Reklama

Odwołania od przetargów sparaliżują inwestycje na drogach i liniach kolejowych

Firmy coraz zacieklej walczą o zlecenia, Krajowa Izba Odwoławcza zapycha się odwołaniami. W efekcie rozpoczynanie budów będzie się coraz bardziej opóźniać.
Odwołania od przetargów sparaliżują inwestycje na drogach i liniach kolejowych

Foto: Adobe Stock

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie czynniki spowalniają realizację kluczowych inwestycji infrastrukturalnych w Polsce.
  • Co powoduje eskalację liczby odwołań od wyników przetargów w sektorze budowlanym.
  • W jaki sposób mechanizm składania odwołań do Krajowej Izby Odwoławczej generuje opóźnienia.
  • Jak praktyki zamawiających publicznych oraz struktura przetargów wpływają na komplikacje procesów inwestycyjnych.

Realizacji rządowych programów infrastrukturalnych grozi paraliż. Mimo zapowiadanego wzrostu nakładów zarówno na na budowę szybkich dróg, jak i modernizację linii kolejowych, tempo inwestycji będzie zwalniać z powodu rosnącej liczby odwołań od wyników postępowań przetargowych – alarmuje Polski Związek Pracodawców Budownictwa (PZPB).

Jedną z przyczyn ma być trwająca od ok. dwóch lat dekoniunktura na rynku budowlanym, która przejawia się zaciekłą walką wykonawców o każde zlecenie, byle tylko uzupełnić puste portfele zamówień. Ma to fatalne skutki. – Batalie prawne, w których wszystkie chwyty są dozwolone, antagonizują spółki, psują atmosferę na rynku i utrwalają wizerunek budownictwa jako sektora, gdzie wygrywają najsprytniejsi lub najsilniejsi. A przede wszystkim znacząco wydłuża się proces wyboru wykonawcy, co sprawi, że zamiast zapowiadanego przez premiera Donalda Tuska „roku przyspieszenia”, najbliższe miesiące mogą upłynąć pod znakiem przedłużającego się spowolnienia – ostrzega Damian Kaźmierczak, wiceprezes PZPB.

Dwa razy więcej odwołań

W bardzo krótkim czasie liczba odwołań do Krajowej Izby Odwoławczej wzrosła dwukrotnie, podobnie jak czas rozpatrywania spraw. Na 23 kontrakty zawarte w 2025 r. przez GDDKiA, przeszło połowa (12) jeszcze przed podpisaniem trafiła do KIO, z tego kolejna połowa (6) została zaskarżona do sądu, gdzie rozpoznanie sprawy może trwać rok. Problemem ma być także niski próg wniesienia odwołania do KIO. – Wielu wykonawców sięga po ten środek bez większych oporów, bo koszt jest marginalny, a potencjalna korzyść w postaci wyeliminowania konkurenta z przetargu bardzo duża. Opłata w wysokości 20 tys. zł jest taka sama zarówno przy kontrakcie wartym 30 mln zł, jak i 3 mld zł – dodaje Kaźmierczak.

Zdaniem Barbary Dzieciuchowicz, prezesa Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa (OIGD), rosnąca liczba odwołań nie wynika jedynie z niskich opłat za ich wniesienie. To w dużej mierze efekt kumulowania ogłaszanych przetargów w krótkim czasie, jak np. w końcu 2025 r., kiedy GDDKiA w grudniu, po okresie względnej bezczynności, zaczęła kolanem dopychać postępowania. – Przez cały rok nic się nie działo, pojawiały się pojedyncze przetargi, a w grudniu nastąpił ich nagły wysyp. Więc na rynku zapanowała duża nerwowość. Taka sytuacja sprawia, że firmy chcą za wszelką cenę zdobyć zamówienie, bo nie mają pewności, że w kolejnych miesiącach pojawią się kolejne – mówi Dzieciuchowicz.

