W ten sposób TK odpowiedział na pytanie prawne zadane przed dwoma laty przez Izbę Cywilną Sądu Najwyższego. W czwartkowym wyroku TK uznał za niezgodny z konstytucją przepis traktatu o funkcjonowaniu UE w zakresie, w jakim przyznaje TSUE kompetencje do oceny prawidłowości procedury rozpatrywania, oceniania i przedstawiania Prezydentowi RP wniosku o powołanie sędziego oraz ustalenia, że skład orzekający z udziałem osoby powołanej na urząd sędziego przez prezydenta nie stanowi niezawisłego i bezstronnego sądu ustanowionego uprzednio na mocy ustawy.
Według TK niekonstytucyjne jest też takie rozumienie zakwestionuje przepisu, które wiąże polskie sądy wykładnią Trybunału w Luksemburgu dotyczącą oceny statusu sędziego.
Uzasadniając to orzeczenie sędzia Stanisław Piotrowicz podkreślił, że Polska nigdy nie przekazała Unii Europejskiej kompetencji do oceniania krajowej procedury powoływania sędziów i kontrolowania, czy prezydent prawidłowo skorzystał ze swojej prerogatywy w tym zakresie.
- Orzecznictwo TSUE i ETPC nie jest w Polsce źródłem prawa i nie ma pierwszeństwa przed konstytucją. Nie oznacza to braku respektu dla tych instytucji ani ich roli w ochronie praw człowieka. Oznacza to jedynie, że w sprawach dotyczących samego jądra ustroju państwa w tym ustroju władzy sądowniczej ostatnie słowo należy do polskiej konstytucji, a jej stosowanie i wykładnie powierzono Trybunałowi Konstytucyjnemu – argumentował Piotrowicz.
Jak podkreślał skutkiem czwartkowego wyroku TK jest utrata skuteczności normy prawnej przyznającej TSUE kompetencję do oceniania statusu polskich sędziów i związania polskich sądów taka oceną. – Wszelkie orzeczenia, które taką normę przyjmowały za swoją podstawę nie mają w Polsce skutków prawnych. Żaden polski sąd nie jest związany wykładnią TSUE w tym zakresie – uzasadniał Piotrowicz.
Zdaniem TK europejski trybunał sprawiedliwości oceniając status polskich sędziów narusza kilka przepisów konstytucji. - Narusza art. 2, bo podważa fundamentalną zasadę demokratycznego państwa prawnego, zgodnie z którą organy działają na podstawie i w granicach prawa. Narusza art. 8 ust 1, ponieważ prowadzi do sytuacji, kiedy orzeczenie organu międzynarodowego miałoby faktyczne pierwszeństwo przed normami konstytucyjnymi. Narusza art. 90 ust. 1, bo opiera się na kompetencji, która nigdy nie została Unii przekazana – wyliczał sędzia.
Za zgodny z konstytucją Trybunał uznał natomiast zaskarżony przepis ustawy o SN, który umożliwia przenoszenie sędziów tego sądu między Izbami, za ich zgodą.
Pytanie, na które odpowiedział w czwartek TK zostało sformułowane przez Izbę Cywilną SN, która rozpatrywała skargę kasacyjną w sprawie o zapłatę w trzyosobowym składzie, w którym znalazł się także Jacek Widło. To tzw. nowy sędzia, który pierwotnie orzekał w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, a następnie został przeniesiony do Izby Cywilnej.
Neosędzia kwestionuje swój status i przestaje orzekać. Sprawę rozstrzygnie Trybunał Konstytucyjny
Co ważne, Widło uważa, że jego status sędziowski jest wadliwy i w kilkuset sprawach złożył wnioski o wyłączenie siebie od orzekania z uwagi na orzeczenia europejskich trybunałów kwestionujących prawidłowość powołania polskich sędziów po 2018 r. Tak też było w tej sprawie cywilnej. Sędzia Widło zawnioskował o wyłączenie siebie z rozpatrywania sprawy. W związku z tym żądaniem SN nie rozstrzygnął skargi kasacyjnej, ale postanowił zapytać Trybunał Konstytucyjny o kwestię statusu sędziowskiego.
Czytaj więcej
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł we wtorek, że nie można kwestionować statusu sędziów sądów powszechnych, tylko dlatego, że zostal...
Sąd Najwyższy ma wątpliwości, czy zgodny z konstytucją jest przepis uprawniający pierwszego prezesa SN do przeniesienia sędziego tego sądu, za jego zgodą, do innej izby.
– Co najmniej wątpliwa staje się dopuszczalność przenoszenia sędziów Sądu Najwyższego, nawet za ich zgodą, do innej Izby SN, jak również modyfikacji obowiązków sędziego wynikających z jego inwestytury w niej ustalonych i istniejących w chwili powołania. Innymi słowy, akt powołania bezpośrednio zakotwiczony w normach konstytucyjnych wraz z określonym kształtem ustroju Sądu Najwyższego w chwili powołania determinuje każdorazowo ramy inwestytury, a tym samym statusu sędziego tego sądu. Wyklucza to możliwość przenoszenia do innej Izby – twierdzi Sąd Najwyższy.
To jednak nie wszystkie wątpliwości, które formułuje SN. W zagadnieniu, które trafiło do TK zapytano też o zgodność z konstytucją przepisów traktatu o Unii Europejskiej. Chodzi o normy, które uprawniają Trybunał Sprawiedliwości UE do oceny prawidłowości procedury rozpatrywania, oceniania i przedstawiania prezydentowi wniosku o powołanie sędziego oraz umożliwiają TSUE stwierdzenie, że skład orzekający z udziałem osoby powołanej na urząd sędziego przez prezydenta nie jest niezawisły i bezstronny.
Spór o tzw. neosędziów trwa. Prawo europejskie ponad polską konstytucją?
Co więcej, według SN niezgodne z konstytucją są normy prawa europejskiego, które wiążą polski sąd wykładnią TSUE i w konsekwencji przyznają sądom krajowym kompetencję do stwierdzania wadliwości procedury powołania i statusu sędziego.
Sąd Najwyższy podkreśla przy tym, że powoływanie sędziów jest wyłączną kompetencją prezydenta, niepodlegającą kontroli żadnego organu państwowego, podobnie jak wyłączna jest kompetencja KRS do rekomendowania kandydatów na sędziów. Według SN ukształtowana w ten sposób procedura nie może podlegać żadnej modyfikacji bez zmiany konstytucji.
Według SN wyprowadzenie z prawa europejskiego uprawnienia UE do tworzenia norm regulujących polskie sądownictwo jest działaniem arbitralnym, wkraczającym nadmiernie w polską tożsamość konstytucyjną.
Trybunał Konstytucyjny orzekł w tej sprawie w składzie pięcioosobowym pod przewodnictwem Justyna Piskorskiego, sprawozdawcą był Stanisław Piotrowicz. Zdanie odrębne zgłosił sędzia Jarosław Wyrembak.
Sygnatura akt P 10/24
Czytaj więcej
Helsińska Fundacja Praw Człowieka skomentowała wtorkowy wyrok TSUE w sprawie tzw. neosędziów. W jej ocenie może on wpłynąć nie tylko na praktykę wy...