Reklama

Krzysztof Adam Kowalczyk: Drogie paliwo na stacjach? Winnych szukajcie poza Polską

Łatwo winić polskie firmy paliwowe, że błyskawicznie przerzucają na kierowców ceny ropy, które odleciały w kosmos po ataku USA i Izraela na Iran. Ale zwyżki cen paliw w kraju nie są większe niż ropy na świecie. A firmy zachowują się… racjonalnie.
Krzysztof Adam Kowalczyk: Drogie paliwo na stacjach? Winnych szukajcie poza Polską

Foto: Adobe Stock

Z przerażeniem obserwujemy, jak portfele polskich kierowców i transportowców dostają bolesnym rykoszetem po zarządzonym przez Donalda Trumpa ataku USA na Iran. Teheran usiłuje rozlać tę wojnę na cały Bliski Wschód i atakuje sąsiadów z Zatoki Perskiej. Blokuje też Cieśninę Ormuz, przez którą przepływa jedna piąta zużywanej przez świat ropy.

Czytaj więcej

Krzysztof Adam Kowalczyk: Czy polscy kierowcy zapłacą za atak Trumpa na Iran?

Ropa naftowa podrożała o niemal 40 proc. w tydzień…

Wobec tak poważnego ubytku dostaw notowania ropy naftowej wystrzeliły – z 65 dol. za baryłkę pod koniec lutego (ropa WTI) powyżej 90 dol. w ten piątek. To skok aż o 38 proc. w niespełna tydzień (w Polsce trzeba do tego dodać wzrost kursu dolara z 3,57 do 3,70 zł).

To jeszcze nie koniec: bank inwestycyjny Goldman Sachs ostrzega, że jeśli Ormuz nie zostanie odblokowany, notowania przekroczą 100 dol. A Katar, odcięty od rynków, panikuje, że cena może wystrzelić do 150 dol.

Czytaj więcej

Baryłka ropy po 150 dol.? Katar ostrzega gazowych klientów, w tym Orlen
Reklama
Reklama

…w efekcie ceny na stacjach w Polsce też wystrzeliły…

Globalna panika rynkowa natychmiast przełożyła się na ceny paliw w Polsce. Najtańsza stacja na moim przedmieściu Warszawy, na której tankowałem niedawno olej napędowy po około 5,80 zł/l, natychmiast podniosła cenę do 6,99 zł, a potem powyżej 7,20 zł. Choć na co dzień konkuruje z innymi ceną, najwyraźniej nie ma zamiaru ponosić strat, kupując drożej paliwo w hurcie.

Warszawskie stacje największych koncernów też podnosiły stawki, choć wolniej – kolejno do 6,87 zł/l, potem 7,14, jeszcze 7,27, a na koniec nawet 7,57 zł/l. Policzmy: skok z 5,80 zł do 7,57 zł to około 30 proc. Dużo, co oburzyło moją redakcyjną koleżankę, ale podwyżka nie jest większa od wzrostu notowań ropy.

…dlaczego firmy paliwowe reagują tak nerwowo…

Dlaczego wszyscy na rynku natychmiast przerzucają koszty drożejącego surowca na kierowców i transportowców? Bo to pozwala im odbudowywać zapasy w okresie wzrostu ceny surowca.

A przede wszystkim uniezależnić wynik operacyjny swojego biznesu od chimerycznych notowań surowca, na które nie mają żadnego wpływu. Np. Orlen stosuje w rachunkowości zasadę LIFO – last in, first out (ostatnie weszło, pierwsze wyszło) i wylicza wynik operacyjny z bieżącej sprzedaży paliw na podstawie cen ostatnio zakupionej ropy.

…a podnoszenie cen idzie im szybciej niż obniżanie?

Faktem jest, że wszystkim firmom paliwowym w kraju zwykle łatwiej idzie podnoszenie cen, niż potem ich opuszczanie, gdy ropa stanieje. Nam kierowcom się to nie podoba i całkiem słusznie. Ale firmy zachowują się… racjonalnie.

Wszyscy na tym mocno skonsolidowanym rynku wiedzą, że ich rywale też nie chcą ponosić strat na wzroście kosztu surowca. Dlatego w okresach zwyżki ropy (lub dolara, w którym jest rozliczana) firmy jak jeden mąż podnoszą ceny.

Reklama
Reklama

Gdy jednak ropa tanieje, ceny na stacjach spadają już wolniej, niż wcześniej rosły. Przynajmniej taki jest mój subiektywny ogląd sytuacji. I znów, to z punktu widzenia firm racjonalne – każdy chce opóźnić moment obniżki ceny paliwa, by jak najdłużej korzystać na taniejącej ropie, bo to podnosi wynik operacyjny.

Kto odpowiada za drożyznę paliwową?

Na szczęście mniejsze sieci zwykle prowadzą bardziej agresywną politykę cenową niż giganci i tak jak szybko podnoszą ceny, od nich zaczynają się zniżki. Oby do tego doszło jak najszybciej.

Wcześniej jednak musi spaść cena ropy na świecie, a ona zależy od rozwoju konfliktu na Bliskim Wschodzie i relacji na linii Waszyngton–Teheran.

Dlatego, choć ceny na stacjach niebezpiecznie zbliżają się do 8 zł za litr i bardzo nam się to nie podoba, winnych zdecydowanie powinniśmy szukać poza Polską.

Opinie Ekonomiczne
Iwona Trusewicz: Zagadka drogich paliw w Polsce
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Opinie Ekonomiczne
Aleksandra Ptak-Iglewska: kryzys przyspiesza reformy, mówią Ukraińcy. UE powinna spróbować
Opinie Ekonomiczne
Prof. Paweł Wojciechowski: Suwerenność nie zaczyna się od czołgów
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: SAFE – podróbka kontra oryginał. W co gra Adam Glapiński?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama