Jakby pan ocenił stopień zagrożenia wybuchem konfliktu zbrojnego z Rosją?

Realne i bezpośrednie zagrożenie dla Polski płynie przede wszystkim z kierunku rosyjskiego. Rosja, mając imperialne ambicje, postrzega nas i inne państwa wschodniej flanki NATO jako przeszkodę w realizacji swoich celów. Widząc to, co się dzieje w Ukrainie, jak Rosji nie idzie w tej chwili wojna, pojawia się dodatkowy element niepokoju, że Moskwa może dalej eskalować. Patrząc na to, co się dzieje w wymiarze szerszym niż wojna hybrydowa – prowokacjach dronowych, cyberatakach czy wprost atakach kinetycznych – musimy mieć świadomość, że stopień agresji po stronie rosyjskiej jest na bardzo wysokim poziomie, a ryzyko konfrontacji militarnej jest rzeczywiste.

Dziś, biorąc pod uwagę kompleksowość zagrożeń ze strony Kremla, musimy odpowiednio kształtować nasze nastawienie i w bieżącym działaniu operować tak, jakby konflikt zbrojny z Rosją był bliską perspektywą. Agencja Wywiadu ma narzędzia, środki oraz możliwości, aby funkcjonować jako siła niezbędna i komplementarna wobec armii oraz resortów: dyplomacji, obrony i spraw wewnętrznych.

Jak bliska może być perspektywa konfliktu?

Analizy Agencji Wywiadu są spójne z tym, co mówią inne duże kraje sojusznicze oraz NATO. Wszystko zależy od tego, jak będzie przebiegał konflikt w Ukrainie. Kluczowym elementem jest to, kiedy i jak się zakończy – trwałym pokojem czy tylko zamrożeniem wojny.

Jak długo Rosja może prowadzić wojnę na Ukrainie? Co ją ogranicza?

W ocenie analityków Agencji Wywiadu Rosja może prowadzić wojnę jeszcze przez kilka lat. Moim zdaniem Kreml może zrezygnować ze wszystkiego, co ma, dobrobytu własnego społeczeństwa, inwestycji, poprawy działania administracji i sytuacji wewnętrznej, ale z wojny z Ukrainą nie zrezygnuje.

Czytaj więcej

Białoruskie służby aktywnie działają w Polsce. Zbudowały zaplecze dla działalności agenturalnej

Dlaczego?

To, jak obecnie przebiega wojna, jest powodem do dużego wstydu dla Putina. Służby specjalne i armia Rosji dokonały złej kalkulacji na początku wojny. Rosjanie spodziewali się, że pójdzie ona w zupełnie innym kierunku, że szybko zakończy się zwycięstwem. Nałożyli sobie przez to kajdany, nazywając ją specjalną operacją wojskową, czym ograniczają sobie choćby możliwości mobilizacyjne. Gdyby teraz nazwali te działania wojną, przyznaliby się do porażki. Putin jest zakładnikiem tej sytuacji.

Putin z tej wojny nie zrezygnuje, bowiem musi, zwłaszcza w wymiarze wewnętrznym, prezentować się jako zwycięzca.

Płk. Paweł Szota

Bardzo duże błędy popełniły rosyjskie służby wywiadowcze – dezinformowały Putina, który na bazie ich przekazu zakładał, że wojna będzie wyglądała zupełnie inaczej. Kreml nie spodziewał się również, że Ukraina otrzyma tak wymierne wsparcie od państw Zachodu, w tym w pierwszej kolejności od Polski. Dzisiaj na linii frontu sytuacja dla Rosji jest trudna. Dla Putina jest niezwykle skomplikowane psychologicznie, aby ten stan zaakceptować. Dramatycznie zmniejszyła się liczba scenariuszy, które pozwalałyby mu wyjść z tej sytuacji z twarzą. On z tej wojny nie zrezygnuje, bowiem musi, zwłaszcza w wymiarze wewnętrznym, prezentować się jako zwycięzca, ale dzisiaj to jest niemal niemożliwe. To pcha go do coraz bardziej karkołomnych decyzji i nieprzewidywalnych rozwiązań.

Zatem na jednej szali Putin może postawić nawet gotowość do zrujnowania gospodarki rosyjskiej, ale też łączyć to z próbą wyjścia do przodu poprzez przeniesienie ciężaru walki - na przykład na inny kierunek?

Tak. Dla niego jest sprawą honoru, żeby wojna w Ukrainie została wpisana do podręczników historii na kolejne dekady jako jego sukces. Dlatego mamy do czynienia z nieprzewidywalnością po stronie Rosji.

Czy Rosja może próbować dokonać testu gotowości odpowiedzi NATO, dokonując poważnej prowokacji wobec któregoś z państw bałtyckich? Na przykład Litwy, Łotwy?

