W PiS od wielu lat nie było takiego przesilenia. Środowy komunikat z ustaleń Prezydium Komitetu Politycznego, przekazany przez rzecznika PiS Rafała Bochenka, był jasny. Członkowie PiS będący jednocześnie członkami jakichkolwiek stowarzyszeń o charakterze politycznym mają 7 dni na złożenie oświadczenia o tym, że się z nich wypisują.
Politycy związani ze Stowarzyszeniem Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego deklarują jednak w rozmowie z „Rzeczpospolitą", że nie wycofują się z niczego – ani z organizacji spotkania w formie grilla 31 lipca, ani z działalności stowarzyszenia jako takiego.
Czytaj więcej
Rafał Bochenek, rzecznik prasowy PiS, przekazał w środę, że prezydium jego ugrupowania postanowiło wprowadzić zakaz działalności w stowarzyszeniach...
O zaistniałej sytuacji „Rzeczpospolita” rozmawiała z europosłem Piotrem Müllerem, jednym z najbliższych współpracowników byłego premiera. Potwierdził, że planowane spotkanie Stowarzyszenia Morawieckiego odbędzie się 31 lipca zgodnie z planem, a on sam nie wycofuje się z członkostwa w stowarzyszeniu. – Uważam, że członkostwo w stowarzyszeniu nie jest w żaden sposób w kontrze do działalności w PiS – powiedział Müller.
Stowarzyszenie zostało oficjalnie zarejestrowane w połowie maja tego roku. Zdarzenia przyspieszyły, gdy pojawiła się informacja o tym, że na 31 lipca planowane jest spotkanie w formie grilla dla sympatyków stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego oraz debaty programowe z udziałem ekspertów. Z rozmów „Rzeczpospolitej” wynika, że w PiS rozgorzała dyskusja – która miała bezpośrednio przyczynić się do tak zdecydowanej decyzji władz w środę. W partii uznano, że organizacja takich spotkań jak grill Morawieckiego 31 lipca może doprowadzić do utraty w przyszłości przez PiS pieniędzy z subwencji. Stąd decyzja o zamknięciu wszystkich stowarzyszeń. Napisał o tym na X w środę wieczorem rzecznik Rafał Bochenek.
Co dalej? W PiS atmosfera jednoznacznego przesilenia
Rafał Bochenek jednoznacznie zadeklarował, że jeśli politycy nie podporządkują się środowej decyzji, grożą im kroki dyscyplinarne. – Wówczas zostanie uruchomiona procedura wykluczenia z partii za pośrednictwem Komitetu Politycznego – powiedział rzecznik PiS po posiedzeniu władz partii. Politycy PiS mają czas od środy na podpisanie specjalnego oświadczenia, które jeszcze dziś ma zostać rozesłane członkom ugrupowania, że nie należą do żadnego stowarzyszenia o charakterze politycznym. Jednak – jak już wspomnieliśmy – politycy związani z Mateuszem Morawieckim deklarują, że wydarzenie 31 lipca się odbędzie, a oni sami nie rezygnują z członkostwa w stowarzyszeniu. Co na to działacze, którzy nie należą do Stowarzyszenia Rozwój Plus i są poza środowiskiem Morawieckiego?
Większość naszych rozmówców spodziewa się, że do przesilenia rzeczywiście może dojść – i że będą tacy politycy PiS, którzy nie skorzystają z 7-dniowego terminu oraz pozostaną w Stowarzyszeniu Rozwój Plus. Taka postawa finalnie skończy się krokami dyscyplinarnymi, a później być może nawet podziałem partii.
Z rozmów „Rzeczpospolitej” wynika, że Nowogrodzka i prezes Kaczyński uznali, iż sytuacja, w której działa najpierw stowarzyszenie Morawieckiego, a później zaczynają działać kolejne i powstają pomysły na nowe, staje się nie do zniesienia, jeśli chodzi o spójność całej partii.
Dlatego też Jarosław Kaczyński postanowił w środę rozwiązać zaistniałą sytuację. Jednocześnie władze na Nowogrodzkiej liczą się ze wszystkimi wynikającymi z tego posunięcia konsekwencjami, czyli z tym, że Morawiecki i jego środowisko przestaną być częścią PiS. Oraz tego, że będą budować własny projekt polityczny, niezależny od Jarosława Kaczyńskiego. Nie jest przy tym do końca jasne, ilu polityków rzeczywiście pozostanie w stowarzyszeniu Mateusza Morawieckiego. Mają, jak wspomniano, 7 dni na decyzję. Politycy PiS, z którymi rozmawialiśmy, zakładają, że nie będzie to wielka liczba, że przy Morawieckim pozostaną tylko rzeczywiście jego najwierniejsi współpracownicy.
Czytaj więcej
Stanowiska Przemysława Czarnka i Mateusza Morawieckiego wobec wojny w Ukrainie są dziś skrajnie odmienne. Jeden domaga się natychmiastowego wstrzym...
Co z Czarnkiem? Nie ma tematu zmiany kandydata na premiera
Rzecznik PiS Rafał Bochenek po posiedzeniu władz partii w środę przyznał jednocześnie, że tematem rozmów nie była wypowiedź kandydata PiS na premiera, Przemysława Czarnka, który w poniedziałek ostro wyraził się na temat wsparcia militarnego dla Ukrainy. Wywołało to falę kontrowersji, a od słów Czarnka odcinał się publicznie także prezes PiS Jarosław Kaczyński – w jednym ze swoich wpisów w serwisie X. Z rozmów „Rzeczpospolitej” wynika, że nie ma absolutnie i nie było żadnego tematu zmiany kandydata PiS na premiera. Pozostaje nim Przemysław Czarnek, a sprawa została wyjaśniona w rozmowie między Kaczyńskim a Czarnkiem.
To wszystko nie zmienia faktu, że PiS najprawdopodobniej czeka największe przesilenie od lat – od odejścia z partii polityków związanych ze Zbigniewem Ziobrą, wykluczonym z PiS w listopadzie 2011 r. Wtedy doszło do ostatniego poważnego rozłamu w PiS. Ostatecznie wykluczeni do PiS wrócili: najpierw na listy tzw. Zjednoczonej Prawicy w 2015 r., a formalnie – po wchłonięciu Suwerennej Polski przez PiS w 2024 r. Tylko że zajęło to ponad dekadę. Teraz, jeśli do rozłamu rzeczywiście dojdzie, PiS może nie mieć tyle czasu. Wybory do Sejmu są już w przyszłym roku.