Policja oraz Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego badają okoliczności zabójstwa, wręcz egzekucji, dokonanej na Simonie Skrepeckim. Został on zastrzelony na parkingu jednego z osiedli w Białej Podlaskiej. Był performerem i artystą, który w swojej twórczości ośmieszał Władimira Putina i czeczeńskiego satrapę Ramzana Kadyrowa. Wiadomo, że z tego powodu były kierowane wobec Rosjanina pogróżki.
Oficer A: Obserwowaliśmy jego działalność. Widzieliśmy, że może wpakować się w kłopoty, bo prowokował. Był jak słup wysokiego napięcia, który ściąga na siebie pioruny. Dlatego otrzymał propozycję ochrony policyjnej. Ale ją odrzucił.
Czytaj więcej
Jedna z wersji śledczych związanych z zabójstwem rosyjskiego performera Simona Skrepeckiego w Białej Podlaskiej zakłada, że za zbrodnią mogą stać C...
To zabójstwo spowodowało, że u decydentów służb specjalnych w głowach zawyły syreny alarmowe. Oficer B: Od dawna wiedzieliśmy, że Rosjanie są gotowi do prowadzenia działań kinetycznych, widzieliśmy to w Niemczech, gdzie w przeszłości doszło do zabójstw, których sprawcami byli mieszkańcy Kaukazu. Zabójstwo w Białej Podlaskiej pokazuje modus operandi rosyjskich służb. Dlatego wątek czeczeński traktowany jest jako jeden z głównych.
Rosjanie są gotowi zabijać
Warto przypomnieć, że w raporcie ABW, który niedawno omówiliśmy w „Rzeczpospolitej”, znalazło się sformułowanie, że „rosyjskie służby specjalne, eskalując swoje działania, akceptowały wystąpienie ofiar śmiertelnych”. Do tego mogły doprowadzić planowane zamachy na samoloty lub katastrofy w ruchu kolejowym.
W zainteresowaniu służb rosyjskich oraz białoruskich, jak wskazywali analitycy Agencji, są środowiska opozycjonistów. „Kontrwywiad ABW, we współpracy z innymi jednostkami, zapobiegł m.in. próbom zamachów na życie i zdrowie ustalonych antyputinowskich aktywistów” – przyznała Agencja.
Białoruskie służby – wskazywali – prowadzą masowy werbunek na terytorium swojego kraju, a następnie starają się przenosić swoich agentów do Polski. Stosują wobec swoich obywateli m.in. szantaż i przymus bezpośredni. Starają się też pozyskiwać do współpracy Polaków podróżujących na Białoruś.
Czytaj więcej
Polska nie znajduje się wyłącznie na celowniku służb rosyjskich i białoruskich, coraz aktywniejszy jest też wywiad chiński. Niepokojąca jest też ra...
Z raportu ABW wynika także, że kontrwywiad koncentruje się głównie na zwalczaniu służb traktowanych jako wrogie: Rosji oraz Białorusi. Dodatkowo dokument ten wskazywał na „wysublimowane” działania chińskiego wywiadu w Polsce. ABW ostrzegała, że w tle lobbystycznej działalności i budowania wpływów w polskiej gospodarce znajduje się wywiad „Państwa Środka”. Stara się on m.in. kreować pozytywny wizerunek Chin w polskich mediach, docierać do dziennikarzy, ekspertów, naukowców lub urzędników, proponując im np. stypendia w Chinach czy przygotowanie analiz. Ale głównym celem wywiadu jest chińska diaspora w Polsce, jej członkowie są wykorzystywani do działań wywiadowczych.
Tego nie ma w raporcie ABW
W raporcie ABW nie znajdziemy natomiast informacji na temat działalności w Polsce sojuszniczych służb. Tymczasem są one bardziej aktywne, niż te działające w interesie Kremla czy Mińska.
– Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny w Ukrainie do granic możliwości zostały rozbudowane stacje działające przy ambasadach – mówi oficer C. Podaje przykładowe liczby (nie ujawniamy ich – dop. red.). Z jego wywodu wynika, że te komórki zostały powiększone kadrowo średnio dwu- czy nawet trzykrotnie.
