Reklama

Wrócą czasy Lex Czarnek – opresji i niskich pensji? Nikt tak nie zna Przemysława Czarnka jak nauczyciele

Lex Czarnek, HiT, Willa Plus, niskie pensje, strach, kontrola i dyscyplinarki – nauczyciele pamiętają, jak wyglądała szkoła, gdy Przemysław Czarnek był za rządów PiS szefem resortu edukacji. I choć szkoła Barbary Nowackiej także ich nie zachwyca, to obawiają się Czarnka na czele rządu.
Przemysław Czarnek

Przemysław Czarnek

Foto: PAP/Tomasz Gzell

W sobotę w krakowskiej Hali Sokoła Przemysław Czarnek był nie tylko politykiem i kandydatem PiS na premiera, ale przede wszystkim twarzą ugrupowania wskazującą, w którą stronę będzie teraz patrzył Jarosław Kaczyński. Dla środowiska edukacyjnego Czarnek jest jednak (i zawsze będzie) byłym ministrem edukacji narodowej. I na pewno nie takim, który zapisał się w ich pamięci dobrze.

Reklama
Reklama

Jest profesorem prawa, absolwentem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, a także wykładowcą tej uczelni specjalizującym się w prawie konstytucyjnym. Dwukrotnie (w latach 2021 i 2023) otrzymał tytuł „Dzban Roku” przyznawany przez tygodnik „NIE” i blog Make Life Harder. Nawet się nim chwalił w mediach społecznościowych. W październiku 2020 r. został ministrem edukacji i nauki, pełnił tę funkcję aż do zakończenia kadencji w 2023 r.

Czytaj więcej

Dlaczego Jarosław Kaczyński wybrał Przemysława Czarnka? „Rzeczpospolita” zajrzała za kulisy

Sobotnia decyzja o namaszczeniu Czarnka na ewentualnego premiera poruszyła środowisko nauczycielskie. Bo choć stanął na czele resortu edukacji niedługo po strajku nauczycieli, to wcale nie po to, by załagodzić sytuację. Przeciwnie, za jego czasów szkoła stała się jeszcze bardziej opresyjna. „Robię to, na co umówiłem się z prezesem Kaczyńskim” – zwykł powtarzać Czarnek, co z dzisiejszej perspektywy pokazuje, jak wiernym żołnierzem swojej partii jest ewentualny przyszły premier.

Jak wyglądała polska szkoła za Przemysława Czarnka? Bieda, kontrole kuratoriów oświaty i HiT

Co działo się w oświacie, gdy w Alei Szucha urzędował Czarnek? Na ten okres przypada największy odpływ nauczycieli ze szkół, którzy zrezygnowali z pracy po tym, gdy z lekceważeniem potraktowano ich w czasie strajku, nie podejmowano z nimi dialogu (głównie za sprawą bliskiej PiS oświatowej Solidarności, która w ostatniej chwili podpisała porozumienie z rządem – nie zostało ono zrealizowane w pełni), ale też z uwagi na stale pogarszającą się sytuację finansową. Podwyżki były symboliczne, a warunki pracy, jak mówiono, nieznośne, więc wielu złożyło wypowiedzenia.  

Reklama
Reklama

Pieniądze to jednak niejedyny powód odejść ze szkół. Inną kwestią był podnoszony wielokrotnie brak autonomii, strach, nadmierna kontrola i ideologizacja. Niepokornym nauczycielom wytaczano postępowania dyscyplinarne – do czego przysłużyły się kuratoria oświaty obsadzane z partyjnego klucza. Ich uprawnienie minister chciał wzmocnić poprzez tzw. Lex Czarnek, czyli forsowaną ustawę, która nie tylko dotyczyła kuratoriów, ale także ograniczała rolę samorządów szkolnych, rodziców, dyrektorów i w zasadzie odcinała od szkół organizacje pozarządowe. To by oznaczało, że placówki w małych miejscowościach, w których NGO-sy prowadzą programy np. nauki języków obcych czy działań demokratycznych, zostałyby ich pozbawione. Ustawa ta została dwukrotnie zawetowana przez prezydenta Andrzeja Dudę, mimo to wywołała „efekt mrożący”, a szkoły obawiając się kłopotów, na wszelki wypadek unikały podejmowania dodatkowej aktywności.

Czarnek tłumaczył wówczas, że ta ustawa miała być próbą powstrzymania „lewackiej ideologii” i seksualizacji dzieci. Nie miał natomiast problemu z wprowadzeniem do szkół mocno zideologizowanego przedmiotu, jakim była historia i teraźniejszość z bardzo krytykowanym podręcznikiem autorstwa prof. Wojciecha Roszkowskiego. Nauczyciele w ramach protestu sami opracowali swoje materiały do nauki, które za darmo udostępnili w internecie.

Czytaj więcej

Ćwiek: Siedem grzechów głównych Ministra Edukacji i Nauki

Były szef resortu edukacji wielokrotnie sugerował też, że edukacja dziewcząt i praca zawodowa kobiet uderza w rodzinę i demografię. Walczył także ze szkołami, które organizowały „tęczowe piątki”, nazywając je „deprawacją”. Trudno się dziwić – według ewentualnego przyszłego premiera osoby LGBT „nie są równe normalnym ludziom”.

Willa Plus, czyli nieruchomości za państwowe pieniądze  

Jednak najgłośniejszą sprawą związaną z Przemysławem Czarnkiem jest tzw. afera Willa Plus, czyli ujawnienie przez polityczki KO i dziennikarzy TVN24 szczegółów konkursu zorganizowanego przez MEiN, które podzieliło 40 mln zł między 42 organizacje. Problem w tym, że spora część tych organizacji była związana z PiS, a ponad połowa z nich dostała negatywną opinię od ministerialnej komisji konkursowej.  

Reklama
Reklama

Dotacje przyznawane były na zakup nieruchomości, budowę lub dostosowanie budynków oraz zakup wyposażenia. Wygrana co najmniej 12 organizacji budziła olbrzymie wątpliwości.

Po latach okazuje się, że w części zakupionych nieruchomości nie jest prowadzona żadna działalność edukacyjna. Po zmianie władzy MEN przeprowadziło kontrolę tego konkursu i uznało, że siedmiu na dziesięciu beneficjentów nie zrealizowało programu i naruszyło warunki umowy. Policzono, że do zwrotu jest 13 mln zł. Część tych pieniędzy już odzyskano.

Czytaj więcej

Joanna Ćwiek-Świdecka: Rewolucja w szkole według PiS. Czy naprawdę wróci HiT?

Kierowany przez Przemysława Czarnka resort był już mniej hojny dla dzieci. W 2022 r. zdecydowano o zaprzestaniu finansowania telefonu zaufania dla dzieci (116 111) prowadzonego od lat przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę. By mógł działać dalej, koszt jego prowadzenia wzięły na siebie organizacje pozarządowe. Finansowanie telefonu przez państwo przywrócono w 2024 r.

    

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Polityka
„Rzecz w tym”: „Ogień” w PiS i początek nowej kampanii
Polityka
Ceny paliw rosną. Donald Tusk odsyła do „drugiego Donalda”
Polityka
Tak rozłożyłyby się mandaty w przyszłym Sejmie. Czy to PiS z koalicjantami stworzy rząd?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama