Reklama

Radosław Sikorski dla „Rzeczpospolitej”: Interesy polskie nie są we wszystkim tożsame z amerykańskimi

Stany Zjednoczone są zdolne do wypełnienia swoich zobowiązań sojuszniczych nie w sensie absolutnym, tylko w kontekście tego, co się dzieje w innych częściach świata - mówi „Rzeczpospolitej” szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski.
Radosław Sikorski

Radosław Sikorski

Foto: PAP

„Rzeczpospolita”: Wspomniał pan w exposé, że Ameryka nas w przeszłości zdradziła, żeby mieć wsparcie ZSRR przeciw Japonii. Sugerował pan, że skoro raz tak było, to może się powtórzyć. Jeżeli na przykład Ameryka będzie potrzebowała Rosji w konflikcie z Chinami. Czy taki scenariusz stał się teraz bardziej prawdopodobny?

Mam nadzieję, że nasza prawicowa opozycja, która domniemuje, że interesy polskie i amerykańskie są tożsame, po pierwsze pamięta o historii, którą przecież tak bardzo lubi. A po drugie, że ta wojna im uświadomi, że te interesy są zbliżone, w dużej mierze się pokrywają, ale nie są we wszystkim tożsame. No i po trzecie, że Stany Zjednoczone są zdolne do wypełnienia swoich zobowiązań sojuszniczych nie w sensie absolutnym, tylko w kontekście tego, co się dzieje w innych częściach świata. Przecież Pentagon mówi od 20 lat, że nie jest w stanie prowadzić dwóch wielkich wojen jednocześnie. Ja nie rozumiem, dlaczego polska prawica tego nie przyjmuje do wiadomości. I nie rozumiem też, dlaczego wydaje się jej, że im więcej będzie kogoś wychwalała i kochała, tym bardziej ten ktoś dochowa wierności i zrealizuje jej cele. To tak nie działa ani w relacjach międzyludzkich, ani międzypaństwowych.

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Pierwsza wielka wojna Donalda Trumpa. Masa wątpliwości

Czyli po wybuchu wojny z Iranem ta możliwość przyjścia Ameryki z odsieczą Polsce się zmniejszyła, można powiedzieć?

Dobrze, gdyby ten kryzys się zakończył w jakimś przewidywalnym okresie i wtedy Stany Zjednoczone odbudowały swoje zdolności. Ten kryzys powinien być potwierdzeniem słuszności tego, że Europa musi – do czego nas Amerykanie konsekwentnie zachęcają – być bardziej zdolna do zadbania o własne bezpieczeństwo. Także w sensie przemysłowym. Musimy mieć chociażby własną amunicję. I wreszcie to robimy.

Może postawmy kropkę na „i”: jest tak, dlatego, że nie jest pewne, czy w każdej sytuacji Ameryka będzie zdolna przyjść z odsieczą?

Jest tak, bo Europa zbyt długo, szczególnie zachodnia, konsumowała dywidendę pokoju, zbytnio się nie tylko rozbroiła, ale zdeindustrializowała w dziedzinie obronności i że ten błąd trzeba skorygować. Polska jest akurat liderem tej odbudowy.

W sondażu sprzed paru tygodni dla „Rzeczypospolitej” 53 proc. Polaków uznało, że Ameryka nie jest już wiarygodnym sojusznikiem. Tylko niespełna 30 proc. wciąż Stanom ufa. Większość z nas się myli?

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Po raz pierwszy w historii III RP szef MSZ wyraził taką ostrożność wobec sojuszu z USA
Reklama
Reklama

To pokazuje, że słuszną polityką jest tworzenie trzech polis ubezpieczeniowych, a nie tak jak to robi prawica, poleganie tylko na jednej. Po pierwsze, nowoczesne, bitne Wojsko Polskie. Po drugie, NATO z wiodącą pozycją Stanów Zjednoczonych, choć w nowej roli, z większymi komponentami europejskimi – na morzu, na lądzie i w powietrzu, choć nadal przy wsparciu amerykańskim w sferze wywiadowczej, satelitarnej, nuklearnej i tzw. zdolności strategicznych. Dokładnie temu służy z jednej strony polski budżet narodowy, a z drugiej, unijny mechanizm SAFE, który umożliwia nam zbudowanie dodatkowo tych najnowocześniejszych zdolności, wynikających z lekcji obrony Ukrainy przed agresją rosyjską. I po trzecie, obrona unijna wobec zagrożeń niższego stopnia.

Foto: rp.pl/Weronika Porębska

Jedna polisa ubezpieczeniowa, ta amerykańska, nie wystarcza? 

Lepiej mieć trzy niż jedną.

Cały wywiad ukaże się w czwartkowym wydaniu „Rzeczpospolitej” oraz na stronie rp.pl

Dyplomacja
USA chcą wykorzystać bazę w „polskiej” części Europy do działań przeciwko Iranowi?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
Skala sprzedaży rośnie szybciej niż logistyka – typowe wyzwania firm
Dyplomacja
Słowa Ursuli von der Leyen wywołały polityczną burzę. Europa podzielona na dwa obozy
Dyplomacja
Donald Trump zadzwonił do Władimira Putina. Rozmawiali o Iranie i Ukrainie
Dyplomacja
Thomas Rose o Grzegorzu Braunie: Trump nie zapomni, kto nie jest jego przyjacielem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama