Jednym z najczęściej wskazywanych wyzwań jest konstrukcja składki zdrowotnej. Choć opiera się ona na zasadzie solidarności, w praktyce nie wszystkie dochody są nią objęte, a część grup płaci ją na preferencyjnych zasadach. W efekcie system jest w wielu miejscach niespójny i zachęca do szukania sposobów na minimalizowanie obciążeń. – Podstawowym problemem jest to, że składki są nierówne. Nadal mamy wiele zwolnień w systemie oraz pewne mechanizmy arbitrażowe, które powodują, że szukamy rozwiązania, żeby płacić jak najmniej – mówi dr hab. Monika Raulinajtys-Grzybek, kierowniczka Katedry Rachunkowości Menedżerskiej i Think Tanku SGH dla ochrony zdrowia w Szkole Głównej Handlowej.
Według ekspertów taka konstrukcja systemu utrudnia stabilne finansowanie ochrony zdrowia, szczególnie w dłuższej perspektywie. Obecnie składkę zdrowotną odprowadza około 72 proc. społeczeństwa. Pozostała część to przede wszystkim dzieci, emeryci oraz osoby nieaktywne zawodowo, których świadczenia finansowane są z budżetu państwa.
Czytaj więcej
Cała branża jest dziś zbulwersowana propozycjami Ministerstwa Zdrowia. Zamiast uporządkować ustawę o najniższych wynagrodzeniach, wracają pomysły,...
Demografia zaczyna działać przeciwko systemowi
Dodatkowym wyzwaniem jest struktura demograficzna społeczeństwa. W najbliższych latach liczba osób w wieku produkcyjnym będzie się zmniejszać, a rosnąć będzie udział osób starszych, które częściej korzystają ze świadczeń zdrowotnych. To oznacza jednocześnie spadek wpływów ze składek i wzrost wydatków na leczenie. – Sama zmiana struktury demograficznej zredukuje nam w najbliższych latach wpływy ze składki o jedną piątą – wskazuje dr hab. Raulinajtys-Grzybek.
Eksperci podkreślają, że w wielu krajach europejskich systemy zdrowotne już dziś przygotowują się na podobne zmiany, rozszerzając bazę finansowania lub zwiększając udział środków budżetowych.