Czy w przypadku agresji Rosji czeka nas wojna manewrowa? Na to wskazuje fakt zakupu znacznej ilości czołgów. Zakładam, że scenariusz, który bierze to pod uwagę, znajduje się w kolejnych niejawnych wariantach planu użycia Sił Zbrojnych RP (fragment takiego planu z 2011 r. ujawnił w czasie kampanii wyborczej w 2023 r. Mariusz Błaszczak, zakładał on obronę Polski na linii Wisły).
A może przed nami wojna statyczna, czyli okopowa, tak można zakładać widząc postępy prac przy budowie umocnień przy granicy północnej i wschodniej w ramach „Tarczy Wschód”. Przypomnijmy, że punktem wyjścia do budowy umocnień jest założenie, że nie oddamy ani centymetra polskiej ziemi, z tym łączą się też wnioski z obserwacji wojny na Ukrainie.
Czytaj więcej
W pierwszej fazie konfliktu możemy uderzyć głęboko w terytorium przeciwnika – mówi „Rzeczpospolitej” gen. broni rez. dr Jarosław Gromadziński, były...
Czy też przygotowujemy się do tzw. projekcji siły, czyli budowy zdolności wykorzystania m.in. potencjału militarnego poza własnymi granicami? Traktując ją jako formę ochrony interesów, element odstraszania lub wręcz wspierania sojuszników w dowolnym regionie świata. Na to wskazują zapowiedzi możliwości uderzenia wyprzedzającego lub odwetowego, a także udziału w aktywnej obronie państw bałtyckich w przypadku przygotowania Rosji i Białorusi do uderzenia na te państwa. Na ten aspekt w rozmowie z „Rzeczpospolitą” zwrócił uwagę gen. broni rez. dr Jarosław Gromadziński, były dowódca Eurokorpusu.
– W pierwszej fazie konfliktu możemy uderzyć głęboko w terytorium przeciwnika – powiedział. Program Rozwoju Sił Zbrojnych do 2039 r. pokazuje także, że zmienia się filozofia działania wobec Rosji na bardziej ofensywną. Zakłada wzrost zdolności głębokiego rażenia, czyli uderzenia na ponad tysiąc kilometrów w głąb państwa moskiewskiego. – To jest tzw. odstraszanie poprzez karę – mówił gen. Wiesław Kukuła, szef Sztabu Generalnego WP. Dzisiaj wydaje się jednak, że tzw. projekcja siły wymyka się doktrynie reagowania NATO, bowiem sojusz z założenia ma charakter obronny.
Geostrategiczna mapa Europy. Wybrane obszary o kluczowym znaczeniu dla obronności
Brak dokumentów strategicznych powoduje chaos
Kluczowe wydaje się przede wszystkim pytanie, czy ta niepewność wynika z chaosu związanego z brakiem aktualnych dokumentów strategicznych, które rysowałyby obraz wojny, do której powinniśmy się przygotowywać? To po części jest konsekwencją braku Strategicznego Przeglądu Obronnego, który określałby kierunki rozwoju systemu bezpieczeństwa państwa, oparte chociażby na analizie zagrożeń.
Wynika to też z nieaktualnej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP (obowiązuje dokument z 2020 r.), co przekłada się na strukturę planów operacyjnych i modernizacyjnych, które powinny powstać w oparciu o ten kluczowy materiał. To na bazie tego dokumentu możliwe jest spójne funkcjonowanie i rozwój Sił Zbrojnych oraz modernizacja techniczna.
Analizując terminy dostaw uzbrojenia do Sił Zbrojnych możemy założyć, że powinniśmy być gotowi do wojny pełnoskalowej w 2030 r.
To, że działamy niejako „na czuja” może wskazywać paleta uzbrojenia, którą kupujemy. Są w niej i czołgi przeznaczone do wojny manewrowej, i systemy rakietowe głębokiego uderzenia, i samoloty F-35, ale też – w ramach programu SAFE – budowa floty bezzałogowych statków powietrznych różnej klasy – jakbyśmy zakładali wojnę okopową, którą widzimy w ukraińskim Donbasie.
Czytaj więcej
Program Rozwoju Sił Zbrojnych RP zakłada wzrost zdolności głębokiego rażenia, czyli uderzenia na ponad tysiąc kilometrów w głąb Rosji. To jest tzw....
Obserwując z tej perspektywy działania polskich wojskowych można założyć, że przygotowujemy się do wojny obronnej z fortyfikacjami i opóźnianiem postępów działania obcych wojsk na granicy, co wynika z konieczności poczekania na reakcję NATO oraz nałożone na to utrzymanie zdolności manewrowych i uderzenia w głąb terytorium wroga.
Czy programować rozwój sił zbrojnych w oparciu o ukraińskie doświadczenia?
Cykl planowania zakupów – na początku do 2025 r. a potem od 2026 r., nie może być gwarantem rzeczywistego wyciągania wniosków z wojny na Ukrainie. Dlaczego? Wojna ta ewoluowała, obserwujemy jej kolejne fazy – od nieudanej rosyjskiej ofensywy na Kijów, koncentracji walk w Donbasie i walkach pozycyjnych z wykorzystaniem technologii dronowych, po uderzenia dalekiego zasięgu na terytorium Rosji. W istocie jest to już wojna na wyczerpanie.
Od 2022 r. odpowiadamy na wojnę hybrydową ze strony wschodnich satrapii – Kremla i Mińska. Obserwujemy też ze strony naszych dowódców próbę utrzymania pewnego balansu, czyli jakiejś formy podejścia kombinacyjnego do przyszłej wojny. Analizując terminy dostaw uzbrojenia do Sił Zbrojnych możemy założyć, że powinniśmy być gotowi do wojny pełnoskalowej w 2030 r. Do tego czasu powinny zostać zrealizowane zamówienia z Korei (m.in. czołgi K2), USA (np. czołgi Abrams, samoloty F-35, systemy Patriot) i programu SAFE (m.in. bojowe wozy piechoty Borsuk, drony, systemy antydronowe).
BWP Borsuk
Równolegle powinien następować proces powiększania kadrowego Sił Zbrojnych, a także szkolenie rezerw. Dzisiaj to jest jednak pięta achillesowa naszego wojska. Wszystko wskazuje, że do 2030 r. nie będzie możliwe zbudowanie armii 300-tysięcznej, a w kolejnych latach 500-tysięcznej, bez przywrócenia poboru.