Pamiętają Państwo, jak w czasie afery z „młodym zdolnym” ze Szpitala Południowego prezydent Warszawy nakazał wycofanie polityków z rad nadzorczych placówek medycznych? TOK FM rozmawiało wtedy z prezydentką Gdańska. Ku zdumieniu dziennikarza na pytanie „czy już wyrzuciła polityków z rad nadzorczych szpitali?” Aleksandra Dulkiewicz odpowiedziała, że tego nie zrobi. Nie zrobi, bo jej miasto nie jest właścicielem szpitali.
Mniej własności państwa w spółkach
To najprostsza recepta także na odpolitycznienie spółek Skarbu Państwa. Bez udziałów w firmach nie będzie Staszków „chcących sprawdzić się w biznesie”, ani politycznych prezesów robiących sobie zęby na koszt państwowej spółki.
Czytaj więcej
Resort zdrowia chce pracować nad nowym narzędziem, które ma zwiększyć przejrzystość zapisów na planowe zabiegi i ograniczy ryzyko przyjmowania pacj...
Doceniam wysiłki ministra aktywów państwowych, który przyszedł z rynku i stara się sprofesjonalizować zarządzanie oraz nadzór nad podległą mu kohortą spółek. Stawianie na zawodowych menedżerów, zwłaszcza z dorobkiem w sektorze prywatnym, to szansa dla tych firm. I całej gospodarki, skoro często firmy te obsługują sektory infrastrukturalne. Ale nie oszukujmy się, profesjonalny ład korporacyjny „na państwowym” będzie tak trwały, jak długo kolejne ekipy polityczne będą go przestrzegały. A z tym bywa różnie, skoro w Polsce udało się zniszczyć nawet tak istotną instytucję jak Trybunał Konstytucyjny.
Jak odciąć polityków od lukratywnych posad
Pewniejszym sposobem odcięcia polityków od lukratywnych posad wydaje się odebranie im tych zabawek, czyli prywatyzacja. Lista podmiotów nadzorowanych przez ministra aktywów liczy aż 109 pozycji (a to nie wszystkie państwowe biznesy), z czego tylko ok. 20 to spółki o strategicznym znaczeniu dla Skarbu Państwa. W samej KO padały już pytania, po co państwu np. holding hotelowy? Ale bez konkluzji.
W naszej polityce słowo „prywatyzacja” jest wyklęte. Co jednak nie przeszkadzało Zjednoczonej Prawicy w przeprowadzeniu największej polskiej prywatyzacji XXI wieku, w wyniku której 1/3 udziałów rafinerii Lotos trafiła do Saudi Aramco, a stacje paliw do węgierskiego MOL-a.
Można dyskutować, czy państwo musi być właścicielem kluczowych spółek, np. tworząc de facto energetyczny oligopol czy zajmując połowę rynku bankowego. Ale czy posiadanie państwowych kopalń i państwowej energetyki pomogło nam w przeprowadzeniu transformacji energetycznej? Czy wręcz przeciwnie?