W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych szczegółowo opisuje działania polskich sił zbrojnych 30 lipca, gdy w polską przestrzeń powietrzną wtargnęła rosyjska rakieta manewrująca CH-101.

„Rzeczpospolita” zapytała, czy rosyjska rakieta została tak zaprogramowana, aby celowo uderzyć w terytorium Polski? – To pytanie dostałem już tej nocy, ok. godziny 5 nad ranem od jednego z członków ścisłego kierownictwa resortu obrony narodowej. Wtedy moja odpowiedź brzmiała 50 na 50 proc. – stwierdził gen. Ireneusz Nowak. – Dzisiaj mogę powiedzieć jednoznacznie, że w 80 proc. jestem przekonany, że było to działanie intencjonalne. Te brakujące 20 proc. wynikają z oczekiwania na odpowiedź ze strony służb specjalnych – wyjaśnił dowódca.

– Dzisiaj mamy pewność, że była to rakieta bardzo nowoczesna, ze świeżej partii produkcyjnej, z głowicą bojową, z układem naprowadzania bardzo odpornym na zakłócenia. Z analizy trasy tego pocisku manewrującego nad Ukrainą wynika, że raczej nie miała ona żadnego celu alternatywnego na terytorium Ukrainy i zmierzała dokładnie tam, gdzie miała uderzyć. Ten pocisk miał bardzo małą powierzchnię odbicia  (pozostawia bardzo słabe echo radarowe – red.), zaprogramowany został tak, aby zostać wykrytym bardzo późno, poruszał się lotem koszącym nad drzewami – ujawnił „Rzeczpospolitej” Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych.

Czytaj więcej

Dowództwo Operacyjne: Niezidentyfikowany obiekt powietrzny nad Polską

Ograniczone możliwości radarów. Potrzebny aerostat na już

W polskiej przestrzeni powietrznej rosyjska rakieta znajdowała się 6 minut i była słabo widoczna na radarach. – Trzeba być świadomym, że wydolność sensorów jest ograniczona, obecnie opieramy się głównie na radarach aktywnych z wysuniętych posterunków radiolokacyjnych. Na pewno brakuje nam aerostatu z programu operacyjnego Barbara. Dlatego ubolewam, że jego budowa jest opóźniona. Ten system dałby nam znacznie większy komfort działania. Wtedy te 6 minut moglibyśmy skrócić na przykład do 2 – dodał generał.

Gen. Nowak wskazał, że incydent z 30 lipca jest odczytywany jako kolejny krok Federacji Rosyjskiej na drabinie eskalacyjnej. – Zademonstrowano cel, który jest super trudny do zwalczania dla systemu obrony powietrznej nie tylko polskiej, ale też tych najbardziej obecnie zaawansowanych, stworzonych przez Ukrainę, Izrael czy budowanych przez USA – opisał Dowódca Operacyjny.

Jakie Polska podejmuje działania wobec eskalacji ze strony rosyjskiej?

Generał Ireneusz Nowak ujawnił też, że w nocy 30 lipca sytuacja mogła wymknąć się spod kontroli w związku z niezidentyfikowaną obecnością blisko polskiej granicy ukraińskiego samolotu bojowego MIG-29. W efekcie zdarzenia już poprawiono komunikację ze stroną ukraińską.

Czytaj więcej

Rakieta Ch-101 nad Polską. Zełenski apeluje o nacisk na Rosję

W wielowątkowym wywiadzie pytaliśmy także o inne działania związane z wojną na Ukrainie, m.in. o wprowadzeniu ograniczonej strefy ruchu lotniczego na wschodzie Polski, przebazowaniu śmigłowców do zwalczania dronów w ten rejon kraju oraz o systemie SAN obrony przeciwdronowej i przeciwlotniczej krótkiego zasięgu, a także o zmianie filozofii podejścia do identyfikacji celów, które mogą zostać zniszczone przez system obrony powietrznej.

Cały wywiad zostanie opublikowany w poniedziałek na stronie internetowej rp.pl