Reklama

51 min. 26 sek.

USA i Izrael powielają błędy Putina? Perski „Kijów w trzy dni”

Współczesna dynamika konfliktu na Bliskim Wschodzie w marcu 2026 r. wykazuje uderzające podobieństwa do błędów popełnionych przez Rosję podczas inwazji na Ukrainę w 2022 r.. Podstawowym problemem okazało się niedoszacowanie determinacji przeciwnika oraz wiara w scenariusz "krótkiej i zwycięskiej wojny", która w przypadku ataku USA i Izraela na Iran przerodziła się w długotrwałą wymianę ciosów.

Choć potencjał militarny Teheranu systematycznie maleje pod wpływem intensywnych bombardowań, kraj ten wciąż zachowuje zdolność do bolesnych odpowiedzi wymierzonych w terytorium Izraela oraz amerykańskie bazy w regionie. Iran, walcząc o przetrwanie, celowo dąży do eskalacji kosztów ataku, aby uczynić dalszą agresję nieopłacalną, co stanowi jego nową "polisę ubezpieczeniową". Sytuacja ta ma również głębokie reperkusje dla wewnętrznej struktury władzy i nastrojów społecznych w Iranie. Jak zauważa Marcin Krzyżanowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego w rozmowie z Mateuszem Grzeszczukiem, "w przypadku wojny asymetrycznej ta strona silniejsza przegrywa tak długo, jak bezapelacyjnie nie wygrywa, a strona słabsza wygrywa tak długo, jak zachowuje spójność polityczną i walczy".

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Kiedy skończy się wojna z Iranem? W Izraelu nie wierzą, że szybko

Ekspert podkreśla, że zachodnie bombardowania paradoksalnie osłabiają pozycję irańskich reformistów i centrystów, którzy postulowali dialog z Zachodem, a wzmacniają frakcje radykalne. Kolejne fiaska negocjacyjne i ataki w trakcie rozmów sprawiają, że w irańskim dyskursie wewnętrznym zwycięża przekonanie o nieuchronności konfrontacji. W efekcie, zamiast oczekiwanej liberalizacji, społeczeństwo staje w obliczu postępującego "zamordyzmu", a nastroje prozachodnie ustępują miejsca konsolidacji wokół flagi w obliczu rosnącej liczby ofiar cywilnych.

Czytaj więcej

Wszystkie wojny Donalda Trumpa, prezydenta, który liczy na Pokojową Nagrodę Nobla

Geopolityczny paradoks: państwa arabskie wobec konfliktu

Trwający konflikt stawia państwa arabskie w niezwykle złożonej i pełnej sprzeczności sytuacji. Choć początkowo kraje takie jak Arabia Saudyjska, Oman czy Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA) ostro krytykowały izraelskie ataki na Iran z czerwca 2025 r., ich optyka uległa zmianie w obliczu bezpośredniego zagrożenia własnej suwerenności przez irańskie uderzenia odwetowe.

Reklama
Reklama

Ekspert Forum Młodych Dyplomatów, Karol Steczkowski, zwraca uwagę na pragmatyzm rządów w regionie. Państwa Zatoki, mimo oficjalnej wstrzemięźliwości, widzą w obecnej sytuacji jeden kluczowy pozytyw: osłabienie militarnego potencjału Teheranu.

„Państwa arabskie, szczególnie Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabia Saudyjska są zadowolone z tego, że irański program balistyczny, ogólnie systemy rakietowe ulegają umniejszeniu. To jest coś, o co zabiegały od podpisania JCPOA w 2014 r.”.

Czytaj więcej

Amerykanie niszczą okręty stawiające miny w Cieśnine Ormuz. Nowe informacje o stratach USA

Gość „Rzecz o geopolityce” zauważa również, że milczenie wielu stolic arabskich wynika z zależności od amerykańskich systemów obrony powietrznej, takich jak Patriot, które obecnie skutecznie odpierają większość ataków.

Największym wyzwaniem dla regionu pozostaje jednak stabilność ekonomiczna. Projekty takie jak saudyjska „Wizja 2030” wymagają spokoju, by przyciągać zagraniczne inwestycje. Przedłużający się konflikt, blokady cieśniny Ormuz oraz ataki na infrastrukturę cywilną, w tym pożary wieżowców w Dubaju – uderzają w fundamenty tamtejszego dobrobytu. Mimo to kraje te nie rezygnują z obecności USA. Choć bywa ona kłopotliwa i naraża je na odwet ze strony Iranu, pozwala radykalnie ograniczyć wydatki na własne zbrojenia i skupić się na inwestycjach wewnętrznych.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama