Sytuacja nie idzie w tym kierunku, że przez kryzys na Bliskim Wschodzie dojdzie do tego, że te ceny ropy, ceny benzyny będą szły w górę i coraz więcej państw, nie tylko Węgry, będzie apelować o to, żeby wrócić do robienia interesów z Rosją, czym wzmocnią finansowo Rosję. W takiej sytuacji Ukraina już jest na przegranej pozycji?
To jest oczywiście ryzyko tego, że niektóre kraje mogą być tak zdeterminowane, że będą chciały odnowić ten alians energetyczny z Rosją. Byłoby to wysoce, nie chcę powiedzieć, że nieodpowiedzialne, ale wysoce ryzykowne dla naszego bezpieczeństwa. Ta bestia, jaką jest Rosja, jeżeli dostanie więcej tlenu, jeżeli dostanie więcej pieniędzy, to te imperialne zapędy Putina się nie zakończą, on będzie patrzył, że może w innej części świata dzieje się dramat, to wręcz może to wykorzystać. Jest kwestia chociażby ostatniej decyzji państw G7, które mówią o tym, że zgodzą się na uruchomienie swoich rezerw, tak aby złagodzić to tąpnięcie, jeżeli chodzi o oceny. Użyję takiej parafrazy, że to jest takie równanie z wieloma niewiadomymi. Jego rozwiązanie do łatwych nie należy, natomiast nie oznacza to, że jest niemożliwe.
Pierwsza rzecz, to gdyby ten konflikt na Bliskim Wschodzie jednak się zatrzymał, to byłoby najbardziej istotne i by wpłynęło też na to, co by się działo w relacji między Ukrainą a Rosją i tego trzeba sobie życzyć.
Polska może być zagrożona przez Rosję? Jedno z państw NATO nad Bałtykiem może być kolejnym celem Putina?
W moim przekonaniu w pierwszej kolejności to byłyby kraje bałtyckie. Dlaczego? Putin jest graczem na swój sposób cwanym. Chcę przypomnieć Gruzję. Nawet dzisiaj, gdy jechałem taksówką do państwa, na ten temat rozmawiałem z kierowcą i zadałem mu takie pytanie, on trochę temat wywołał. Kto pierwszy oddał strzał podczas tego konfliktu ukraińsko-gruzińskiego? Gruzini, ale zostali sprowokowani. Jeżeli chodzi o Ukrainę, te zielone ludziki, te białe konwoje, ta pomoc dla Republik Ługańskiej i Donieckiej, to pseudo-referendum na Krymie, to takie uzasadnienia tego, co robi Putin. Teraz te trzy kraje bałtyckie mają mniejszości narodowe, rosyjskie. Nie możemy wykluczyć, że tam agentura już działa. W pewnym momencie, nawet powołując się na kartę Narodów Zjednoczonych o samostanowieniu narodów, ta część społeczeństwa może się opowiedzieć, że chce się przyłączyć do Rosji. Byłem na Litwie, byłem na Łotwie, więc tam wszyscy są zadowoleni z tego, że są w Europie, a nie w Rosji, ale te manipulacje mogą spowodować, że będzie to uzasadnienie, że Rosja mogła podjąć tam jakąś formę działania. My powinniśmy pamiętać o obwodzie Królewieckim. Swego czasu pan redaktor Ćwieluch przeprowadził ze mną taki długi wywiad, skończyło się książką dlaczego przegramy z Rosją . Tam stworzyliśmy taki hipotetyczny scenariusz tego, że w obwodzie królewieckim może wybuchnąć kryzys humanitarny, wywołany oczywiście przez agenturę. Rosja będzie za wszelką cenę chciała pomóc swoim obywatelom. Ten transfer może być albo przez Litwę, albo może być przez Polskę. Takie scenariusze na deskach planistów powinny być. Wszyscy mówią o tym przesmyku suwalskim, że on ma takie znaczenie, że to jest 80 kilometrów. tej cezury 80 kilometrów bym nie przywoływał, bo ona nie jest najważniejsza . A kto ma wątpliwości, to trzeba pojechać tam, w teren, zobaczyć jak to wszystko wygląda. Natomiast jest niezwykle istotne, jakie byłoby uzasadnienie takiego działania Rosji. Rosja może znaleźć takie uzasadnienie, bo ktoś powie, „ale panie Różański, tam jest przecież Białoruś, a nie Rosja”. Ale chcę przypomnieć, że Białoruś i Rosja to są państwa związkowe. Pod względem militarnym można powiedzieć, że to jest jeden organizm. Nie ma jeszcze wspólnej polityki monetarnej. Dyktator Białorusi oczywiście broni się przed tymi takimi daleko idącymi zależnościami od Putina. Także Łukaszenka też prowadzi taką politykę, ale ja bym tego scenariusza, który wcześniej zarysowałem, nie wykluczył. Może ktoś od pana prezydenta nas słucha. To też powinno być argumentem za tym, żeby podpisać SAFE, żeby zacząć dozbrajać armię, bo ten scenariusz zagrożenia w stosunku do Polski absolutnie jest realny.
Polska jest częścią NATO. Czy NATO może zostać wciągnięte, czy Polska może zostać wciągnięta w kryzys na Bliskim Wschodzie? Czy może dojść do tego, że w pewnym momencie Donald Trump będzie chciał wsparcia NATO, wsparcia Polski?
