Wyrok zapadł na skutek skargi wniesionej przez dr. Marcina Szweda, konstytucjonalistę z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i Uniwersytetu Warszawskiego, autora licznych raportów i ekspertyz na temat praworządności. W październiku 2024 r. zwrócił się on do Ministerstwa Sprawiedliwości z wnioskiem o udostępnienie m.in. protokołów z posiedzeń Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury (KKUSiP), które odbyły się po 28 maja 2024 r. Kilka miesięcy wcześniej MS bez żadnego problemu udostępnił mu protokoły z wcześniejszych posiedzeń.
WSA: Protokoły mają charakter dokumentów wewnętrznych
Tym razem jednak, 23 stycznia 2025 r. MS poinformowało, że protokoły KKUSiP mają charakter dokumentów wewnętrznych i nie podlegają udostępnieniu na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Decyzja ta została zaskarżona do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, a ten w wyroku z 2 lipca 2025 r. podzielił pogląd MS.
Zdaniem WSA, protokoły nie mają charakteru wiążącego, nie powstają w ramach sformalizowanej procedury, a stanowią jedynie pewien element w wypracowaniu stanowiska przez MS. Dopiero przygotowane przez komisję założenia i ogólne kierunki zmian oraz projekty ustaw stanowią informację publiczną.
Czytaj więcej:
Reforma neosędziów zakłada podział na trzy grupy i nowe konkursy, co w 2026 r. poparła Komisja Wenecka. Jednak wyroki TSUE i realia polityczne suge...
Pro
Dr Szwed, zaskarżając wyrok, zarzucił naruszenie art. 61 ust. 1 i 3 w zw. z art. 54 ust. 1 oraz art. 73 konstytucji (prawo do uzyskiwania informacji publicznej i wolność prowadzenia badań naukowych) poprzez uznanie, że żądana dokumentacja nie podlega udostępnieniu, mimo że odnosi się ona do działalności organów władzy publicznej i dotyczy tematów istotnych z punktu widzenia opinii społecznej. W konsekwencji – jak argumentował – uniemożliwiło mu to pozyskanie i rozpowszechnienie informacji na temat działalności komisji, osłabiając jego możliwość prowadzenia debaty publicznej na ten temat oraz realizowania badań naukowych.
Naczelny Sąd Administracyjny, odnosząc się do argumentacji sądu I instancji, uznał, że to, czy efekty działalności komisji kodyfikacyjnej przełożą się na uchwalone przepisy prawa, pozostaje bez znaczenia, bo istotne jest wyłącznie, czy wnioskowana informacja odnosi się do realizacji zadań powierzonych komisji kodyfikacyjnej.
– Na tak postawione pytanie należy odpowiedzieć pozytywnie. Rozstrzygające znaczenie w tym zakresie ma § 8 ust. 1 rozporządzenia (w sprawie jej utworzenia; red.), który stanowi, że „Komisja wykonuje swoje zadania na posiedzeniach plenarnych”. Cytowany przepis przesądza zatem, że posiedzenie, w którym uczestniczą członkowie komisji kodyfikacyjnej, ma na celu realizację przypisanych jej prawem zadań publicznych. Sporządzony z takiego posiedzenia protokół jest więc w założeniu odzwierciedleniem tego procesu, a zatem stanowi informację o zasadach funkcjonowania podmiotu władzy publicznej w rozumieniu art. 6 ust. 1 pkt 3 ustawy o dostępie do informacji publicznej – uznał NSA.
NSA: jeśli protokół powstał, należy go udostępnić
Jak zauważył NSA, protokół z posiedzenia nie powinien odzwierciedlać wyłącznie kwestii roboczych, ale przede wszystkim pozwalać prześledzić, jakie kwestie podlegały rozważeniu i ocenić, jakie pojawiły się w tym procesie wątpliwości.
– Sam fakt, że rozporządzenie nie zawiera podstawy prawnej do sporządzenia protokołu z posiedzenia komisji kodyfikacyjnej, w sytuacji, gdy nie jest kwestionowane, że taki protokół fizycznie powstał, nie może stanowić argumentu przesądzającego o tym, że nie jest on informacją publiczną – stwierdził NSA i zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania przez WSA.
Można się spodziewać, że WSA stwierdzi bezczynność i nakaże ministrowi sprawiedliwości udostępnienie protokołów, z czym – przypomnijmy – wcześniej resort nie miał problemu.
– Trudno mi spekulować, z czego wynikała zmiana podejścia MS, które najpierw nie widziało problemu z udostępnianiem protokołów prac komisji, a później zmieniło swoje podejście o 180 stopni – mówi dr Marcin Szwed. – Jestem rozczarowany, że musiałem ubiegać się o udostępnienie tych materiałów na drodze sądowej, bo oczekiwałem, że standard dostępu do informacji publicznej ulegnie poprawie, a nie pogorszeniu – mówi dr Marcin Szwed.
Jak dodaje, w celu zapewnienia jawności protokoły z posiedzeń komisji powinny być dostępne na stronie internetowej, tak by każdy zainteresowany mógł się z nimi zapoznać bez potrzeby składania wniosku.
– Nie muszą to być stenogramy, tak jak ma to miejsce z dokumentowaniem przebiegu prac komisji sejmowych czy senackich, ale wystarczyłyby dokumenty, na podstawie których można byłoby prześledzić przebieg posiedzenia, jakie poglądy były przedstawiane itp., co byłoby istotne z punktu widzenia jawności – wskazuje konstytucjonalista.
Co członkowie komisji kodyfikacyjnej sądzą o tzw. neosędziach?
Warto dodać, że działalność przedwojennych komisji kodyfikacyjnych była protokołowana pomimo daleko mniej zaawansowanych metod rejestracji przebiegu posiedzeń. Były one później przedmiotem badania historyków czy prawników.
– Analogicznie w tym przypadku również powinniśmy wiedzieć np. jakie poglądy były prezentowane, choćby w kontekście rozwiązania bardzo ważnego problemu tzw. neosędziów, czy różnice poglądów, z jakimi mamy do czynienia w debacie publicznej, miały również swoje odzwierciedlenie wśród członków komisji, czy przedstawione finalnie propozycje spotkały się z pełną aprobatą, czy nie, jakie argumenty były brane pod uwagę. Nawet gdyby protokoły nie były tak szczegółowe, to przynajmniej wiedzielibyśmy, na ilu posiedzeniach omawiano te kwestie – wyjaśnia dr Szwed.
Sygnatura akt: III OSK 1981/25
Czytaj więcej
Helsińska Fundacja Praw Człowieka zgłosiła zastrzeżenia do projektu ustawy, który ma uregulować status osób powołanych na stanowiska sędziowskie z...