Spór rozgorzał po decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego z końca maja 2026 r., który nadał jednej z jednostek Sił Operacji Specjalnych honorową nazwę „Bohaterów UPA”. Ta organizacja w Polsce postrzegana jest jako formacja odpowiedzialna za ludobójstwo polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943-1945.
Polskie władze, w tym prezydent RP Karol Nawrocki, uznały ten krok za niedopuszczalną gloryfikacją zbrodniarzy. Nawrocki zdecydował o odebraniu Zełenskiemu najwyższego odznaczenia państwowego Orderu Orła Białego, który w poprzedniej kadencji przyznał mu prezydent Andrzej Duda. Zełenski odesłał order.
Czytaj więcej
Zdecydowana większość Polaków uważa, że Ukraina powinna oficjalnie przeprosić za nadanie jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imienia „Bohateró...
Władze Ukrainy twierdzą, że decyzja o nazwie jednostki jest wewnętrzną sprawą dotyczącą tradycji narodowych i nie była wymierzona w Polskę. Jednak ten spór zaostrzył relacje polsko-ukraińskie mimo trwającego wsparcia dla Kijowa w prowadzonej wojnie obronnej.
Czy spór o historię przeniósł się na relacje z Ukraińcami?
IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej” zadał pytanie, czy w związku ze sporem o historyczną rolę UPA i odebraniem prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego stosunek do Ukraińców uległ zmianie? Tak, na gorsze – wskazało 33,6 proc. respondentów, tak, na lepsze – 1,8 proc., pozostanie bez zmian – odpowiedziało 60,7 proc., a nie ma zdania na ten temat – 3,8 proc.
Z sondażu wynika, że najbardziej zdanie o Ukraińcach pogorszyło się wśród zwolenników opozycji – 45 proc., oraz niegłosujących – 36 proc. wskazań. Częściej w przypadku kobiet (42 proc.) niż mężczyzn (25 proc.), a najbardziej negatywnie odebrali ostatnie zdarzenia pięćdziesięciolatkowie (54 proc.), mieszkańcy średnich miast (47 proc.) i osoby ze średnim wykształceniem (46 proc.). Informacje o sytuacji międzynarodowej głównie czerpią oni z dzienników prasowych (55 proc.) i TV Republika (52 proc.). Osoby te deklarują poglądy prawicowe (47 proc.), w ostatnich wyborach parlamentarnych głosowali na PiS (56 proc.), zaś w prezydenckich na Szymona Hołownię (74 proc.).
Kim są osoby, które wskazują, że spór o historię z Ukrainą nie ma wpływu na postrzeganie społeczności ukraińskiej? To przeważnie wyborcy partii, które są teraz u władzy – 80 proc. wskazań, mężczyźni (63 proc.), przedstawiciele pokolenia Z (69 proc.), mieszkańcy dużych miast (79 proc.), z wyższym wykształceniem (77 proc.).
Wiadomości o świecie przeważnie czerpią oni z tygodników (74 proc.) oraz radia i Faktów TVN (po 69 proc. wskazań). Osoby te deklarują poglądy lewicowe (80 proc.), w wyborach parlamentarnych jesienią 2023 r. głosowali na Nową Lewicę (87 proc.), a w wyborach prezydenckich postawili na Adriana Zandberga (100 proc.) lub Rafała Trzaskowskiego (84 proc.), ale spory procent tej grupy głosował też na mniej znanych kandydatów (np. Joannę Senyszyn).
Dr Łukasz Adamski: Można się było spodziewać takiej reakcji Polaków
Dr Łukasz Adamski, dyrektor Centrum Mieroszewskiego, którego poprosiliśmy o komentarz do sondażu, wskazał , że stosunek Polaków do Ukraińców, a w szczególności do tych przebywających w Polsce, pogarsza się systematycznie od kilku lat.
– Spory o podłożu historycznym, w tym zwłaszcza kult postaci i formacji odpowiedzialnych za ludobójstwo wołyńskie, są od dawna jednym z czynników, które negatywnie wpływają na postawy społeczne Polaków wobec Ukrainy. Dlatego należało się spodziewać, iż decyzja Zełenskiego , która wywołała tak duże oburzenie społeczne w Polsce, pogorszy stosunek pewnej części Polaków wobec Ukraińców – tłumaczy ekspert.
Dodaje jednocześnie, że jeśli w momencie, gdy emocje związane z decyzjami Zełenskiego i Nawrockiego osiągnęły swoje apogeum, pogorszenie swoich postaw wobec Ukrainy deklaruje jedna trzecia Polaków, to jest to wynik nienajgorszy. – Okazuje się, że większa część społeczeństwa jest w stanie nie przenosić swojego krytycyzmu wobec polityki ukraińskich władz na cały naród. Przypomnę dla porównania, że gdy dwa i pół roku temu ukraińska opinia publiczna była regularnie informowana o blokadach granicy i akcji wysypywania przez protestujących ukraińskiego zboża, a więc działaniach, za które rząd polski nie odpowiadał, odsetek Ukraińców deklarujących pozytywny stosunek do Polaków spadł o 23 pkt. proc. w ciągu trzech miesięcy – dodaje dr Łukasz Adamski.