Powinniśmy kierować się tym, czym kierują się Stany Zjednoczone. Dla nich nadrzędna jest formuła taka, że jeżeli gdzieś jest zachwiany, naruszony interes Stanów Zjednoczonych, to oni podejmują działanie. Należy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy kwestia tego konfliktu w rejonie Bliskiego Wschodu narusza nasz żywotny interes. Odpowiadam, że nie. Te kwestie energetyczne, o nich powinniśmy pamiętać, natomiast, czy zaangażować się militarnie? Ja tutaj bym nie rekomendował takiego kierunku. Gdyby ta wojna się zakończyła i gdyby była sytuacja taka, że na przykład Iran by do nas się zwrócił o pomoc w zakresie usuwania skutków tej wojny, by to była pomoc o charakterze humanitarnym, związany na przykład z rozminowaniem terenów i tak dalej, to wtedy bym uważał, że należy zwołać Radę Bezpieczeństwa Narodowego i taki scenariusz rozważyć. Ale dzisiaj aktywnie uczestniczyć w działaniach tych w rejonie Bliskiego Wschodu nie.
Pobór powszechny powinien wrócić? Powinien być przywrócony?
System HIMARS. Wszyscy go znamy. Ta wyrzutnia HIMARS jest obsługiwana przez trzech żołnierzy. My w Polsce mamy trochę o innych parametrach taktyczno-technicznych podobny system, który się nazywa Langusta, która strzela rakietami takimi jak Feniks, które mogą mieć zasięg do 40 km. To urządzenie jest obsługiwane przez pięciu lub sześciu żołnierzy. Jeżeli jednak byśmy spojrzeli też na kwestię naszego czynnika demograficznego, jak on w tej chwili wygląda, jakie są prognozy, to nie wiem, czy te hasła o kolejnych setkach tysięcy, które miały być w siłach zbrojnych są właściwe. Powinniśmy iść w kierunku tego, aby żołnierze, żołnierze zawodowi, powinni być wyposażeni w sprzęt, który będzie posiadał większe zdolności i większe możliwości w zakresie jego użycia. Uważam, jestem za tym, żeby utrzymać jednak formę taką służby, jak dzisiaj istnieje. Nawet to uzupełnienie tej dobrowolnej, zasadniczej służby wojskowej jest tym czynnikiem, który z jednej strony może przygotować ludzi do pełnienia służby w charakterze żołnierzy zawodowych, ale też gromadzić rezerwy, bo głównie o to chodzi. Zdecydowanie bym zmienił formułę naboru do tej dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej i procesu szkolenia. Chciałbym, żeby to szkolenie było bardziej wojskowe.
Czy powinno się przechodzić tak szybko na emerytury, jak chociażby w wojsku i w ogóle, czy mundurówki powinny być tak uprzywilejowane? Czy to nie jest może żaden przywilej?
Chyba pan już odpowiedział na pytanie. To nie jest żaden przywilej, bo jeżeli ktoś ma jakieś wątpliwości w tym zakresie, to niech wyśle swoje dzieci i niech będą funkcjonariuszami, czyli policjantami, w straży granicznej, bądź niech służą w wojsku. Wtedy zobaczą, czym jest służba wojskowa. To jest po pierwsze. Po drugie, kwestia dotycząca odejścia na emeryturę jest wcale nie związana z tym, że ktoś wygasza swoją aktywność zawodową, bo wiele osób dalej podejmuje pracę, wykorzystując te umiejętności, które zostały zdobyte. Ci, którzy odchodzą po 15 latach, bo głównie to jest takim tematem, to nie wiem, czy wszyscy wiedzą, że wtedy przysługuje emerytura wielkości 40 proc. To nie jest tak, że ktoś przesłużył 15 lat i zabiera całą emeryturę i sobie funkcjonuje w tej przestrzeni cywilnej. Nie, tam są uwarunkowania też, które wskazują, że tak się dzieje. Paradoksalnie powiem, że niektórzy żołnierze o tym zapominają. Oni właśnie myślą, że pójdą na emeryturę, będą mieli emeryturę, już widzą w swoich portfelach kolejne pieniądze, a tak nie jest, bo kiedy zgłaszają się do wojskowych biur emerytalnych, tam jest oczywiście pytanie, czy będzie podejmowana praca. Jeżeli jest podejmowana praca i zarobki są o poziomie takim wysokim, nie chcę teraz mówić o złotówkach, bo dokładnie teraz nie wiem aktualnie jak to wygląda, to się zmienia co roku, ale wtedy jest zawieszane to świadczenie emerytalne. Jeszcze taka jedna rzecz, teraz jako wojskowy muszę powiedzieć, bo ja teraz mocno pracuję nad tematem tak zwanych drugich emerytur, który jest wywoływany przez nasze środowisko. Jeżeli weźmiemy ten układ procentowy, to wcale nie najwięcej żołnierzy odchodzi na emeryturę wcześniejszą. To są koledzy z policji, to są koledzy ze Straży Granicznej, to są koledzy ze Służby Ochrony Państwa. Wojsko jest na samym końcu tej drabinki mundurowych.