Znał pan krytykującego i wyśmiewającego m.in. Władimira Putina karykaturzystę i performera Simona Skrepeckiego, zabitego w poniedziałek w Białej Podlaskiej?

Nie. Nigdy z nim się nie spotykałem.

Władimir Ponomariow: Rosjanie zaczynają obwiniać Władimira Putina za to, że nie opanował sytuacji

Kilka dni temu pod rosyjską ambasadą w Berlinie zorganizował akcję z okazji obchodzonego 12 czerwca Dnia Rosji. Stał z karykaturą przedstawiającą Józefa Stalina trzymającego na rękach dziecko – Władimira Putina. Ciągnął też rosyjską flagę po chodniku. Czy to mogło zirytować władze na Kremlu?

Ukraińskie drony sięgają już celów w głębi Rosji, niszczą rafinerie i magazyny z ropą. Rosjanie to widzą, rośnie nerwowość. Krym przekształca się w wyspę, Ukraina bombarduje tam drogi i koleje. Wielu mieszkańców półwyspu już zastanawia się nad ucieczką. Gwałtownie zmniejsza się liczba turystów. Władze Rosji muszą wzmacniać swoje bezpieczeństwo w najważniejszych miastach, na dachach ustawiają systemy antydronowe. Dla Rosjan władza jest czymś sakralnym i wiąże się z nieustannym dążeniem do zwycięstwa. Ludzie zaczynają więc zadawać pytania i powoli obwiniać Putina, że nie potrafił opanować sytuacji. Sytuacja gospodarcza jeszcze nie jest tragiczna, ale się pogarsza. Niestabilność w kraju rośnie.

Czytaj więcej

Zabójstwo Simona Skrepeckiego. Służby badają wątek czeczeński

Władze zaostrzają represje. A szydercze karykatury i śmiech szczególnie dzisiaj irytują rządzących. Leonid Breżniew upadł długo przed swoją śmiercią, bo mało kto w Związku Radzieckim z niego się nie śmiał. Doskonale pamiętam te drwiące anegdoty o Breżniewie. Państwo zaczęło się śmiać, posypała się sakralność władzy. Na Kremlu nie mogą dopuścić do tego, by Putin został w Rosji przedmiotem kpin. A to się już dzieje. Putina mniej irytują ci, którzy głoszą antyrządowe hasła polityczne, niż ci, którzy z niego drwią. Bo to zagraża władzy.

Jak duża jest diaspora rosyjska w Polsce i czym żyje to środowisko?

Jest nas bardzo mało w porównaniu z diasporą ukraińską czy białoruską. Od aneksji Krymu przeprowadziło się tu raptem kilka tysięcy Rosjan. Z różnych powodów. Ktoś szukał lepszego życia i wyjechał za pracą. I takich Rosjan w Polsce jest większość. Ale są też tacy, którzy uciekali przed represjami. Ci, którzy angażują się w inicjatywy antyputinowskie w Polsce, dzielą się na tych opowiadających się za pokojowymi przemianami w Rosji i na tych, którzy popierają zbrojną walkę z reżimem. Tych drugich jest raptem kilkadziesiąt osób i są związani z naszym Zjazdem Deputowanych Ludowych.

Władimir Ponomariow: Parę lat temu wykryto zagrożenie, ale dzięki sprawności polskich służb prowokacja szybko została zniwelowana

Od wybuchu wojny Rosji z Ukrainą co roku w Polsce przeprowadzacie zjazdy z udziałem przeciwników Putina, w tym również tych walczących z Rosją po stronie Ukrainy. Nie obawiacie się o własne bezpieczeństwo?

Osobiście gróźb nie dostawałem, ale było zagrożenie dla mojego syna, Ilii Ponomariowa (mieszkający obecnie w USA były deputowany Dumy, który jako jedyny głosował przeciwko aneksji Krymu, a od lat jest kojarzony z radykalną częścią rosyjskiej opozycji antyputinowskiej – red.). Na terytorium Polski był mocno chroniony i myślę, że skala zaangażowania polskich służb odstraszyła naszych potencjalnych wrogów. Z własnego doświadczenia powiem, że służby polskie działają i mają sytuację pod kontrolą. Ostatnie zjazdy naszej organizacji, a było ich już osiem, odbywały się pod mocnym nadzorem polskiej policji. Co najmniej kilku funkcjonariuszy było obecnych w miejscu imprezy i nikt nieuprawniony nie mógł wejść do środka. W celach bezpieczeństwa wyłączano też windy, które nie zatrzymywały się na naszym piętrze, a teren, na którym dochodziło do naszych spotkań, był wcześniej skrupulatnie sprawdzany. Dzięki temu dotychczas nie było żadnego incydentu. Parę lat temu wykryto jedno zagrożenie, ale dzięki sprawności polskich służb prowokacja szybko została zniwelowana.

Czytaj więcej

Ilja Ponomariow: Zmienimy nazwę Rosji i nikt nie będzie zasiadał na Kremlu

Zdradzi pan szczegóły?

Nie mogę o tym mówić.

Rosyjski opozycjonista o zabójstwie w Białej Podlaskiej: Putin prowadzi wojnę przeciwko cywilizacji europejskiej

Nie znamy ostatecznej wersji służb i tożsamości sprawcy zabójstwa w Białej Podlaskiej. Ale gdyby jednak okazało się, że Rosjanin został zamordowany z powodu swojej antykremlowskiej działalności, jakie wnioski by pan z tego wyciągnął?

Dla mnie to byłoby potwierdzeniem tezy, którą nieustannie głoszę od lat w każdym swoim wystąpieniu. Putin prowadzi wojnę nie tylko przeciwko Ukrainie, ale i przeciwko cywilizacji europejskiej. Trwa wojna hybrydowa. To wojna kognitywna wymierzona w Polskę i we wszystkie państwa Unii Europejskiej. W żadnym wypadku nie możemy zapominać o tym, że nie żyjemy w czasach pokoju i musimy być w stałej i podwyższonej gotowości na wszelkiego rodzaju ataki służb specjalnych Rosji. To nie dotyczy wyłącznie diaspory rosyjskiej. To zagrożenie dla całego społeczeństwa polskiego i Polska to doskonale rozumie.

Czytaj więcej

Rosyjski opozycjonista o „samobójczym kroku” Putina. „Ludzie mają już wszystkiego dosyć”

Czy ma pan jakąś radę dla mieszkających w Polsce Rosjan, zaangażowanych w walkę z reżimem Putina?

Trzeba nie tracić czujności i starannie weryfikować nowych ludzi, którzy do tej walki chcą dołączyć. Bo wśród nich mogą znaleźć się ludzie, którzy mają cele odmienne od naszych i mogą mieć związek ze służbami Putina. Wszelkie wątpliwości warto zgłaszać policji oraz służbom bezpieczeństwa, by można było zapobiec potencjalnym zagrożeniom. Każdy członek rosyjskiej diaspory w Polsce powinien pamiętać o tym, że wokół nas mogą kręcić się ludzie Putina. Ale warto też ufać polskim organom władzy i pamiętać o tym, że znajdujemy się pod ochroną przyjaznego wobec nas państwa polskiego. Musimy wspólnym frontem wypracować strategię walki z reżimem Władimira Putina.