W Polsce z roku na rok przybywa cudzoziemców. Coraz więcej osób z Ukrainy, Białorusi, Gruzji, Indii czy Kolumbii decyduje się na pracę i stały pobyt nad Wisłą. Zmiany demograficzne oraz sytuacja na rynku pracy sprawiają, że obcokrajowcy stają się ważną częścią polskiej gospodarki i systemu ubezpieczeń społecznych. 

Czytaj więcej

Rząd zdecydował o wysokości pensji minimalnej w 2027 r. Mniejsza niż 5 tys. zł

Dane dotyczące świadczeń cudzoziemców

Z raportu ZUS za 2025 r. wynika, że liczba osób fizycznych, które podlegały ubezpieczeniom emerytalnym i rentowym oraz posiadają obywatelstwo inne niż polskie wzrosła z 293,2 tys. w grudniu 2016 r. do 1 288 800 w grudniu 2025 r. Oznacza to ponad 4-krotny wzrost liczby cudzoziemców, przy czym obcokrajowców z krajów UE jest więcej o 40 proc., natomiast liczba ekspatów spoza UE poszybowała w górę prawie 5-krotnie. Z kolei w porównaniu do grudnia 2024 r. liczba ubezpieczonych cudzoziemców wzrosła o 95,8 tys. osób (wzrost o 8 proc.).

Co naturalne, wraz ze wzrostem legalnie zatrudnionych cudzoziemców rośnie także liczba wypłacanych im świadczeń emerytalnych i rentowych.

Z raportu ZUS wynika, że osobom, które posiadają obywatelstwo inne niż polskie w grudniu 2025 r. wypłacono 27,4 tys. świadczeń emerytalnych i rentowych, z tego: 24,3 tys. emerytur, 1,2 tys. rent z tytułu niezdolności do pracy oraz 1,9 tys. rent rodzinnych. W porównaniu do grudnia 2024 r. liczba wypłacanych przez ZUS świadczeń emerytalno-rentowych dla cudzoziemców wzrosła o 7,2 tys., co stanowi wzrost o prawie 36 proc. Ale to nie wszystko. Największy bezwzględny wzrost odnotowano dla emerytur, których liczba wzrosła z 17,5 tys. w grudniu 2024 r. do 24,3 tys. w grudniu 2025 r. (wzrost o 6,8 tys., czyli o ponad 39 proc.).

Warto jednak zwrócić uwagę, że liczba świadczeń emerytalnych i rentowych wypłacanych cudzoziemcom stanowiła zaledwie 0,32 proc. ogółu wypłat z tego tytułu zrealizowanych przez ZUS w 2025 r. Natomiast ich łączna kwota wyniosła 376,1 mln zł (w 2024 r. 305,2 mln zł). Stanowiła ona 0,094 proc. (w 2024 r. 0,083 proc.) ogólnej kwoty świadczeń emerytalnych i rentowych w ZUS.

Trzeba też podkreślić, że łączny roczny przypis składek za cudzoziemców na ubezpieczenia emerytalne i rentowe wzrósł z 3 mld zł w 2017 r. do 21,5 mld zł w 2025 r.

Czytaj więcej

Matczyne emerytury mają być bardziej dostępne dla ojców

Emerytury Ukraińców

I wydawałoby się, że wszystko jest jasne. Wpłaty do systemu skutkują nabyciem prawa do świadczeń emerytalnych także w odniesieniu do cudzoziemców. Tymczasem Sławomir Mentzen z Konfederacji w alarmistycznym filmie na YouTube, który w sieci funkcjonuje także w postaci krótkich shortów, ostrzega przed mechanizmem, na podstawie którego Ukraińcy w Polsce, którzy pracowali chociaż jeden dzień, nabędą w naszym kraju prawo do emerytury. Co więcej, niektórzy będą mogli liczyć też na dopłaty do emerytury minimalnej, co nas będzie kosztować olbrzymie pieniądze.

– Film posła jest przykładem zjawiska określanego w naukach społecznych jako „ramkowanie” (framing). Przedstawione w nim informacje są oparte na rzeczywistych regulacjach prawnych, ale zostały dobrane i wyeksponowane w sposób prowadzący odbiorcę do z góry określonego wniosku. W efekcie uwaga odbiorcy koncentruje się na narodowości beneficjentów, a nie na ogólnych zasadach funkcjonowania systemu – mówi dr Tomasz Lasocki z Wydziału Administracji i Nauk Społecznych Politechniki Warszawskiej.

Rzeczywiście, jeden dzień pracy wystarczy do otrzymania w Polsce statusu emeryta, ale dotyczy to każdej osoby – nawet z państw, które nie podpisały umowy o zabezpieczeniu społecznym. Od wielu lat zwracam uwagę na tę konstrukcję. Krótki okres zatrudnienia to symboliczna emerytura, ale niestety kilka lat temu wprowadzono 13. i 14. emeryturę, które należą się nawet przy mikroświadczeniu. Rozwiązanie to od lat budzi moje wątpliwości, ponieważ prowadzi do sytuacji, w której dodatkowe świadczenia otrzymują również osoby pobierające symboliczne emerytury – tłumaczy dr Tomasz Lasocki z Wydziału Administracji i Nauk Społecznych Politechniki Warszawskiej.

Natomiast stwierdzenie, że kilka dni pracy w Polsce będzie uprawniało Ukraińców do dopłaty do minimalnej emerytury, jest sporym niedopowiedzeniem. Dlaczego?

