Kancelaria Prezydenta ma wątpliwości, czy Maciej Berek może zostać sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Twierdzi, że samo zaświadczenie o wpisie na listę radców prawnych nie dowodzi, że faktycznie wykonywał on ten zawód. W jaki sposób można zweryfikować, czy rzeczywiście pracował jako radca?

Według naszych samorządowych regulacji możemy wyróżnić tylko dwie sytuacje: wykonywania lub niewykonywania zawodu. Jeśli radca prawny złoży oświadczenie, że wykonuje zawód, to przyjmujemy, że go rzeczywiście wykonuje. Podobnie jest z oświadczeniem o niewykonywaniu zawodu – wówczas trafia na listę radców prawnych, którzy zawodu nie wykonują. Przepisy dotyczące naszego zawodu nie przewidują mechanizmu weryfikacji tego, czy ktoś rzeczywiście prowadzi kancelarię lub jest zatrudniony jako radca prawny na etacie.

Ustawa o Sądzie Najwyższym, stosowana także do sędziów TK, przewiduje że sędzią może zostać osoba, która przez co najmniej 10 lat „wykonywała w Polsce zawód” adwokata, radcy prawnego lub notariusza. Jak rozumieć pojęcie „wykonywała”?

Gdyby przepis bezpośrednio odsyłał np. do ustawy o radcach prawnych, wówczas można by śmiało powiedzieć, że owo „wykonywanie zawodu” jest pojęciem tożsamym z wpisem na listę osób wykonujących zawód. Ale tak nie jest.

Czytaj więcej

Kancelaria Prezydenta nie odpuszcza w sprawie wyboru Macieja Berka do TK

Podobno sytuacja Macieja Berka jest identyczna jak u wielu innych mniej znanych radców prawnych czy adwokatów, którzy chcieli zostać sędziami. Krajowa Rada Sądownictwa dopytywała ich, czy mają dowody np. na to, że byli czyimiś pełnomocnikami w sądzie lub doradzali konkretnym klientom.

Nie chce się wypowiadać za KRS, a szczególnie o tym, czy miała podstawy do takiej weryfikacji. Protestowałbym, gdyby taka weryfikacja wkraczała w naszą tajemnicę zawodową, np. gdyby na dowód wykonywania naszego zawodu żądano ujawniania listy klientów. Jednak mogę tylko powtórzyć: przepisy dotyczące radców prawnych rozróżniają tylko dwie sytuacje: radca wykonuje zawód lub go nie wykonuje. Można jeszcze ewentualnie wskazać trzecią kategorię: radców skreślonych z listy, ale chyba nie o takich przypadkach rozmawiamy.

Czytaj więcej

Kiedy ślubowanie Macieja Berka? Prezydent stawia warunek

Jak zatem pańskim zdaniem należy rozumieć intencję ustawodawcy, który wymaga dziesięcioletniej praktyki prawniczej przed powołaniem na stanowisko sędziego SN czy TK?

Niewątpliwie chodziło o wyraźne wskazanie, że sędziami powinni zostawać prawnicy z dużym doświadczeniem i to praktycznym. Trudno byłoby uzasadnić fakt, że sędzią zostaje prawnik zaraz po aplikacji albo z rocznym doświadczeniem zawodowym.

No, ale skoro mamy raczej tylko formalne kryteria o wpisie na listę, to przecież ich spełnienie chyba nie świadczy o realnym doświadczeniu osoby, która chce zostać sędzią?

Gdyby ktoś przez te dziesięć lat teoretycznie był wpisany na listę radców wykonujących zawód, ale w praktyce prowadził kiosk z warzywami, to można by mieć poważne wątpliwości, czy się kwalifikuje na stanowisko sędziego. Jednak akurat w przypadku pana Berka ogólnie wiadomo, że był legislatorem.

Czy to zajęcie typowe dla radcy prawnego?

Dziś prawnicy specjalizują się na bardzo wielu polach. Znajomość procesu tworzenia prawa jest bardzo cenna. Przecież przy Rządowym Centrum Legislacji działa nawet aplikacja legislacyjna, przygotowująca ekspertów z tej dziedziny. Takich specjalistów zatrudnia nawet nasz radcowski samorząd, by oceniali projekty różnych aktów prawnych. Zresztą praktyka w dziedzinie legislacji została nawet dostrzeżona jako doświadczenie zawodowe w ustawie o radcach prawnych. Proszę zwrócić uwagę na przepis art. 25 ust. 1 pkt 5 tej ustawy. Pozwala on – mówiąc w uproszczeniu – na to, by radcą prawnym bez odbywania aplikacji oraz egzaminu zawodowego została osoba z tytułem doktora nauk prawnych, która przez co najmniej 3 lata pracowała jako urzędnik zajmujący się tworzeniem projektów aktów prawnych.

To jedna z furtek do zawodu radcy prawnego, a nie sędziego.

Niemniej jednak istnienie tego przepisu wskazuje, że ustawodawca docenia osoby, które zdobyły praktyczne doświadczenie na polu legislacji. Niezależnie zatem od tego, jak od strony formalnej wyglądała praca pana Berka w ostatnich latach, nie ulega wątpliwości, że naprawdę ma doświadczenie legislacyjne. Tego zresztą chyba nikt nie kwestionuje. A przecież sędzia TK musi znać mechanizmy tworzenia prawa. Doświadczenie legislatora może być tu zatem cenniejsze, niż praktyka w prowadzeniu np. sporów gospodarczych.

Czytaj więcej

Staż radcowski Macieja Berka. Sejm dostał pismo z Kancelarii Prezydenta

Czy wątpliwości wokół doświadczenia zawodowego pana Macieja Berka mogą przeszkodzić mu w objęciu funkcji sędziego?

Gdyby popatrzeć na sprawę szerzej, także w aspekcie praktyki legislacyjnej, to logika podpowiada, że nie ma tu problemu. Skoro ustawodawca docenia praktyczne doświadczenie kandydata na radcę, to nic nie stoi na przeszkodzie, by uznać, żeby wieloletnie praktyczne doświadczenie było uznane za „wykonywanie zawodu”. Oczywiście aby przyjąć taką interpretację, trzeba uwolnić się od motywów politycznych, ale sfery polityki wolałbym nie komentować.