Projekt, przygotowany w Ministerstwie Sprawiedliwości, zakłada odejście od jednolitego modelu pozbawiania zdolności do czynności prawnych na rzecz tzw. „wspieranego podejmowania decyzji” poprzez instrumenty przewidujące gradację wsparcia, dostosowane do indywidualnych potrzeb osoby.

Przełomowa zmiana w polskim prawie. Reforma likwiduje ubezwłasnowolnienie

– Zmiana ma charakter systemowy i dotyka fundamentów prawa cywilnego. To jest projekt, który likwiduje ubezwłasnowolnienie. Słowo likwidacja brzmi źle, rodziny obawiają się, że zostaną bez wsparcia, dlatego konieczna jest edukacja i upowszechnianie nowych rozwiązań – powiedziała PAP dr Monika Zima-Parjaszewska, prezeska Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną.

Jednocześnie, jak dodała, projekt ma realizować standardy prawa międzynarodowego, w tym Konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami, która od lat wskazuje na konieczność zastąpienia modeli zastępczego podejmowania decyzji rozwiązaniami wspierającymi autonomię osoby.

– To jest system opresyjny – ja wiem, że to kontrowersyjne, ale nie boję się tego sformułowania, ponieważ podkreślają to od lat organizacje międzynarodowe i przekonują historie wielu osób – stwierdziła ekspertka.

Czytaj więcej

Koniec ubezwłasnowolnienia. Rząd podjął decyzję

Zmiany budzą obawy części rodzin. „Proces podejmowania decyzji może być długi”

Jednym z głównych punktów spornych pozostaje pytanie o to, czy i w jakim zakresie osoby z głęboką niepełnosprawnością intelektualną będą realnie zdolne do podejmowania decyzji prawnych, nawet przy wsparciu. Część rodzin obawia się, że nowe rozwiązania mogą w praktyce zwiększyć niepewność prawną i utrudnić codzienne funkcjonowanie.

Zgodnie z założeniami projektu, zamiast jednego rozstrzygnięcia sądu o całkowitym lub częściowym ubezwłasnowolnieniu, wprowadzane mają być różne formy wsparcia – od pomocy w rozumieniu informacji, przez asystowanie przy decyzjach, po reprezentację w ściśle określonych sytuacjach.

– Proces podejmowania decyzji może być długi: trzeba mieć informacje, przewidzieć konsekwencje, a na końcu wyrazić wolę. I na każdym etapie można potrzebować wsparcia. Wiele osób np. z niepełnosprawnością intelektualną mogłoby przy odpowiednim wsparciu podejmować decyzje dotyczące ich życia. Za inne będzie mógł działać kurator reprezentujący – wyjaśniła dr Monika Zima-Parjaszewska.

Czytaj więcej

Koniec ubezwłasnowolnienia czy tylko zmiana szyldu? Eksperci o nowych przepisach

Respektowanie woli osób z niepełnosprawnością intelektualną będzie kluczowe

Jak podkreśliła ekspertka, kluczowe ma być uznanie i respektowanie woli osoby, nawet jeśli jest ona komunikowana w sposób niekonwencjonalny lub interpretowana przez otoczenie. – Poszukiwanie woli osoby będzie zadaniem osób wspierających – zaznaczyła.

Istotnym elementem projektu jest instytucja kuratora wspierającego lub reprezentującego. To rozwiązanie budzi obawy części rodzin, które obawiają się zarówno utraty wpływu na decyzje dotyczące bliskich, jak i potencjalnych kosztów związanych z funkcjonowaniem nowego systemu.

Dr Zima-Parjaszewska podkreśliła jednak, że projekt nie zmienia zasad finansowania w sposób rewolucyjny. – Jeżeli sąd ustanowi kuratora reprezentującego, on będzie mógł – tak samo jak teraz opiekun prawny osoby ubezwłasnowolnionej całkowicie – wystąpić o wynagrodzenie i – dokładnie tak jak teraz – jeśli osoba ma majątek, to z niego pokrywane jest wsparcie, a jeśli nie, to z systemu pomocy społecznej – powiedziała.

Odrzuca również obawy, że rodziny zostaną odsunięte od procesu decyzyjnego. – To jest absolutnie nieprawda, że rodzina zostanie pominięta. Sąd w pierwszej kolejności będzie poszukiwał osoby z kręgu bliskich – podkreśliła.

Jednocześnie wskazała na zmianę, która – jak przyznaje – może być dla części osób trudna do zaakceptowania: pierwszeństwo ma mieć wola samej osoby z niepełnosprawnością. – Sąd zapyta w pierwszej kolejności: kogo ty byś chciał, żeby był twoim kuratorem – zaznaczyła.

Wprowadzenie reformy wymaga przygotowań. „Burzy długo istniejący system prawa”

W ocenie ekspertki, największym wyzwaniem nie jest sama konstrukcja prawna, lecz zdolność instytucji publicznych do wdrożenia nowego modelu. Dotyczy to w szczególności sądów, które będą musiały indywidualnie oceniać zakres potrzeb wsparcia.

– Projekt wywołuje ogromne wątpliwości, bo burzy długo istniejący system prawa – oceniła Zima-Parjaszewska, dodając, że zmiana wymaga szerokich szkoleń i przygotowania praktyki orzeczniczej.

Projekt ustawy o instrumentach wspieranego podejmowania decyzji został przyjęty przez rząd na początku czerwca i trafił do Sejmu. Obecnie znajduje się na etapie prac legislacyjnych i – według informacji przywołanych przez rozmówczynię – rząd zakłada możliwość jego procedowania w perspektywie najbliższych miesięcy. W ocenie ekspertki wdrożenie reformy będzie jednak procesem wieloletnim.