– Żeby obywatel państwa, z którym mamy umowę o zabezpieczeniu społecznym, mógł uzyskać dopłatę do minimalnej emerytury, musi być spełnionych kilka przesłanek. Musi mieć przede wszystkim wypracowany staż – w różnych państwach, ale ta sama reguła dotyczy też Mongoła, Turka, Niemca, Greka czy Polaka, który pracował niemal całe życie za granicą i tylko krótko w Polsce. Ta kwestia, wbrew przekazowi z filmu, nie jest przypisana do konkretnej nacji – tłumaczy dr Tomasz Lasocki.

Jak podkreśla, kluczowe jest przede wszystkim to, że mowa o osobie, która przyjeżdża do Polski i tutaj zamieszkuje.

– Dopłata przysługuje tylko pod warunkiem zamieszkiwania w Polsce. Ten kluczowy fakt jest wspomniany w materiale mimochodem i nie wybrzmiewa w większości skrótów. Pada pytanie retoryczne, czy gdyby Niemcy mieli takie prawo, to czy Polacy nie korzystaliby z niego. W praktyce skorzystanie z takich rozwiązań wymaga rzeczywistego przeniesienia centrum życiowego do innego państwa, a nie jedynie formalnego spełnienia kilku warunków administracyjnych. Nie zaprzeczam istnieniu problemu, na który sam wielokrotnie zwracałem uwagę – mówi.

W efekcie, jak wskazuje ekspert, jeżeli obywatel państwa, z którym mamy podpisaną umowę o zabezpieczeniu społecznym, przepracuje w Polsce miesiąc na podstawie oskładkowanej umowy, to nabędzie prawo do świadczenia proporcjonalnego do zgromadzonych składek.

– Zwykle groszowego – dodaje dr Lasocki.

Jeżeli natomiast osiągnie wiek emerytalny i spełni warunki dotyczące zamieszkania w naszym kraju oraz stażu, może mieć również prawo do wyrównania do minimalnej emerytury. Nie można natomiast po prostu eksportować poza Polskę dopłaty do minimalnego świadczenia.

– Zamieszkanie nie jest badane wyłącznie na podstawie oświadczenia obcokrajowca, jak próbuje się twierdzić w nagraniu – tłumaczy dr Tomasz Lasocki.

Ekspert przekonuje jednocześnie, że Polska podpisała podobne umowy o zabezpieczeniu społecznym również z innymi państwami, choćby z Białorusią.

– Warto zauważyć, że analogiczne zasady dotyczą również obywateli wielu innych państw objętych umowami o zabezpieczeniu społecznym. Skupienie uwagi wyłącznie na obywatelach Ukrainy może sprawiać wrażenie, że problem jest związany z konkretną narodowością, podczas gdy w rzeczywistości ma charakter systemowy. Nie zgadzam się również z twierdzeniem, że zawieranie takich umów jest dla Polski niekorzystne. Taka ocena wynika zazwyczaj z bardzo wąskiego spojrzenia na skutki migracji zarobkowej, ograniczonego wyłącznie do bezpośrednich transferów socjalnych, bez uwzględnienia wpływu migracji na rynek pracy, finanse publiczne i wzrost gospodarczy. Z takiej perspektywy żadna umowa nie byłaby korzystna dla państwa przyjmującego pracujących. Tymczasem państwa, do których migrowali Polacy od ponad stu lat, podpisywały z nami takie porozumienia. Nie posądzam Belgii, Francji, Niderlandów czy wreszcie Niemiec z 1931 r. o działanie przeciwko własnym interesom czy wręcz polonofilię. Państwa przyjmujące zarobkujących zawierają umowy dotyczące zabezpieczenia społecznego, ponieważ jest to dla nich korzystne – mówi.

Dr Tomasz Lasocki podkreśla, że jeżeli natomiast przyjmujemy ludzi do pracy, mamy interes w tym, żeby ułatwiać im legalne funkcjonowanie.

– Podpisywanie umów z innymi państwami zwiększa również szansę, że obcokrajowcy będą podejmowali pracę w Polsce, a w każdym państwie z kwitnącą gospodarką na takie osoby znajdzie się popyt. Nasza gospodarka potrzebuje pracowników, a w naszym najlepszym interesie jest włączenie społeczne każdego członka społeczeństwa, choćby urodził się za granicą – dodaje.

Dlatego twierdzenie, że takie umowy są niekorzystne dla Polski, jest jego zdaniem po prostu błędne.

W ocenie eksperta problem, o którym mówimy, nie dotyczy więc Ukraińców.

– Zmiany w umowie polsko-ukraińskiej czy jakiejkolwiek innej nie są potrzebne. Musimy natomiast dokonać kilku niezbyt głębokich korekt, które dostosują system do rzeczywistości gospodarczej państwa wysokorozwiniętego. Jednym z rozwiązań jest wprowadzenie minimalnego stażu wymaganego do emerytury. Wtedy kilka dni czy kilka miesięcy pracy nie wystarczałoby do uzyskania uprawnień emerytalnych. Staż zza granicy uwzględnialibyśmy tylko wówczas, gdy ktoś przepracował przynajmniej rok w Polsce. Z perspektywy nauki mamy gotowe rozwiązania tych problemów, jak również 13. i 14. emerytur, zmiany sposobu obliczania emerytur, by wyrównanie przysługiwało tylko za okresy podlegania polskiemu systemowi, czy wreszcie naprawienie największego problemu – perspektywy otrzymywania minimalnych emerytur przez miliony przyszłych beneficjentów. Do wprowadzenia takich zmian potrzebna jest debata skoncentrowana na rzeczywistych problemach konstrukcji systemu. Skupianie uwagi na jednej grupie narodowościowej nie przybliża nas do rozwiązania tych problemów – mówi dr Tomasz Lasocki.