Pytany, jak można wyjść z tego klinczu odpowiada, że „trzeba będzie poczekać kilka miesięcy, aż opadną emocje, aby przekonać się, czy zmiana postaw społecznych wywołana konfliktem o uhonorowanie UPA i odebranie orderu, okaże się trwała”.
Czytaj więcej
Opinia Polaków jest jednoznaczna – nie chcą wspierać Ukrainy w jej staraniach o wejście do NATO. Czy wynika to z narastającej fali antyukraińskich...
– Już teraz jednak można postawić tezę, że działania władz Ukrainy obniżają legitymację społeczną dla prowadzenia polityki wspierania Ukrainy. W praktyce oznacza to zawężenie pola manewru wszystkich polskich sił politycznych, które chciałyby utrzymać dotychczasowy poziom poparcia dla Ukrainy, zwłaszcza tych, których elektorat jest wyczulony na problemy pamięci historycznej. Sytuacja ta utrudni realizację niektórych polskich interesów związanych z bezpieczeństwem i gospodarką, jednak znacznie większe szkody polityczne i strategiczne poniesie sama Ukraina – uważa Adamski.
Szef Związku Ukraińców w Polsce: znaleźliśmy się znów w pułapce historii
Mirosław Skórka, prezes Związku Ukraińców w Polsce zwraca uwagę, że sondaż pokazuje, iż spór o historię wpływa na obecne relacje polsko-ukraińskie. – Nie jest to jednak katastrofa, choć relacje pogorszyły się. Nie wolno tego lekceważyć. Wydaje mi się, że pilnie potrzebujemy zmiany strategii opowiadania o relacjach polsko-ukraińskich, ponieważ ponownie zamknęliśmy się w pułapce historii. Ta pułapka jest nam dobrze znana – spieraliśmy się o polsko-ukraińską historię od bardzo dawna, choć wcześniej odbywało się to w zupełnie innym kontekście. Mogliśmy prowadzić „wojnę o historię”, bo uważaliśmy, że coś na niej ugramy – zarówno Polacy, jak i Ukraińcy. Dziś taka wojna jest dla nas radykalnie niepotrzebna i niebezpieczna, ponieważ toczy się w cieniu prawdziwej, brutalnej wojny.
Czytaj więcej
W polskich podręcznikach szkolnych relacje polsko-ukraińskie są prezentowane w sposób zrównoważony. Jest nacisk na wspólne dziedzictwo, ale też tru...
Jak wyjść z tej sytuacji? – Właśnie widziałem wspólny list kardynałów Polski i Ukrainy. To dobry kierunek. Powinniśmy wrócić do sprawdzonego doświadczenia dialogu, w którym historia jest traktowana jako wyzwanie moralne i cywilizacyjne, a nie jako broń. Przypomnijmy sobie dorobek Jerzego Giedroycia, wysiłki polskiej i ukraińskiej inteligencji na emigracji – także w Stanach Zjednoczonych – która wspólnie myślała o przyszłości Europy. Przypomnijmy środowiska Harwardzkiego Instytutu Badań Ukraińskich, profesora Andrzeja Sulimy-Kamińskiego i całą plejadę wybitnych polskich historyków. Świętym patronem tego dialogu pozostanie święty Jan Paweł II. Nikt wtedy nie mówił, żeby zapomnieć historię albo się obrażać. Mówiono: historia jest trudna i bolesna, ale nie może nas zamknąć w przeszłości – musi nas otwierać na przyszłość – mówi Mirosław Skórka.
Dodaje, że najbardziej się dziś obawia, że historia stanie się „pretekstem do zamknięcia się na przyszłość”. – A właśnie teraz mamy ogromne wyzwanie i gigantyczną szansę. Odbudowa Ukrainy to wielka szansa dla polskiej gospodarki i dla wszystkich Polaków. To szansa na wspólne bezpieczeństwo w obliczu Rosji, która pozostanie zagrożeniem. Porozumienie polsko-ukraińskie, w tym w kwestiach obronnych, to nie jest abstrakcja – to bezpieczeństwo naszych dzieci i wnuków. Dlatego jako obywatel Polski jestem głęboko zaniepokojony, gdy widzę, jak łatwo niektórzy gotowi są zdewaluować tę perspektywę bezpieczeństwa dla jakichś doraźnych, nieodpowiedzialnych sporów politycznych. Nie można narażać przyszłości naszych najbliższych tylko po to, żeby jeszcze raz pokłócić się o historię – dodaje.