Chyba rzadko zdarza się panu ogłaszać tak surowe wyroki jak w czwartek w sprawie Łukasza Żaka, sprawcy wypadku drogowego na Trasie Łazienkowskiej. Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym pod wpływem alkoholu i wielu innych przestępstw Żak ma trafić na 20 lat do więzienia. To maksymalny wymiar kary.
Fakt, nie zdarza się to często. Jednak w sądzie rejonowym też jest to dopuszczalne. Widełki są szerokie. Przypomnę, że zbrodnia zastrzeżona dla sądu okręgowego to jest nie mniej niż 3 lata. Kodeks karny, który obowiązuje, pozwala na orzeczenie kar przez sądy rejonowe w górnych granicach ustawowego zagrożenia. Oczywiście wszystko zależy od charakteru czynu i postawy sprawcy.
Ten czwartkowy wyrok wymagał od pana jakiś szczególnych przemyśleń? Sprawa jest mocno medialna.
Każda sprawa wymaga przemyśleń i analizy całego materiału. Każda sprawa jest też inna. Mamy do czynienia z człowiekiem, istotą ludzką, która może błądzić i błądzi. Zawsze pochylam się nad sprawą indywidualnie i nigdy nie stosuję ani żadnej rutyny, ani sztampy.
Ta sprawa była szczególna?
Jestem sędzią, obywatelem i człowiekiem. Dużo podróżuję i obserwuję to, co się dzieje na naszych drogach. Ludzie giną , a każda śmierć jest tragedią dla rodziny, najbliższych. Każdy sędzia, wydając wyrok, bazuje nie tylko na wiedzy, ale i na swoim doświadczeniu. Ta sprawa miała tragiczny finał.
W tej sprawie wyrok zapadł w rok po wysłaniu do sądu aktu oskarżenia. Oskarżonych było sześć osób. Można powiedzieć, że organizacyjnie nie było łatwo a jednak udało się.
Inaczej się sądzi organizacyjnie taką sprawę. Sześciu oskarżonych, którzy mają obrońców może prowadzić do wydłużenia postępowania. W tej sprawie udało się prowadzić proces sprawnie.
Surowość kary powinna być elementem odstraszającym dla sprawców. W mojej opinii na osoby z problemem alkoholowym to chyba jednak nie działa odstraszająco. Tu raczej w grę wchodzi leczenie kliniczne uzależnienia. Jeżeli ktoś chce wsiąść za przysłowiowe kółko pod wpływem alkoholu, to wsiądzie i żadna kara go nie odstraszy. Rolą państwa, szczególnie wymiaru sprawiedliwości, jest eliminować takie zachowania.
Czytaj więcej
Wyrok dla Łukasza Żaka, który spowodował tragiczny wypadek na Trasie Łazienkowskiej, to dobra nauczka dla innych, ale nie wszystkich może przestras...
Po wysłuchaniu uzasadnienia do wyroku wiele osób mówiło, że jest pod jego wrażeniem. Sam oskarżony chyba na długo je zapamięta.
Wychodzę z założenia, że sąd ma mówić tak, by został zrozumiany przez wszystkich odbiorców. Tym bardziej, kiedy chodzi o tak naganne zachowanie sprawcy, zainteresowanie opinii społecznej, surowy wyrok i wartość edukacyjną dla społeczeństwa.
Czy rzeczywiście postawa oskarżonego na sali rozpraw ma duże znaczenie na wymiar kary?
Na ten temat nie będę się wypowiadał. Wszystko znalazło się w uzasadnieniu.
Głośne już uzasadnienie wyroku dla Łukasza Żaka. Co mówił sędzia Mitera
Wyrok w Sądzie Rejonowym Warszawa-Śródmieście w sprawie wypadku na Trasie Łazienkowskiej we wrześniu 2024 r. ogłosił sędzia Maciej Mitera. Uwzględnił żądania prokuratora. Oprócz kary 20 lat więzienia z możliwością starania się o przedterminowe zwolnienie dopiero po 15 latach, Łukasz Żak dostał dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Ma też wypłacić zadośćuczynienia po 300 tys. zł dla każdej z osób z rodziny 37-letniego mężczyzny, który zginął w wypadku, 150 tys. zł dla poszkodowanej w wypadku byłej partnerki Pauliny K., a także 10 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym. W ustnym uzasadnieniu wyroku podał motywy wyroku i odnosił się do mów końcowych prokuratora i obrońcy oskarżonego.
- Materiał dowodowy nie pozostawia mi wątpliwości. Popełnił pan występek, tu się zgodzę [z obroną], tak, ten występek z artykułu 177 § 1. Z woli ustawodawcy, on był, na razie jest, nieumyślny, nie można go inaczej popełnić. Taka jest konstrukcja.
