Reklama

Michał Szułdrzyński: Normalny Polak kontra elity, czyli Przemysława Czarnka gra w klasy

Przemysław Czarnek krytykuje politykę energetyczną, klimatyczną, system kaucyjny czy związki partnerskie, chcąc skorzystać z napięć na tle klasowym, które przyniosły zwycięstwo Karolowi Nawrockiemu w 2025 r.
Przemysław Czarnek

Przemysław Czarnek

Foto: PAP

Przemysław Czarnek, wygłaszając swoje pierwsze przemówienie w Krakowie, po namaszczeniu przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na kandydata na przyszłego premiera, bardzo starannie zbudował swój przekaz. Ale gotów jestem postawić tezę, że nie kierował się klasycznym podziałem politycznym, a podziałem klasowym. Tym samym, który w ostatnich wyborach prezydenckich dał zwycięstwo Karolowi Nawrockiemu.

Kim jest „normalny Polak” według Przemysława Czarnka

Właśnie dlatego swoje przemówienie zaczął od figury retorycznej „normalnego Polaka”. Kim jest ten normalny Polak? To ciężko pracujący rolnik, pielęgniarka, kolejarz, mama, tata, babcia, dziadek. Potem Czarnek się zmitygował i przypomniał sobie, że jego zadaniem jest podebranie elektoratu obu Konfederacjom i zaczął mówić o tym, że normalnym Polakiem jest przedsiębiorca. Ale tym, co najważniejsze, jest przeciwstawienie normalnego Polaka zdemoralizowanym elitom. Normalnym Polakiem jest każdy, kto martwi się o swoją sytuację, kto ciężko pracuje na swój chleb, na wychowanie swoich dzieci.

Czytaj więcej

Jacek Nizinkiewicz: Jarosław Kaczyński pokazał, że PiS ma coś, czego nie mają inne partie

Kogo bronił Przemysław Czarnek, atakując „OZE-sroze”?

I właśnie z tego powodu Czarnek użył wszystkich strachów, które – jak sobie wyobraził – tych „normalnych” Polaków prześladują. Choć sam kandydat posiada instalację fotowoltaiczną, potępił „OZE-sroze” i stanął w obronie polskiego węgla, bo tak układają się podziały klasowe. Ekologia jest kojarzona z kaprysami dla bogatych, za które muszą płacić wykluczeni energetycznie. Choć każdy wie, że do węgla państwo dopłaca miliardy rocznie i energetyka oparta na spalaniu węgla wcale nie jest tania, chodzi o coś innego: o wysłanie sygnału, że stoimy po stronie ludzi pracujących, a nie elit, które ich kosztem chcą realizować ideologiczne cele. Dokładnie taki sam był cel krytyki polityki klimatycznej, ETS itp.

Podobnie z krytyką systemu kaucyjnego. Przy zakupach osób, które ledwo wiążą koniec z końcem, 50-groszowa opłata na każde opakowanie jest dodatkowym obciążeniem, które jawi się jako ideologiczna fanaberia zamożnych, dla których to kwoty pomijalne. Dla takich osób każda awaria systemu, nieprzyjęcie butelki, za którą zapłaciły, jawi się jako ludzka krzywda wyrządzana przez nieludzkie państwo.

Reklama
Reklama

Temu samemu miały służyć „żarty” z „półbab i półchłopów oraz ćwierćbab i ćwierćchłopów”. Tu nie idzie nawet tyle o przywiązanie do konserwatywnych wartości, co raczej o podział na „normalnych” ludzi pracujących, wychowujących dzieci, dla których związki partnerskie jawią się jako fanaberie wielkomiejskich elit. Nie, w żaden sposób nie chcę usprawiedliwiać homofobicznych wypowiedzi Czarnka. Ale on tylko czeka na to, by go zaatakować za homofobię, bo będzie mógł wówczas narzekać, że „normalne” matki i ojcowie są w Polsce prześladowani.

Czytaj więcej

Wrócą czasy Lex Czarnek – opresji i niskich pensji? Nikt tak nie zna Przemysława Czarnka jak nauczyciele

Fałszywy ton Przemysława Czarnka w sprawie pracy kobiet

W tym duchu też Czarnek chciał się wypowiedzieć o kobietach. Że są ostoją polskości, że muszą mieć warunki dla rodzenia dzieci nie na SOR-ach, ale w godnych warunkach. Ale tu Czarnek najmocniej rozminął się z klasowym podziałem. Opowiadając o kobietach, które powinny być w domu i mężczyznach chodzących na polowanie, odwołał się do archaicznej wizji kobiecości, którą mało która – nawet na prawicy – kobieta chciałaby kultywować. Odwołał się jednak do wizji zamożniejszej klasy średniej, gdzie praca jest wyborem a nie koniecznością. W klasie, do której się odwoływał w większości swojego wystąpienia, a więc w klasie ludowej, praca kobiet jest koniecznością, a nie elementem feminizmu czy aspiracyjności.

W wyborach prezydenckich z 2025 r. okazało się, że odpowiednio wykorzystane podziały klasowe mogą dać zwycięstwo. Dlatego odwołanie do patriotyzmu czy religii miało raczej charakter nie tyle odwołania do wartości, co postawienia na pewne podziały socjoekonomiczne. Co ciekawe, Czarnek, choć sam jest profesorem prawa, wydaje się do gry na takich podziałach klasowych pasować lepiej niż Mateusz Morawiecki. 

Komentarze
Rusłan Szoszyn: Kupując rosyjską ropę, przegramy z Władimirem Putinem. Węgry i Słowacja igrają z ogniem
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Komentarze
Bogusław Chrabota: Męczeństwo Przemysława Czarnka
Komentarze
Estera Flieger: Mazurska Noc Kabaretowa Jarosława Kaczyńskiego i Przemysława Czarnka
Komentarze
Jacek Nizinkiewicz: Jarosław Kaczyński pokazał, że PiS ma coś, czego nie mają inne partie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama