Kaczyński był pytany o konsekwencje weta ws. unijnego SAFE – rząd zapowiedział, że i tak skorzysta z tych środków, ale nie będzie mógł ich skierować np. do innych niż wojsko służb mundurowych, takich jak straż graniczna czy policja.
– Dobrze zarządzane państwo, a mam nadzieję, że już (za) nie tak długo, ono będzie dobrze zarządzane, znajdzie pieniądze dla służb i uporządkuje te wszystkie sprawy – odparł. W dalszej części odpowiedzi stwierdził, że „formacja, która jest obecnie u władzy, jest formacją antypaństwową, antypolską”.
Rząd kontra prezydent i opozycja ws. SAFE. Czego dotyczy spór?
Ustawa dotycząca SAFE, unijnego instrumentu finansowego, w ramach którego Polska ma otrzymać 43,7 mld euro (ok. 180 mld zł) niskooprocentowanej (na ok. 3 proc.) pożyczki na wzmocnienie swojego potencjału obronnego, trafiła na biurko prezydenta Karola Nawrockiego 27 lutego. Prezydent ma czas do 20 marca na jej podpisanie, zawetowanie lub skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego.
Rząd stoi na stanowisku, że warunki pożyczki SAFE, takie jak oprocentowanie niższe niż oprocentowanie pożyczek, które jest w stanie uzyskać Polska, długi okres spłaty (45 lat) i 10-letnia karencja, która oznacza, że pożyczkę Polska zacznie spłacać dopiero za dekadę, podczas gdy środki na wzmocnienie obronności otrzyma obecnie, sprawiają, że jest to najkorzystniejszy z dostępnych sposobów na pozyskanie dodatkowych środków na obronność. Rządzący podkreślają też, że środki z SAFE mają nawet w 89 proc. trafić do polskich firm.
Foto: rp.pl/Weronika Porębska
Z kolei prawicowa opozycja (PiS i Konfederacja) ostrzega, że SAFE może służyć większemu uzależnieniu Polski od Brukseli. Do tego celu ma być wykorzystana zasada warunkowości, zgodnie z którą wypłata środków może być w określonych warunkach wstrzymana (chodzi m.in. o sytuacje, w których środki te byłyby wydawane niezgodnie z prawem lub gdyby ich wydatkowaniu nie towarzyszyły odpowiednie mechanizmy kontroli). PiS podnosi też argument, iż program ma być szczególnie korzystny dla Niemiec, które politycznie zyskają przez rosnące wpływy Brukseli (PiS stoi na stanowisku, że Niemcy wykorzystują UE do umacniania swojej kontroli nad Europą), a gospodarczo poprzez zamówienia dla ich przemysłu zbrojeniowego.