Z tego artykułu się dowiesz:
- Czym jest unijny instrument finansowy SAFE?
- Jakie są argumenty rządu i opozycji dotyczące zasadności przyjęcia programu SAFE?
- Jaka alternatywna propozycja finansowania obronności została przedstawiona przez prezydenta?
Ustawa dotycząca SAFE, unijnego instrumentu finansowego, w ramach którego Polska ma otrzymać 43,7 mld euro (ok. 180 mld zł) niskooprocentowanej (na ok. 3 proc.) pożyczki na wzmocnienie swojego potencjału obronnego, trafiła na biurko prezydenta Karola Nawrockiego 27 lutego. Od tego dnia prezydent ma 21 dni na jej podpisanie, zawetowanie lub skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego.
Rząd zachwala program SAFE, prawicowa opozycja jest przeciw
Rząd przekonuje, że warunki pożyczki (oprocentowanie niższe niż oprocentowanie pożyczek, które jest w stanie uzyskać Polska), długi okres spłaty (45 lat) i 10-letnia karencja, która oznacza, że pożyczkę Polska zacznie spłacać dopiero za dekadę, podczas gdy środki na wzmocnienie obronności otrzyma obecnie, sprawiają że jest to najkorzystniejszy z dostępnych sposobów na pozyskanie dodatkowych środków na obronność. Pieniądze z SAFE mają trafić w 80 proc. do polskich firm, dzięki nim Polska ma zwiększyć m.in. potencjał w zakresie obrony powietrznej (w tym obrony przeciwdronowej).
Program SAFE
Prawicowa opozycja stoi na stanowisku, że SAFE jest instrumentem większego uzależnienia Polski od Brukseli. Wskazuje się na towarzyszącą programowi zasadę warunkowości, zgodnie z którą wypłata środków może być w określonych warunkach wstrzymana (chodzi m.in. o sytuacje, w których środki te byłyby wydawane niezgodnie z prawem lub gdyby ich wydatkowaniu nie towarzyszyły odpowiednie mechanizmy kontroli). PiS przekonuje też, że na unijnym programie najbardziej skorzystają Niemcy – politycznie (poprzez większe podporządkowanie krajów UE Brukseli, za pośrednictwem której Niemcy – jak przekonuje PiS – de facto sprawują władzę) i gospodarczo poprzez zamówienia dla ich przemysłu zbrojeniowego.