Nie ulega wątpliwości, że po tym, jak prezydent Ukrainy nazwał jedną z jednostek wojskowych imieniem bohaterów UPA, polsko-ukraiński spór o historię zaostrzył się. Działania Zełenskiego spotkały się z protestami polskich polityków i finalnie decyzją prezydenta RP Karola Nawrockiego o odebraniu ukraińskiemu politykowi orderu Orła Białego. W poprzednim tygodniu na rząd Donalda Tuska wylała się fala krytyki, głównie ze strony PiS i Konfederacji, gdy okazało się, że Polska przekazała Ukrainie pięć pocisków PAC-3 do systemów Patriot. Twierdzili oni, że w ten sposób pozbywamy się uzbrojenia, które ma zapewnić bezpieczeństwo naszego kraju. Rząd argumentował, że przekazanie nastąpiło w porozumieniu z sojusznikami z NATO, za wiedzą USA, na wniosek sekretarza generalnego NATO.
Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz tłumaczył wtedy, że pomaganie Ukrainie w odpieraniu rosyjskiej agresji oddala rosyjskie zagrożenie od Polski.
Kto chce utrzymać pomoc militarną dla Ukrainy
Obecnie wsparcie to odbywa się na dwóch głównych płaszczyznach – w Polsce organizowane są szkolenia żołnierzy ukraińskich oraz co jakiś czas armia tego kraju otrzymuje z Polski uzbrojenie lub amunicję.
Czytaj więcej
Kryzys w relacjach polsko-ukraińskich jest kryzysem polskich elit, zwłaszcza dwóch największych partii, dla mediów zaś stanowi ogromne wyzwanie.
Z badania przeprowadzonego przez IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej” wynika, że 52,2 proc. respondentów uważa, iż Polska powinna nadal wspierać Ukrainę militarnie w konflikcie z Rosją. Odmienne zdanie w tej sprawie ma 45,2 proc. badanych, zaś 2,5 proc. nie ma w tej sprawie zdania. Widoczna jest polaryzacja opinii, bowiem zdecydowanie tak – wskazuje 22,6 proc. badanych, a zdecydowanie nie – 23,7 proc.
W grupie przeciwników kontynuacji wsparcia militarnego dla Kijowa dominują stronnicy opozycji (m.in. PiS, Konfederacja, Razem) – 64 proc. oraz nieuczestniczący w wyborach (55 proc.). To przeważnie trzydziestolatkowie (66 proc.), mieszkańcy wsi (55 proc.), osoby z wykształceniem podstawowym lub zasadniczym zawodowym (51 proc.). Nie są one w stanie wskazać swoich poglądów politycznych (89 proc.), zaś informacje o sytuacji międzynarodowej czerpią przeważnie z mediów społecznościowych (50 proc.).
Mniej zapału Polaków do przekazywania broni Ukrainy
Wyniki badania przeprowadzonego w ostatni weekend dla „Rzeczpospolitej” pokazują spadek akceptacji wsparcia wojskowego dla Ukrainy. Pod koniec grudnia 2022 r., czyli w kilka miesięcy po rozpoczęciu pełnoskalowego konfliktu na Ukrainie Polacy nie mieli wątpliwości, że trzeba dozbrajać ukraińskich żołnierzy walczących z rosyjską agresją.
Czytaj więcej
Polacy nie mają wątpliwości, że nadal powinniśmy dozbrajać ukraińskich żołnierzy walczących z rosyjską agresją.
Z badania IBRiS dla „Rzeczpospolitej” wynikało wówczas, że za przekazywaniem broni i uzbrojenia dla ukraińskich żołnierzy było 77,5 proc. badanych, przeciwko – 18,3 proc., a tylko 4,2 proc. nie miało zdania. W równie wysokim stopniu za taką pomocą byli wtedy zwolennicy Zjednoczonej Prawicy (97 proc.), jak opozycji (82 proc.) i niegłosujący (88 proc.). Tak uważali przede wszystkim wyborcy PiS (97 proc.), Lewicy (91 proc.), ale też Koalicji Obywatelskiej (86 proc.). Najwięcej przeciwników wysyłania broni na Ukrainę było wówczas wśród wyborców Krzysztofa Bosaka (31 proc.) i Szymona Hołowni (29 proc.).
Dlaczego należy wspierać Ukrainę
– Linia bezpieczeństwa, granica bezpieczeństwa, przebiega na froncie ukraińsko-rosyjskim, czyli granica polskiego bezpieczeństwa. Im więcej strąconych pocisków, im więcej zniszczonych dronów Federacji Rosyjskiej, tym Polska jest bezpieczniejsza – tłumaczył wysyłanie broni na Ukrainę wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.
– Wszyscy rozumieliśmy, że wsparcie na wojnie dla Ukrainy leży w interesie Polski. To nie jest tylko kwestia solidarności, przyzwoitości. To jest po prostu, jeden do jednego, kwestia naszego bezpieczeństwa. Każda rakieta wystrzelona w Ukrainie, celna, która niszczy pociski, rakiety, drony, samoloty agresora, to jest większe bezpieczeństwo Polski. Nie możemy o tym dyskutować w kontekście jakiejś niemądrej walki politycznej tutaj w kraju – tłumaczył premier Donald Tusk.
Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu i jeden z liderów Konfederacji w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” , pytany czy powinniśmy nadal wspierać militarnie Ukrainę odpowiedział, że „proporcjonalnie do swojej strategii politycznej, w miarę osiągania swoich celów politycznych”.
Dopytywany, czy powinno się to odbywać warunkowo, odpowiedział, że „oczywiście”. – Wszelkiego rodzaju polityka międzynarodowa powinna być prowadzona warunkowo i powinna reagować na zmieniające się okoliczności. Jeżeli jakaś strategia nie działa, należy ją modyfikować – powiedział Jackowi Nizinkiewiczowi. Polityk Konfederacji dodał, że „widać wyraźnie, że wyobrażenia polskich polityków o relacjach naszych państw, to znaczy państwa polskiego i państwa ukraińskiego, rozjechały się z rzeczywistością i wyobrażeniami polityków rządzących Ukrainą”.
Przypomniał też, że „Polska na przykład udziela w tej chwili wsparcia Ukrainie, ale poprzez Unię Europejską”. – Udzielanie pomocy Ukrainie poprzez Unię Europejską w zasadzie eliminuje jakąkolwiek możliwość uprawiania polityki przez nasze państwo. Dlatego, że jeżeli to idzie kanałem unijnym, to jest na Ukrainie odbierane jako pomoc unijna i z Unią są negocjowane warunki tej pomocy. Zresztą, jeżeli wchodzimy w jakiś ogólny schemat natowski, to siłą rzeczy partnerem do negocjacji stają się Niemcy i Amerykanie, a nie my – stwierdził Krzysztof Bosak.
Poważny rozdźwięk na ten temat obserwowaliśmy wśród liderów Prawa i Sprawiedliwości. Kandydat na premiera tej partii Przemysław Czarnek proponował ultimatum wobec Ukrainy. Domagał się wstrzymania lub zablokowania dalszej pomocy wojskowej, dopóki Kijów nie zmieni polityki wobec Polski. Od tego pomysłu zdystansował się były premier Mateusz Morawiecki. W wywiadzie dla RMF FM stwierdził, że nie zgadza się z zablokowaniem pomocy militarnej. Dodał, że woli, żeby ukraińscy żołnierze ginęli w ukraińskich czołgach niż polscy w polskich. Podkreślał, że wspieranie Ukrainy osłabia Rosję i jest w strategicznym interesie Polski.
Szef PiS Jarosław Kaczyński poparł to stanowisko. „Prawo i Sprawiedliwość stoi i zawsze stało na stanowisku, iż pomoc militarna, realizowana także przez UE na rzecz Ukrainy, jest bezwzględnie potrzebna. To kluczowa sprawa z punktu widzenia polskiej racji stanu i naszego bezpieczeństwa” - oznajmił Kaczyński.
Ile broni daliśmy Ukrainie?
W odpowiedzi na krytykę opozycji rząd zdecydował o ujawnieniu wartości wsparcia wojskowego dla Ukrainy. Rządy Zjednoczonej Prawicy przekazały Ukrainie uzbrojenie o wartości 14,9 mld zł, a obecny rząd wysłał na wschód broń o wartości 1,55 mld zł.
Polska przekazała m.in. samoloty MiG-29, czołgi T-72, PT-91 i Leopard 2A4, armatohaubice Krab, śmigłowce Mi-24, transportery opancerzone i bojowe wozy piechoty. W większości był to sprzęt poradziecki, który Polska zastępuje obecnie nowocześniejszym uzbrojeniem.
Czy przekazywanie przez Polskę uzbrojenia na Ukrainę, zwiększa bezpieczeństwo Polski? – takie pytanie na zlecenie portalu rp.pl zadał ośrodek badawczy SW Research. „Tak” odpowiedziało 38,5 proc. badanych, nie – 42,2 proc., a 19,2 proc. nie ma zdania.
Czytaj więcej
Rząd potwierdził w mijającym tygodniu, że Polska, wraz z grupą innych państw, przekazała Ukrainie pociski PAC-3 - czyli nowoczesne pociski do zesta...
– Zdanie, że przekazywanie broni Ukrainie nie poprawi bezpieczeństwa Polski nieco częściej wyrażają kobiety (44 proc.) niż mężczyźni (40 proc.). W poprawę polskiego bezpieczeństwa w ten sposób wątpi blisko co druga osoba (49 proc.) w wieku od 35 do 49 lat i prawie trzech na pięciu badanych z wykształceniem zasadniczym zawodowym (57 proc.). Częściej niż pozostali takie zdanie podzielają badani, których dochody nie przekraczają 3 000 zł netto (46 proc.) oraz z miast o wielkości od 100 tys. do 199 tys. osób (46 proc.) – skomentowała Dorota Cywińska, senior project manager w SW Research.
Zapytaliśmy także o ocenę przekazania Ukrainie kilku pocisków PAC-3 do zestawów Patriot. Z sondażu SW Research dla rp.pl wynika, że decyzję tę pozytywnie oceniło 23,7 proc. badanych, negatywnie zaś 39,2 proc., a 19,8 proc. ankietowanych nie ma zdania, zaś 17,4 proc. nie słyszało o sprawie.