Wątpliwości te stanowią sedno zagadnienia prawnego, które trafiło niedawno do Izby Karnej Sądu Najwyższego. Sformułował je Sąd Okręgowy w Zamościu, który rozpatrywał sprawę mężczyzny oskarżonego o uprowadzenie 7-letniego syna bez wiedzy matki. Co istotne, sprawą tą zamojski sąd zajmował się ponownie, bowiem przed rokiem Sąd Najwyższy uchylił wydany wcześniej prawomocny wyrok dwóch lat pozbawienia wolności dla mężczyzny za „porwanie rodzicielskie” i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.
Sąd Najwyższy uchylił wyrok, ale w składzie był sędzia, którego niezależność wzbudziła wątpliwości
W rezultacie Sąd Okręgowy w Zamościu kolejny raz pochylił się nad tymi aktami. Nie rozstrzygnął jednak sprawy uznając, że przed wydaniem orzeczenia Sąd Najwyższy powinien odpowiedzieć na istotne zagadnienia prawne. O co konkretnie zapytano? Sąd okręgowy chce wiedzieć, czy postępowanie odwoławcze należy umorzyć, jeżeli okaże się, że w składzie Sądu Najwyższego, który uprzednio uchylił wyrok znajdował się sędzia niespełniający kryteriów niezależności od władzy wykonawczej. W zagadnieniu zapytano także, czy skutkiem ewentualnego obligatoryjnego umorzenia postępowania w takich przypadkach jest konieczność ponownego złożenia kasacji do prawidłowego składu SN, czy definitywne umorzenie sprawy.
Czytaj więcej
Minister Bodnar reaktywuje rozwiązane przez Ziobrę komisje kodyfikacyjne, które mają przygotować prawdziwą reformę sądów i prawa. OKO.press podaje...
Jednoczesne orzekanie w sądzie i praca w komisji kodyfikacyjnej. Czy członkowie komisji są niezależni?
Skąd te pytania? Formułujący je zamojski sędzia Paweł Zwolak zauważył w uzasadnieniu zagadnienia, że orzeczenie uchylające wyrok dwóch lat więzienia w tej sprawie wydało troje sędziów: Włodzimierz Wróbel, Paweł Wiliński i Małgorzata Wąsek-Wiaderek, którzy oprócz orzekania w SN są także członkami, a ten pierwszy przewodniczącym, działającej przy Ministerstwie Sprawiedliwości komisji kodyfikacyjnej prawa karnego. To jedna z czterech wskrzeszonych przez rząd Donalda Tuska komisji, które są organami ekspercko-doradczymi, a ich zadaniem jest przede wszystkim opiniowanie i tworzenie projektów najważniejszych aktów prawnych dotyczących polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Zamojski sąd ma jednak wątpliwości co do bezstronności i niezależności od władzy wykonawczej członków tych komisji, którzy są sędziami Sądu Najwyższego. – Stan, w którym sędziowie łączą funkcje orzecznicze z funkcjami w organie władzy wykonawczej może budzić w przekonaniu jednostek uzasadnione wątpliwości co do niepodatności tych sędziów i składu orzekającego, w którym zasiadają, na czynniki zewnętrzne, w szczególności na bezpośrednie lub pośrednie wpływy krajowej władzy wykonawczej, oraz co do ich neutralności względem ścierających się przed nimi interesów – argumentuje sąd okręgowy.
Dodaje przy tym, że komisja kodyfikacyjna jest hierarchicznie podporządkowana premierowi, a jej członkowie dostają za pracę w niej miesięczne wynagrodzenie i inne świadczenia. W rezultacie zdaniem zamojskiego sądu, jednoczesne zasiadanie sędziów w SN i w komisji kodyfikacyjnej prawa karnego może godzić w prawo do niezawisłego i bezstronnego sądu.
Kluczową kwestią pozostaje, według sądu, konsekwencja uznania składu sędziowskiego SN w tej sprawie za wadliwy. Krótko mówiąc, chodzi o to, co dalej? Czy postępowanie odwoławcze po przekazaniu do ponownego rozpoznania należy umorzyć?
Czytaj więcej
Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że protokoły z posiedzeń komisji kodyfikacyjnej stanowią informację publiczną. To krok ku większej transparentn...
Wadliwy skład Sądu Najwyższego, sprawa umorzona. Co dalej?
Zamojski sędzia wskazuje, że podstawą do takiego umorzenia mógłby być art. 17 § 1 pkt 11 k.p.k., zgodnie z którym wszczęte postępowanie karne umarza się, gdy zachodzi inna okoliczność wyłączająca ściganie. A taką okolicznością miałoby być orzekanie przez sąd złożony z sędziów, którzy nie są niezależni od władzy wykonawczej.
Sąd okręgowy pyta też o wskazanie, co dalej po ewentualnym umorzeniu postępowania odwoławczego. Tym bardziej, że zasadą jest, iż wniesienie kasacji od tego samego orzeczenia przez tę samą stronę jest niemożliwe, a jak dodaje sąd – strony procesu nie mogą być pozbawione prawa do wniesienia kasacji tylko z tego powodu, że sąd jest źle obsadzony. – W takiej sytuacji umorzenie postępowania przed sądem odwoławczym w istocie będzie prowadziło do stwierdzenia, że do skutecznego procesowo uchylenia dotychczasowego orzeczenia w trybie kasacji nie doszło – podkreśla sąd okręgowy.
Na pytanie prawne sądu z Zamościa odpowiedzieć mają sędziowie z Izby Karnej SN, a sprawozdawcą będzie Antoni Bojańczyk. Nie wyznaczono jeszcze terminu posiedzenia w tej sprawie.
Sygnatura akt: I KZP 7/26