Taki scenariusz w Agencji Wywiadu bierzemy pod uwagę. Rozmawiamy o tym też z naszymi sojusznikami z regionu, ale i szerzej, zakładając, że jest to scenariusz realny. Zakładamy, że prowokacje rosyjskie – testowanie NATO, to, co już obserwujemy chociażby w Polsce – na pewno będzie kontynuowane. Ich to wiele nie kosztuje. Rosjanie obserwują nasze reakcje. Wiedzą, że NATO reaguje na te akty politycznie, a nie militarnie, dlatego przesuwają czerwone linie.

Czy przekroczeniem czerwonej linii byłoby przejście przez granicę z Litwą albo z Łotwą tzw. zielonych ludzików, np. wagnerowców?

Rosjanie ciągle nas testują, aby zobaczyć, jak daleko mogą się posunąć. Nie wykluczałbym dzisiaj żadnego ze scenariuszy.

Które zagrożenie dla Polski w horyzoncie 3-5 lat uważa pan za najbardziej niedoceniane przez elitę polityczną i społeczeństwo?

W mojej ocenie, jestem tym zbudowany. Elity polityczne w Polsce mają coraz większą świadomość zagrożeń. Nie dostrzegam, aby je lekceważyły albo nie doceniały. Teza pana pytania jest moim zdaniem nietrafiona. Wyzwaniem dla całego sektora bezpieczeństwa jest właściwe komunikowanie społeczeństwu tego zagrożenia i jego skali. Agencja Wywiadu przekazuje odbiorcom ekskluzywne informacje dotyczące sytuacji bieżącej. Ale zajmujemy się również czymś, co nazwałbym „horizon scanning” – dostrzegamy pewne symptomy zagrożeń, eskalacji, które nie są dzisiaj łatwo zauważalne. Odbiorcy tych informacji są tego świadomi.

Czy mógłby pan te zagrożenia zdefiniować?

Wszedłbym w treść informacji niejawnych.

Czy faktycznie Rosja przesunęła na teren Białorusi system Oresznik, a także dokonała przemieszczenia w czasie niedawno zorganizowanych ćwiczeń broni jądrowej?

Jestem zaniepokojony próbami podporządkowania sobie białoruskich sił zbrojnych przez Rosję. Przykładem tego jest umowa o wspólnych gwarancjach bezpieczeństwa, która stawia w uprzywilejowanej pozycji Rosję. Fakt wykorzystania przez Rosjan terytorium Białorusi na początku wojny w Ukrainie pokazuje, że Kreml jest dominującą siłą w tym partnerstwie. Zatem już samo przygotowywanie infrastruktury, dostarczenie uzbrojenia do przenoszenia broni jądrowej, narracja o jej rozmieszczeniu zmuszają nas, żeby te sprawy traktować poważnie.

Wykorzystując kanał specsłużb lepiej z przedstawicielami reżimu Łukaszenki spotykać się, dyskutować i uzyskiwać korzyści dla RP niż bezczynnie przyglądać się „konsumowaniu” Białorusi przez Rosję.

Płk. Paweł Szota, szef Agencji Wywiadu

Jaka była rola Agencji Wywiadu w uwolnieniu więźniów politycznych reżimu Łukaszenki, w tym Andrzeja Poczobuta? Czy ten proces jest kontynuowany?

Agencja Wywiadu odegrała kluczową rolę w doprowadzeniu do uwolnienia Andrzeja Poczobuta. Ważna była w tym zakresie kooperacja międzynarodowa, w tym w wymiarze sojuszniczym. Podziękowania Andrzeja Poczobuta były dla naszych funkcjonariuszy bezcenne. Dodam, że na chwilę obecną mamy drożne kanały komunikacji ze służbami strony białoruskiej.

Za pośrednictwem partnerów amerykańskich? Czy sami je utrzymujecie?

Utrzymujemy je sami. Naszą intencją jest, by rozmawiać ze stroną białoruską o wszelkich sprawach, które mogą przyczynić się do poprawy naszego bezpieczeństwa. Unikalną rolą wywiadu jest tworzenie drożnych kanałów komunikacji tam, gdzie dyplomacja nie jest możliwa lub jest utrudniona. Wykorzystując kanał specsłużb, lepiej z przedstawicielami reżimu Łukaszenki spotykać się, dyskutować i uzyskiwać korzyści dla RP, niż bezczynnie przyglądać się „konsumowaniu” Białorusi przez Rosję.

Ale nie udało się na przykład doprowadzić do przekazania przez stronę białoruską Marokańczyka - sprawcy zabójstwa polskiego żołnierza Mateusza Sitka.

To jeden z kluczowych elementów dialogu prowadzonego z Mińskiem. Moim zdaniem bez postępu w tej sprawie trudno będzie o osiągnięcie kolejnych kroków związanych z poprawą relacji polsko-białoruskich.

