Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie czynniki spowalniają realizację kluczowych inwestycji infrastrukturalnych w Polsce.
- Co powoduje eskalację liczby odwołań od wyników przetargów w sektorze budowlanym.
- W jaki sposób mechanizm składania odwołań do Krajowej Izby Odwoławczej generuje opóźnienia.
- Jak praktyki zamawiających publicznych oraz struktura przetargów wpływają na komplikacje procesów inwestycyjnych.
Realizacji rządowych programów infrastrukturalnych grozi paraliż. Mimo zapowiadanego wzrostu nakładów zarówno na na budowę szybkich dróg, jak i modernizację linii kolejowych, tempo inwestycji będzie zwalniać z powodu rosnącej liczby odwołań od wyników postępowań przetargowych – alarmuje Polski Związek Pracodawców Budownictwa (PZPB).
Jedną z przyczyn ma być trwająca od ok. dwóch lat dekoniunktura na rynku budowlanym, która przejawia się zaciekłą walką wykonawców o każde zlecenie, byle tylko uzupełnić puste portfele zamówień. Ma to fatalne skutki. – Batalie prawne, w których wszystkie chwyty są dozwolone, antagonizują spółki, psują atmosferę na rynku i utrwalają wizerunek budownictwa jako sektora, gdzie wygrywają najsprytniejsi lub najsilniejsi. A przede wszystkim znacząco wydłuża się proces wyboru wykonawcy, co sprawi, że zamiast zapowiadanego przez premiera Donalda Tuska „roku przyspieszenia”, najbliższe miesiące mogą upłynąć pod znakiem przedłużającego się spowolnienia – ostrzega Damian Kaźmierczak, wiceprezes PZPB.
Dwa razy więcej odwołań
W bardzo krótkim czasie liczba odwołań do Krajowej Izby Odwoławczej wzrosła dwukrotnie, podobnie jak czas rozpatrywania spraw. Na 23 kontrakty zawarte w 2025 r. przez GDDKiA, przeszło połowa (12) jeszcze przed podpisaniem trafiła do KIO, z tego kolejna połowa (6) została zaskarżona do sądu, gdzie rozpoznanie sprawy może trwać rok. Problemem ma być także niski próg wniesienia odwołania do KIO. – Wielu wykonawców sięga po ten środek bez większych oporów, bo koszt jest marginalny, a potencjalna korzyść w postaci wyeliminowania konkurenta z przetargu bardzo duża. Opłata w wysokości 20 tys. zł jest taka sama zarówno przy kontrakcie wartym 30 mln zł, jak i 3 mld zł – dodaje Kaźmierczak.
Zdaniem Barbary Dzieciuchowicz, prezesa Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa (OIGD), rosnąca liczba odwołań nie wynika jedynie z niskich opłat za ich wniesienie. To w dużej mierze efekt kumulowania ogłaszanych przetargów w krótkim czasie, jak np. w końcu 2025 r., kiedy GDDKiA w grudniu, po okresie względnej bezczynności, zaczęła kolanem dopychać postępowania. – Przez cały rok nic się nie działo, pojawiały się pojedyncze przetargi, a w grudniu nastąpił ich nagły wysyp. Więc na rynku zapanowała duża nerwowość. Taka sytuacja sprawia, że firmy chcą za wszelką cenę zdobyć zamówienie, bo nie mają pewności, że w kolejnych miesiącach pojawią się kolejne – mówi Dzieciuchowicz.