Panie profesorze, warszawski sąd skazał właśnie Łukasza Żaka na 20 lat pozbawienia wolności i zaostrzył warunki przedterminowego zwolnienia za spowodowanie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej. To bardzo surowy wyrok.

Ten wyrok jest bardzo wysoki, ale wydaje się, że społecznie uzasadniony. Zarówno postawa sprawcy wtedy, kiedy spowodował to zdarzenie, potem ucieczka, jak i jego zachowanie w trakcie procesu wskazują, że raczej lekceważył to, co się stało. Wydawało mu się, że sąd łagodnie go potraktuje.

Czytaj więcej

Łukasz Żak idzie do więzienia za wypadek na Trasie Łazienkowskiej

Ale sąd łagodny nie był. Myśli pan, że ten wyrok przestraszy innych?

To dobra nauczka także dla innych. Społeczne oddziaływanie kary miało tutaj decydujący wpływ na wyrok. Myślę jednak, że niekoniecznie wszystkich wyrok przestraszy, ale część może tak. Niestety są różne drastyczne zdarzenia i okazuje się, że zapadły wyroki, które dalej nie przestraszają młodych ludzi, którzy potrafią szaleć na drodze samochodami.

Sąd był dzisiaj bardzo medialny w odbiorze społecznym. W uzasadnieniu mówił nie paragrafami, tylko przywoływał wszystkie wydarzenia, które miały miejsce.

I bardzo dobrze się stało. Sąd powinien mówić do ludzi. Z reguły zastrzeżenia do sądu były takie, że sąd mówi bardzo hermetycznie i że te wyroki nie są zrozumiałe dla stron i społeczeństwa. Sąd, jeżeli wyjaśnia motywy orzeczenia, to powinien robić to w taki sposób, żeby ludzie byli w stanie zrozumieć, co orzekł. Tylko wtedy mogą wyciągnąć wnioski.

Czytaj więcej

W procesie Łukasza Żaka zeznawał ostatni świadek. Oskarżony musiał opuścić salę

Czy to jest tak, że na przykład te surowsze kary za niektóre przestępstwa mogłyby jeszcze bardziej podziałać na respektowanie przepisów? Czy jest jakaś granica podnoszenia surowości kar?

Jest. Po przekroczeniu tej granicy pojawia się współczucie dla sprawców przestępstw, więc bardzo niedobrze jest, jeżeli tak się dzieje. Sądy mają być sprawiedliwe, a sprawcy powinni usłyszeć wyroki szybko, a nie po latach.