Patrząc na potencjalne zagrożenia wojenne, zastanawiam się, na ile wywiad powinien być nastawiony na zbieranie informacji, a na ile na prowadzenie działań ofensywnych, np. dywersyjnych wobec przeciwnika - o ile mamy takie kompetencje.

Jedno nie może wykluczać drugiego. Na mocy ustawy jednym z zadań Agencji Wywiadu jest przeciwdziałanie bezpośredniemu lub pośredniemu zagrożeniu dla bezpieczeństwa Rzeczypospolitej i jej obywateli. By eliminować zagrożenia, poszerzamy wachlarz sił i środków, w tym o nowe technologie, którymi bronimy naszego państwa.

Czytaj więcej

Płk Rafał Syrysko, szef ABW o nowej taktyce rosyjskich służb w Polsce i największych ryzykach

Czy zatem Polska ma realną zdolność do prowadzenia ofensywnej cyberoperacji i aktywnej dezinformacji? Czy możemy na przykład w sytuacji kryzysu wyłączyć prąd w Moskwie?

Wrogie nam państwa powinny wiedzieć, że w przypadku każdej agresji Polska nie pozostanie bierna. Agencja Wywiadu ma instrumentarium, którego może użyć w takich sytuacjach.

Rosjanie i Białorusini już prowadzą działania ofensywne wobec naszego państwa i naszych obywateli. Czy my jesteśmy w stanie im odpowiedzieć?

Jesteśmy.

Który wywiad obecnie stanowi dla nas największe zagrożenie? Wywiad rosyjski, białoruski, a może chiński?

Wywiad rosyjski – jego działania wypełniają znamiona terroryzmu państwowego. W Agencji Wywiadu nie lekceważymy jednak zagrożeń także z innych kierunków.

W tym ze strony państw sojuszniczych?

Gdyby takie się pojawiły, absolutnie tak.

Czy Agencja Wywiadu jest w stanie wykonać niemal każde zadanie postawione przez polityków?

Kierownictwo państwa stawia nam zadania – niezwykle trudne – które są zgodne z obowiązującą ustawą. I w tym zakresie jesteśmy w stanie wykonać je wszystkie.

Ale cieniem na Agencji Wywiadu położyła się sprawa sprowadzenia respiratorów w czasie Covid-19, za pośrednictwem handlarza bronią. Czy dzisiaj powtórzyłby pan taką operację?

To był czas pandemii, który wiązał się z dramatycznymi wyborami, w tym ówczesnego szefa AW. Sprawę zakupu respiratorów badają właściwe organy państwowe, dlatego powstrzymam się od komentarzy. Nie wyobrażam sobie jednak sytuacji, w której szef Agencji Wywiadu, wiedząc, że dysponuje siłami i środkami niezbędnymi do pozyskania deficytowego wówczas sprzętu medycznego, uchyla się od takiego działania.

Jakby pan scharakteryzował postawę kandydata na oficera wywiadu? Dzisiaj chcielibyśmy na nich patrzeć jak na bohaterów popkultury. Mamy przed oczami Jamesa Bonda.

Uczestniczę w każdej finalnej rozmowie z pretendentami do służby w Agencji Wywiadu. Zaskoczę pana, ale nie mamy zarysowanego jednego wzorca osobowego, którego poszukujemy u kandydatów. Oczywiście muszą oni wypełnić wymogi formalne. Szukamy ich jednak zarówno wśród przedstawicieli wąskich specjalności, jak i różnego rodzaju dziedzin ogólnych. Zatem każdy może aplikować do Agencji Wywiadu, ale finalnie to my decydujemy, kto zostanie oficerem wywiadu. Zachęcam do zgłoszeń do AW za pośrednictwem strony internetowej aw.gov.pl.

Czy mógłby pan scharakteryzować umiejętności „bazowe” kandydata, pożądane na starcie?

Powtórzę – nie ma uniwersalnego wzorca. Niewątpliwie przydatna jest umiejętność przyswajania języków obcych, zainteresowanie światem oraz, zwłaszcza obecnie, nowoczesnymi technologiami. Wywiad działa tam, gdzie inne metody są nieskuteczne, dlatego musi być wszechstronny. Pamiętajmy, że potrzebujemy nie tylko oficerów operacyjnych, ale również analityków wywiadu – pracujących na danych i informacjach, gdzie indziej niedostępnych. Różnorodność kandydatów, a później oficerów, buduje naszą siłę, jest naszym atutem.

Czy wśród funkcjonariuszy AW są obcokrajowcy albo osoby wywodzące się z innych kręgów kulturowych, np. z Chin?

Ograniczenia w tym zakresie wynikają wprost z ustawy.

Czy zatem funkcjonariuszem może być osoba, która ma podwójne obywatelstwo?

To nie jest wykluczone.

