Przekonał pana Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego, gdy w środę w czasie konferencji prasowej tłumaczył, że sytuacja jest nadzwyczajna, że musimy szybko modernizować i wzmacniać naszą armię, i zamiast sięgać po niskooprocentowaną, wieloletnią pożyczkę z unijnego programu SAFE, lepiej sięgnąć po niezrealizowane zyski ze wzrostu wartości złota znajdującego się w rezerwach banku centralnego?

No cóż, chodzi w tym wszystkim o zgodę lub jej brak, na przepuszczenie kapitału banku przez jego wynik finansowy, bo do tego to się sprowadza w wymiarze rachunkowym. Prezes Glapiński nie powiedział niczego, czego byśmy wcześniej nie wiedzieli. Tyle że wtedy, gdy trwały dywagacje na temat tego, jak te niezrealizowane różnice w wycenie złota przenieść do wyniku banku, to brzmiało jakoś poważniej, niż dziś, gdy opowiadał o tym szef naszego banku centralnego. Bo powiedzenie, że sprzedamy złoto i kupimy za to dolary, jest co najmniej śmieszne, gdy towarzyszy temu zapewnienie, że głównym celem jest niezmniejszanie stanu rezerw i ochrona kapitału banku. Tak naprawdę jest to stwierdzenie kompromitujące dla bankiera centralnego. Ono potwierdza najgorsze domysły. Takie, że za tą koncepcją nie stoi żadna myśl, nic, co powinno być zgodne z regułami, które obowiązują w bankowości centralnej.

Czytaj więcej

Adam Glapiński: Można sięgnąć po niezrealizowane zyski z posiadania złota

Stoi za tym polityka?

Wyłącznie polityka. Nic więcej. Prezes Glapiński zapewniał w środę, że trzyma się z daleka od polityki, że jest najbardziej apolitycznym szefem banku centralnego w historii. Te zapewnienia są śmieszne, nie trzymają fasonu. Przecież tu chodzi właśnie o to, by utrudnić działanie rządowi. Może też odebrać mu nieco kompetencji.

I nic pana nie zaskoczyło w wystąpieniu prezesa?

Może nuta rezygnacji, która dość wyraźnie wybrzmiała w jego słowach. To chyba było najciekawsze. Wydaje się, że prezes Glapiński zdał sobie sprawę, że nic z tego nie będzie. Bo wyśmiali. Bo nie zrozumieli. Bo odrzucili. Bo nie są fanami przepuszczania przez wynik banku jego kapitału. Bo nie są patriotami.