Reklama

Estera Flieger: Mazurska Noc Kabaretowa Jarosława Kaczyńskiego i Przemysława Czarnka

Lider PiS wybrał: Przemysław Czarnek, czyli przede wszystkim partia. Jarosław Kaczyński rezygnuje tym samym z jakichkolwiek starań o centrum. Kandydat prawicy na premiera może i pożartował z baby, chłopa i psiecka, ale nie miał żadnej propozycji dla klasy średniej i młodych Polaków.
Przemysław Czarnek

Przemysław Czarnek

Foto: PAP/Łukasz Gągulski

Nazwał Donalda Tuska „proniemieckim kretynem”. Wcześniej chwalił go za to, że zatrzymał reformę Państwowej Inspekcji Pracy. Za wzór dla kobiet stawiał dziki. W sobotę został kandydatem PiS na premiera. W hali „Sokoła” Jarosław Kaczyński ogłosił: partię do wyborów poprowadzi Przemysław Czarnek

Zamiast świeżego nazwiska, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polityków PiS

Polityka Jarosława Kaczyńskiego okazuje się być schematyczna: od 2013 r., kiedy stanął za sejmową mównicą z tabletem w rękach, przedstawiając Piotra Glińskiego jako kandydata na premiera technicznego, stale robi to samo, sprawdzając, za którym razem się uda. Aż wreszcie się udało: tak w 2015 r., jak i w 2025. Za pierwszym razem był to Andrzej Duda, który, wygrywając wybory prezydenckie, otworzył drogę do zwycięstwa Beacie Szydło w wyborach parlamentarnych. Za drugim – Karol Nawrocki. 

Schemat zakłada, że wszystko zawsze musi zaczynać się w tym samym miejscu: nie jest to już Sejm, ale od jedenastu lat hala „Sokoła” w Krakowie. Kandydat ma być przy tym świeży i nie kojarzyć się z partią. O ile miejsce się zgadza, tym razem namaszczony nie został np. szerzej nieznany samorządowiec, ale jeden z najbardziej rozpoznawalnych polityków PiS – z negatywnym elektoratem. „Sokół” nie musi przynieść szczęścia, ale polityczni rywale PiS tego wyboru nie mogą też zlekceważyć.

Przemysław Czarnek ma zneutralizować Konfederację i Konfederację Korony Polskiej oraz konsolidować PiS

Lider wybrał pole bitwy. Ogłaszając w sobotę nazwisko kandydata PiS na premiera, Jarosław Kaczyński zakomunikował swoje cele: są nimi zwarcie szeregów partyjnych oraz zneutralizowanie Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej. 

Przemówienie naszpikowane żartami o „czterech pancernych i psiecku” oraz „pół-babach” i „pół-chłopach” nie dość, że przypominało Mazurską Noc Kabaretową, to było anachroniczne – Czarnek straszył lewakiem i Niemcem (na czym PiS poślizgnął się przecież w 2023 r. oraz w sprawie SAFE), zamiast skoncentrować się na realnych problemach Polaków, których zresztą podzielił na tych normalnych i nie. Nie dowiedzieliśmy się w sobotę, jak chce obsłużyć aspiracje i lęki klasy średniej oraz młodych wyborców. Również sytuacji międzynarodowej, która stała się codzienną troską Polaków, poświęcił niewiele miejsca. Wygląda na to, że PiS wciąż nie porzucił naiwnej myśli, iż druga kadencja Donalda Trumpa będzie autostradą prowadzącą polską prawicę do odzyskania władzy. 

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Jacek Nizinkiewicz: Jarosław Kaczyński pokazał, że PiS ma coś, czego nie mają inne partie

Stawiając na dynamicznego, ale radykalnego Przemysława Czarnka, prezes PiS rezygnuje więc z centrum. Być może porzuca marzenie o przeciągnięciu kiedykolwiek na swoją stronę zaczepianych w sobotę podczas wystąpienia ludowców. Na pewno Jarosław Kaczyński chce mieć jasną sytuację na prawicy: to PiS ma być liderem, którym nie zagrożą już Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej. Wszak Czarnek jest bardziej konfederacki niż Konfederacja. Dlaczego jednak młodzi mieliby go poprzeć? W sprawie PIP rozminął się przecież z towarzyszącymi im emocjami, zaś ci, którym bliższe są rozwiązania wolnorynkowe, mogą nie kupić reprezentującego system polityka, zwłaszcza kiedy wciąż mają do wyboru oryginał w postaci Sławomira Mentzena (co prawda słabnącego). Wreszcie, czy Przemysław Czarnek anuluje źródło poparcia Konfederacji Korony Polskiej, czyli bunt? 

Zmieniła się więc koncepcja, nie zmieniło się miejsce. W schemacie Jarosława Kaczyńskiego jest jednak jeszcze inna stała: przede wszystkim partia, bo przecież stawiając na Nawrockiego, brał również pod uwagę wzmocnienie swojego przywództwa (to miał być kandydat, który nie wyrósłby ponad niego, porywając za sobą partię). Czarnek ma być twardą pięścią, którą Kaczyński chce uderzyć w pisowski stół, bo trwają przy nim kłótnie. Ale skonsoliduje partię, czy wypchnie z niej Mateusza Morawieckiego? 

Komentarze
Jacek Nizinkiewicz: Jarosław Kaczyński pokazał, że PiS ma coś, czego nie mają inne partie
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Komentarze
Marek Kutarba: Dlaczego PiS i Karol Nawrocki tak bardzo boją się SAFE
Komentarze
Estera Flieger: Na MAGA kłopoty SAFE 0 proc. Prezydent Karol Nawrocki ratuje PiS przed nim samym
Komentarze
Estera Flieger: Tym się różni demokracja od totalitaryzmu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama