W zeszłym roku Polacy spędzili na zwolnieniach lekarskich 290,5 mln dni, czyli ponad 790 tys. lat. Z tego 34,1 mln dni było konsekwencjami zaburzeń związanych ze zdrowiem psychicznym. Na poważne choroby tego typu nie mamy wpływu, za inne odpowiadamy po części sami (ponad 1,2 mln dni zwolnienia to efekt nadużywania alkoholu i środków psychoaktywnych), ale część jest lustrem naszych stosunków społecznych i zawodowych. Ponad 12,5 mln dni absencji wynikało z niemożności radzenia sobie ze stresem. Ze względu na nieustępujące kłopoty ze zdrowiem psychicznym przyznanych jest coraz więcej rent z tytułu niepełnosprawności, wynika z opracowania ZUS, które dziś opisuje „Rzeczpospolita”. W ub.r. była to podstawa co siódmego świadczenia przyznanego po raz pierwszy i co piątego kolejnego.
Kłopoty ze zdrowiem psychicznym są coraz poważniejsze. Nie wystarcza leczenie, renty są zwykle przyznawane czasowo, ale też w sporej części przedłużane. Nie dość, że zdrowie psychiczne ubezpieczonych jest coraz bardziej kruche, to duże problemy z nim mają osoby coraz młodsze, już nie 50-60-latkowie, ale ludzie po czterdziestce.
Zastanawiam się, na ile zjawisko to wynika z coraz mniejszej naszej (indywidualnej i społecznej) odporności, na ile ze sposobu funkcjonowania różnych instytucji (poczynając od szkoły), a na ile z rosnącej świadomości, że o dobrostan psychiczny trzeba dbać tak samo jak o zdrowie fizyczne? Trudno ustalić proporcje, ale oczywiste jest, że zjawisko to pokazuje zmianę społeczną, którą powinny zauważyć i umieć na nią reagować władze publiczne i pracodawcy. Te pierwsze powinny umieć zauważyć zjawisko i korzystając, tworzyć politykę społeczną. Przed firmami zaś zaczynają piętrzyć się wyzwania, bo jeśli do zmian demograficznych – zmniejszania się populacji i starzenia społeczeństwa – dodać coraz bardziej kruche zdrowie psychiczne, to kłopoty na rynku pracy będą coraz wyraźniejsze.
Wyniki badań społecznych, wskazujące, że dobra atmosfera w pracy, zachowanie równowagi pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym, potrzeba szacunku ze strony przełożonych, mogą być nie tylko czynnikami decydującymi o pozostaniu lub zmianie pracodawcy, ale także mają coraz poważniejszy wpływ na nasze zdrowie. Może więc w przyszłości pokusimy się o odpowiedź, co jest lepsze, choć nie zawsze popularne: kilka miliardów złotych wydanych na dopłaty do paliw czy te same pieniądze przeznaczone na skuteczną profilaktykę zdrowotną?