W terminologii służb wywiadowczych „stacją” określany jest oficjalnie istniejący ośrodek operacyjny wywiadu, który działa w obcym państwie. Może ona np. zostać umieszczona przy ambasadzie, formalnie jest zgłoszona do naszych służb, niejako jest przez nie akredytowana, podobnie jak jej personel. Przeciwieństwem jest rezydentura, która działa w konspiracji np. pod przykryciem działalności biznesowej.
Ta aktywność nie powinna dziwić, bowiem Polska stała się zapleczem dla służb innych państw zbierających informacje na temat wojny w Ukrainie. Na tym kierunku najbardziej aktywni są Amerykanie i Brytyjczycy, którzy „zasysają” nie tylko informacje dotyczące strategii działania Rosjan, uzbrojenia, wykorzystywanych technologii, ale też oficerowie wywiadu przygotowują materiały dla misji gospodarczych. Zarówno Amerykanie, jak i Brytyjczycy tworzą grunt do udziału w odbudowie tego państwa.
Służby balansują na krawędzi
– Jeżeli spotkania funkcjonariuszy obcych służb odbywają się w ambasadach, a tak to powinno się odbywać, nie ma dla nas problemu. Kłopot jest wtedy, gdy dochodzi do spotkań z informatorami, w trakcie których przekazywane są materiały albo np. fałszywe dokumenty czy, nie daj Boże, broń na mieście – opisuje oficer A.
Panie Boże, broń mnie przed przyjaciółmi, bo z wrogami poradzę sobie sam.
Rozmówcy „Rz” wskazują wprost, że polskie służby nie są w stanie monitorować wszystkich takich spotkań, bo nie mają tylu funkcjonariuszy. Oficer B: Machamy ręką, bo to są służby sojusznicze. Zresztą my też często tak samo robimy w ich państwach.
Nasi rozmówcy dodają, że najbardziej aktywne w Polsce są służby ukraińskie. One starają się rozpracowywać środowiska białoruskie i rosyjskie, ale też prowadzą np. werbunek wśród Ukraińców, którzy przyjechali do Polski. – Są namawiani do przekazywania wrażliwych danych. Mówiąc wprost: do wynoszenia informacji z polskich firm lub urzędów, w których są zatrudnieni – mówi oficer C. Z kilku niezależnych źródeł dowiadujemy się, że polskie prokuratury prowadzą śledztwa w sprawie szpiegostwa na rzecz państwa ukraińskiego. – Akty oskarżenia są utajniane przez prokuraturę, bo jakby nie mówić, to są nasi sojusznicy – słyszymy.
– Mamy sygnały, że ukraińskie służby starają się werbować Polaków, którzy jadą na Ukrainę z pomocą humanitarną czy misją biznesową – opisuje oficer D. Inny dodaje: Służby ukraińskie niekiedy działają pod fałszywą flagą „biało-czerwoną”. Posługują się też polskimi dokumentami. A kolejny tłumaczy, że aktywny w Polsce w widoczny sposób jest także wywiad niemiecki i francuski. Ten ostatni prowadzi – słyszymy – bardzo agresywne działania m.in. lobbingowe.
W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” zapytaliśmy płk. Piotra Krawczyka, byłego szefa Agencji Wywiadu, które służby obecnie stanowią dla nas największe zagrożenie – rosyjskie, białoruskie czy chińskie? – Zagrożeniem są ci, którzy w sposób mniej lub bardziej efektywny podważają suwerenność państwa polskiego. Może to odnosić się do bezpieczeństwa fizycznego, integralności granic, systemu bankowego, finansowego, suwerenności politycznej, informacyjnej, również w cyberprzestrzeni. Te kraje, które pan wymienił, nie są jedynymi krajami, które stanowią dla nas zagrożenie – odpowiedział płk. Krawczyk. A dopytywany, o których państwach jeszcze myśli, stwierdził: „Odpowiem tak – jest takie przysłowie: Panie Boże, broń mnie przed przyjaciółmi, bo z wrogami poradzę sobie sam”.
– Oczywiście realizujemy wspólne operacje, wymieniamy się informacjami i to odbywa się bez zgrzytów. Ale potem każda z tych służb realizuje zadania w interesie swojego państwa. I tutaj nie ma żadnych sentymentów – kwituje oficer B.
Pod inicjałami ukryłem dane byłych i obecnych funkcjonariuszy polskich służb specjalnych.