Czy Agencja Wywiadu korzysta z nowoczesnych narzędzi, np. sztucznej inteligencji? Realizujecie takie projekty?

Agencja Wywiadu sięga możliwie szeroko po zdobycze nowoczesnej technologii, w tym rozwiązania własne, również w zakresie sztucznej inteligencji. Jestem dumny z koleżanek i kolegów, którzy te narzędzia tworzą. Nie mogę podać szczegółów, ale oceniam, że na poziomie europejskim jesteśmy w tym zakresie w ścisłej czołówce. Mamy wielu świetnych ludzi, którzy zajmują się takimi projektami. Implementując AI w różnego rodzaju sferach służby w Agencji Wywiadu, nie opieramy się jednak wyłącznie na algorytmach. Są bowiem obszary, w których człowiek wciąż jest niezastąpiony.

Czytaj więcej

Marek Kozubal: W Polsce trwa cicha wojna służb. Najbardziej aktywny jest wywiad ukraiński

Stworzyliście takie narzędzia AI, które z powodzeniem mogłyby konkurować z projektami komercyjnymi?

Na miarę posiadanych sił i środków nie mamy się czego wstydzić.

Gdyby pan miał nieograniczony budżet na jeden cel wywiadowczy przez najbliższe 5 lat - na co przeznaczyłby pan takie środki?

Na zapewnienie bezpieczeństwa Polsce. Mając na uwadze tę rozmowę i przedstawione zagrożenia, głównie ze strony Rosji, gdybym miał do dyspozycji nieograniczone środki finansowe, zwiększyłbym możliwości kadrowe i infrastrukturalne Agencji Wywiadu. To pozwoliłoby rozszerzyć skalę działania i przyniosłoby pozytywne skutki dla państwa.

Wyszkolenie oficera wywiadu to ogromny koszt, nie tylko finansowy, i bezrefleksyjna rezygnacja z takich zasobów jest rzeczywiście marnotrawstwem i kardynalnym błędem.

Płk. Paweł Szota

Z jakich zasobów kadrowych może skorzystać szef AW? Odnoszę wrażenie, że oficerowie, którzy odeszli ze służby nie stanowią rezerwy dla agencji na czas wojny. Proponuje im się miejsce w Krajowej Rezerwie Obrony Cywilnej? To nie jest marnotrawstwo?

Formalne stworzenie rezerwy AW, korpusu byłych oficerów, wymaga zmian ustawowych. Zgadzam się, że wyszkolenie oficera wywiadu to ogromny koszt, nie tylko finansowy, i bezrefleksyjna rezygnacja z takich zasobów jest rzeczywiście marnotrawstwem i kardynalnym błędem. Jestem jednak przekonany, że w czasie krytycznego zagrożenia państwa żaden były oficer Agencji Wywiadu nie uchyli się od obowiązku.

Oczywiście obowiązku wobec Agencji Wywiadu?

W praktyce tak, ale to obowiązek wobec państwa.

Czy polski wywiad myśli kategoriami wsparcia dla państwa polskiego jako bytu ciągłego historycznie i cywilizacyjnie, czy głównie jako członka NATO i UE w ramach kolektywnego Zachodu?

Jesteśmy polską służbą specjalną, ślubujemy i służymy Polsce. Mamy również powinności i zobowiązania sojusznicze. Rozumiemy wartość relacji z sojusznikami umożliwiających realizację projektów, których własnymi siłami nie bylibyśmy w stanie wykonać. Dziś nie ma samowystarczalnej służby wywiadowczej bądź kontrwywiadowczej. Szereg wydarzeń na przestrzeni ostatnich lat – zamachy terrorystyczne, aneksja Krymu, presja migracyjna na Europę i wojna w Ukrainie – pokazuje, jak ważne jest zacieśnianie sojuszniczej współpracy wywiadowczej. W moim przekonaniu aktywne uczestnictwo w niej Agencji Wywiadu jest elementem polskiej racji stanu.

Pułkownik, szef Agencji Wywiadu od grudnia 2023 roku. Absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakow

Szef Agencji Wywiadu płk. Paweł Szota

Pułkownik, szef Agencji Wywiadu od grudnia 2023 roku. Absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Od 2000 służył w Urzędzie Ochrony Państwa, a następnie Agencji Wywiadu jako analityk i szef sekcji w Biurze Informacyjnym. W latach 2006-2012 oraz 2017-2023 pracował w Ambasadzie RP w Waszyngtonie, latach 2016-2017 w Ambasadzie w Londynie jako oficjalny przedstawiciel AW. W Agencji Wywiadu pełnił funkcje szefa Sekcji Rosyjskiej Departamentu Operacyjnego, dyrektora Biura Informacyjnego, doradcy dyrektora Departamentu Operacyjnego, dyrektora Departamentu Informacyjnego.

Foto: Agencja Wywiadu