Natomiast, tak jak trafnie urząd prokuratorski zakwalifikował, naruszenie reguł ruchu drogowego było umyślne. Pani mecenas [Izabela Ławińska, obrońca Żaka] mówiła, że jej klient błądził, że to był błąd. Jak ten błąd definiujemy? Jako mylne wyobrażenie o istniejącym stanie rzeczy. Czy pan Łukasz Żak miał mylne wyobrażenie? Nie, nie miał mylnego wyobrażenia o istniejącym stanie rzeczy.
Będąc pod wpływem alkoholu, nie używam pojęć kodeksowych, stan nietrzeźwości czy stan po użyciu, rozpoczął zabawę na terenie miasta Warszawy z grupą swoich przyjaciółmi. Tam pił, w lokalu „Ćma” pił i później z pełną premedytacją wsiadł [za kierownicę samochodu].
Nie wiem. Codziennie przemierzam Trasę Łazienkowską i myślę, co trzeba mieć w głowie, żeby rozpędzić Arteona, to jest mały czołg, do prędkości ponad 200 kilometrów na godzinę. Nie ma szans. Naprawdę, nie ma szans na reakcję.
To jest tak, jak zawsze mówiłem, że w latach, powiedzmy, 50-tych, 60-tych nasi kierowcy by też motocyklisty nie zauważyli, bo nie byli przyzwyczajeni. Nikt nie miałby szans z tym Arteonem. Tak jak mówię - przyrównuję go do małego czołgu. Rozpędził pan do tej prędkości mały czołg. I z premedytacją pan to robił.
Nagrywanie tutaj... nie wiem… Chciał pan komuś zaimponować? Przecież to groziło katastrofą. Przecież to groziło katastrofą. To groziło katastrofą i tak się skończyło.
Panie Żak, powiem tak: może na wyrok nie, ale na tę karę pracował pan sobie latami. To jest wypadkowa pana całej działalności, naprawdę.
Urząd prokuratorski mówił, że nie widzi przesłanek [do orzeczenia łagodniejszej kary]. Ja tak obserwowałem pana podczas tego procesu. Też nie widziałem. Wszystko pana interesowało, w tych koszulki Vuittony, Balenciagi [luksusowe marki modowe], ale nie to, co pan zrobił. Uważam, że zero refleksji.
Zawsze na studiach, na aplikacji uczono, że należy szukać jakiegoś pierwiastka czy coś. Nie wiem, może mnie poprawi wyższa instancja. Nie znalazłem, proszę mi wierzyć, nie znalazłem. Uważam, że będzie to dla pana jakaś taka refleksja.
Wierzę w polski system penitencjarny. Wierzę, że tam pana nauczą. Ale mało tego. Przykro mi jest to mówić, pana również powinni tam nauczyć zwykłej kindersztuby. Testował pan moją cierpliwość wiele razy [na rozprawie Żak niekulturalnie odzywał się do sędziego, krzyczał, żartował z innymi oskarżonymi] .
Myślę, że wydałem tutaj orzeczenie sprawiedliwe i jeszcze raz podkreślę, to nie jest wina mediów [obrońca Żaka uważa, że jej klient został wytypowany, napiętnowany przez media i dlatego został potraktowany surowiej niż inni sprawcy podobnych przestępstw]. Naprawdę, to nie jest tu zapotrzebowanie medialne. Panie Żak, dlaczego ta kara? Nie chcę już, żeby były Julię, Jakuby, Pauliny, Anie, Kasie na drodze i uważam, że tylko ta kara zabezpieczy społeczeństwo przed takimi kierowcami jak pan.
Karta karna... [kartoteka przestępstw Żaka] Powiem szczerze tak: mógłbym sobie poćwiczyć część szczególną kodeksu karnego. Wszystko tam jest. Praktycznie tam jest wszystko. Oczywiście, to co jest u pana w głowie, nikt do tego nie dojdzie, jaki był pana zamiar. Zgadzam się z obrońcą.
Natomiast ja bazowałem li tylko na faktach i na tym, co miałem tutaj w tych aktach. Kara w mojej ocenie uwzględniła pana motywację, pobudki, natężenie złej woli, stopień winy, społeczną szkodliwość tych czynów i to jest po prostu wypadkowa. Tak mi wyszło. Nie jest to zapotrzebowanie społeczne. Po prostu tak czuję. Być może się mylę. Musi pan też te 15 lat [odsiedzieć], dopiero po tym okresie będzie pan mógł się ubiegać [o przedterminowe zwolnienie]. Mam nadzieję, że będzie jakaś refleksja. Szczerze tego panu życzę. Naprawdę.
Ale mówię, muszę chronić. Kodeks karny jest też po to, żeby chronić poszczególne jednostki i tym wyrokiem chronię mieszkańców Warszawy i nie tylko. Przed panem. Po prostu chronię.