Sobota, krakowska Hala Sokoła. Przemawia Przemysław Czarnek, ogłoszony przed chwilą przez Jarosława Kaczyńskiego kandydatem PiS na premiera. W niewielkiej, historycznej sali panuje nieprawdopodobny ścisk. Po długim wystąpieniu Czarnek robi sobie jeszcze zdjęcia ze zwolennikami PiS, a prezes Kaczyński szybko się ulatnia. Jest wyraźnie zadowolony, na korytarzu rzuca krótko o przemówieniu Czarnka: – Świetne, ogień po prostu, wybuchł pożar. Ale jaki dobry pożar! – mówi szybko do dziennikarza Radia Wnet Łukasza Jankowskiego i wybiega na posiedzenie Komitetu Politycznego PiS, które zaczyna się od razu po spotkaniu w Hali Sokoła.
Szeroki uśmiech prezesa nie może dziwić. W sobotę PiS skupił na sobie uwagę wszystkich, a spekulacje, kto zostanie kandydatem na premiera, zataczały tak szerokie kręgi, że pogubili się w nich nawet sami politycy PiS – także ci naprawdę wysokiej rangi. Dlaczego jednak Kaczyński wybrał swój „pistolet”, jak w kuluarach nazwał Czarnka jeden z partyjnych liderów?
W wyborach parlamentarnych nie ma II tury. Czy Przemysław Czarnek zmobilizuje całą prawicę?
Hala Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” to miejsce dla PiS niemal mityczne. Tu Kaczyński ogłosił kandydatów w wyborach prezydenckich: Andrzeja Dudę i Karola Nawrockiego. Tłoczący się długo przed wejściem na konwencję zwolennicy i działacze PiS mijali zresztą stragan z flagami i przypinkami z napisem „Karol Nawrocki prezydentem Polski”. Już na sali prawdziwą gwiazdą był Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta. Do niego kolejka po selfie była chyba najdłuższa, ale rozchwytywany był też Lucjusz Nadbereżny – inny z wymienianych wcześniej faworytów na premiera. Obaj zostali z sympatykami PiS bardzo długo.
Czytaj więcej
Lider PiS wybrał: Przemysław Czarnek, czyli przede wszystkim partia. Jarosław Kaczyński rezygnuje tym samym z jakichkolwiek starań o centrum. Kandy...
Aby zrozumieć to, co się stało w hali ozdobionej napisami z czasów zaborów o cnotach, które musi kultywować młodzież, trzeba się też nieco cofnąć w czasie. Politycy PiS, z którymi rozmawiała „Rzeczpospolita”, zaczynali opowieść co najmniej od wyborów prezydenckich. Cofnijmy się więc do momentu, gdy Jarosław Kaczyński był postawiony przed równie poważnym wyborem. Jesienią 2024 r. Przemysław Czarnek był jednym z najpoważniejszych pretendentów do zostania kandydatem PiS na prezydenta. Ale nasi rozmówcy w Krakowie podkreślali w sobotę, że w perspektywie wyborów prezydenckich Czarnek miał liczne wady. Świetnie mógł zmobilizować bazę PiS i wyborców szerokiej prawicy, ale w II turze nie miałby większych szans. Dlatego Kaczyński postawił na mało znanego w kraju Nawrockiego.