Reklama
Reklama

Duże warto podzielić

OIGD zwraca także uwagę na przetargi o bardzo dużej wartości, które – jeśli nie byłoby ważnych przeszkód – można byłoby podzielić na mniejsze. Przykładem miałby być przetarg na budowę linii kolejowej Rail Baltica na odcinku Białystok – Ełk, którego wartość sięga 5 mld zł, gdzie orzeczenie KIO, niekorzystne dla wykonawcy z najtańszą ofertą, zostało przez niego zaskarżone do sądu. – Być może podzielenie postępowania na mniejsze, warte np. po 1 mld zł, pozwoliłoby uniknąć tak dużych problemów – dodaje Dzieciuchowicz. Problemem jest także jakość dokumentów przetargowych, w których niektóre zapisy zamawiającego nie są jednoznaczne, w rezultacie wykonawcy mający wątpliwości składają protesty. Ponieważ istnieje realne ryzyko, że realizacja inwestycji spowolni, podjęcie działań, które upłynnią proces rozpatrywania odwołań staje się coraz bardziej konieczne – uważa OIGD.

Czy wzrost opłat byłby dobrym rozwiązaniem? Zdania w branży są podzielone. Byłoby ono dyskryminujące dla części rynku, faworyzując duże firmy. Wskutek podniesienia wysokości opłat część firm średnich i mniejszych miałaby utrudniony dostęp do wnoszenia odwołań do KIO. – Chociaż Mirbud jest zaliczany do dużych podmiotów, to uważamy, iż wszystkie firmy powinny mieć równy dostęp do prawa wniesienia odwołania do KIO na polskim rynku budowlanym, zdominowanym dzisiaj przez duże korporacje z zagranicznym kapitałem – stwierdza Paweł Bruger, dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej Mirbudu. Jego zdaniem, utrudnianie dostępu dla mniejszych podmiotów tylko pogłębiłoby dysproporcje.

Chaos na budowach

Według PZPB, instytucje publiczne powinny znaleźć sposób na uporządkowanie tej kwestii przynajmniej w odniesieniu do największych kontraktów. – Nie chodzi o ograniczanie komukolwiek dostępu do środków ochrony prawnej przed KIO, lecz o skłonienie wykonawców do bardziej selektywnego i przemyślanego korzystania z odwołań, co mogłoby przyczynić się do przyspieszenia realizacji inwestycji publicznych – mówi Kaźmierczak.

Tymczasem narastającym problemem jest nie tylko zapychająca się odwołaniami KIO. – Kluczowym wąskim gardłem staje się już dziś rynek kompetencji inżynierskich. Będziemy obserwować dalszy, bezprecedensowy drenaż, gdzie najbardziej doświadczone kadry będą masowo przejmowane przez projekty strategiczne, co może zdestabilizować mniejsze, ale równie ważne inwestycje, w tym samorządowe – twierdzi Renata Mordak, członkini zarządu firmy Multiconsult Polska, świadczącej usługi projektowe, nadzorcze i doradcze. Problem dotknie nie tylko kadry inżynierskie, ale również doświadczony personel na budowach.

To wszystko może mieć fatalne skutki w perspektywie spodziewanej w najbliższych 2-3 latach kumulacji inwestycji. Zwłaszcza, że rozpoczęcie realizacji Portu Polska, budowy terminala kontenerowego w Świnoujściu, elektrowni jądrowej w Choczewie, a także zwiększenie nakładów na modernizację linii kolejowych i budowę szybkich dróg może – prócz paraliżowania instytucji w różny sposób powiązanych z realizacją inwestycji – dodatkowo wywindować koszty budów, wydrenować rynek pracy i wprowadzić chaos w logistyce.

Transport
Porty lotnicze w Polsce biją rekordy. Czy zmieni to wojna na Bliskim Wschodzie
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
Skala sprzedaży rośnie szybciej niż logistyka – typowe wyzwania firm
Transport
Wojna w regionie ich nie zatrzymała. Setki Polaków poleciały na Bliski Wschód
Transport
Emirates wznawiają loty po przerwie spowodowanej zagrożeniem rakietowym
Transport
Maersk odcina Bliski Wschód od kontenerów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama