Dwa zarzuty w tej sprawie Michał Dworczyk usłyszał w grudniu ub.r. Poinformował wówczas, że odmówił składania wyjaśnień, a zarzuty określił mianem kuriozalnych.
Pierwszy z nich dotyczy niedopełnienia obowiązków w czasie, gdy pełnił obowiązki wiceministra obrony narodowej, a także w czasie, kiedy był Szefem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Prokuratura podała, że „oskarżony posługiwał się niecertyfikowaną i niezabezpieczoną prywatną skrzynką mailową do prowadzenia korespondencji w zakresie realizacji zadań służbowych wynikających z pełnionych funkcji, mających znaczenie dla bezpieczeństwa publicznego i prawidłowego funkcjonowania organów państwa”.
Drugi zarzut dotyczy utrudniania postępowania karnego w sprawie włamania do prywatnej skrzynki mailowej i publikacji jej zawartości. Utrudnianie śledztwa miało polegać na tym, że polityk PiS „polecił ustalonej osobie trwałe wykasowanie ze skrzynki mailowej między innymi przychodzących maili phishingowych oraz metadanych związanych z otwarciem maili phishingowych i linków lub plików w nich zawartych”, przez co „zatarł ślady pozwalające na ustalenie sprawcy wyżej wymienionego przestępstwa”.
Europosłowi PiS grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.