Tysiące ludzi wdzierało się do hiszpańskiej eksklawy, Ceuty, w Dzień Tronu, święto narodowe Maroka, 30 lipca.
Przypadkowy termin? Nie jest to jasne, ale jeżeli tak, to nadawałoby dodatkowej symboliki wydarzeniu, które wstrząsnęło polityką migracyjną Unii Europejskiej. A ta, szczególnie w wersji prowadzonej przez lewicowy rząd Hiszpanii, nie podoba się Donaldowi Trumpowi, który Maroko traktuje jako wyjątkowego sojusznika w regionie Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, a także szerzej – w świecie muzułmańskim.
Czytaj więcej
Marokański król Mohamed VI czuje się silny, bo ma za sobą poparcie Donalda Trumpa. Kierując falę nielegalnych migrantów na Ceutę chciał pokazać, że...
Sahara Zachodnia. Nagroda dla Maroka za normalizację stosunków z Izraelem
Maroko bowiem jeszcze w czasie pierwszej kadencji Trumpa zaangażowało się w jego wielki projekt – budowy nowych relacji między światem arabskim i muzułmańskim a Izraelem. Podpisało w 2020 r., podobnie jak Zjednoczone Emiraty Arabskie i Bahrajn, porozumienie zwane Abrahamowym, czyli nawiązało normalne stosunki z państwem żydowskim. Wcześniej tylko dwa państwa arabskie, Egipt i Jordania, takie miały. Celem Trumpa jest objęcie porozumieniami Abrahamowymi większości, a może nawet wszystkich państw muzułmańskich. Proces zahamowały opory kluczowego gracza Arabii Saudyjskiej, wywołane niechęcią Izraela do rozwiązania kwestii palestyńskiej.
Główna nagroda dla Maroka – to uznanie jego zwierzchności nad spornym terytorium Sahary Zachodniej. W liście wysłanym do króla Mohameda VI z okazji Dnia Tronu Trump powtórzył, że Ameryka „uznaje suwerenność Maroka nad Saharą Zachodnią”, a jego „poważną, wiarygodną i realistyczną propozycję autonomii [dla tego terytorium] za jedyną możliwą podstawę sprawiedliwego i trwałego rozwiązania”. To dawna kolonia hiszpańska, kontrolowana w większości przez Maroko. Status terytorium jest sporny, aspiruje do niego ruch wyzwoleńczy z czasów hiszpańskich, ruch Polisario, który ogłosił w 1976 r. powstanie tam Saharyjskiej Arabskiej Republiki Demokratycznej (SARD). Republikę uznawała niemal połowa państw członkowskich ONZ, w tym znaczna część Afryki, a nawet Indie. Ale Maroko w tym wieku zyskiwało coraz więcej atutów w tej rozgrywce, liczba uznających spadła z 84 do 37.
Co dalej z Saharą Zachodnią?
Spadek poparcia dla SARD był widoczny od lat, ale nie wiązało się to z uznawaniem marokańskiej aneksji. Aż uczyniły to, pierwsze na świecie, Stany Zjednoczone w 2020 r. Suwerenność Maroka nad Saharą Zachodnią uznał też Izrael. Od normalizacji stosunków współpraca obu krajów, zwłaszcza w dziedzinie bezpieczeństwa, bardzo się rozwinęła, ku zadowoleniu Ameryki. Powstał nawet marokańsko-izraelski Wspólny Komitet Wojskowy, Izrael sprzedaje królestwu najnowocześniejszą broń (połowa pocisków dla systemów obrony powietrznej pochodzi stamtąd) i dzieli się technologią, także szpiegowską.
Ostrożniejszy krok wykonały czołowe kraje zachodniej Europy, w tym Francja (której Maroko, a ściślej znaczna większość jego terytorium, było do 1956 r. protektoratem) oraz Hiszpania. Przywódcy obu krajów, prezydent Emmanuel Macron i premier Pedro Sanchez, użyli wobec przedstawionej przez Maroko w 2007 r. propozycji autonomii dla Sahary Zachodniej podobnych słów jak Trump: jest poważna i wiarygodna.
Czytaj więcej
Największy od lat kryzys migracyjny w Hiszpanii wywołał pytania o bezpieczeństwo Europy, skuteczność polityki migracyjnej i rolę państw Afryki Półn...
Trump uznał teraz wszelkie próby kluczenia w sprawie statusu Sahary Zachodniej za nieakceptowalne. Ma być regionem autonomicznym Maroka i trzeba to uznać pilnie: „przyniesie to pokój regionowi” i „dobrobyt” całej Afryce. „Razem budujemy nową erę” – napisał do króla Maroka prezydent USA.
Kilka dni wcześniej Trump dziękował Maroku za nazwanie jego imieniem drogi szybkiego ruchu nad Atlantykiem, prowadzącej do Dachli, drugiego co do wielkości miasta Sahary Zachodniej. Rabat się tym przedtem nie chwalił.