Przedsiębiorca pogrzebowy został w piątek skazany m.in. za uniemożliwienie godnego pochówku 30 osób, a także za kradzież pieniędzy, które rodziny i znajomi zmarłych przekazywali na cele charytatywne.
Wydając wyrok, sędzia stwierdził, że mężczyzna sprawił rodzinom cierpienie, którego „nie sposób objąć rozumem”. - Nie wydaje mi się, bym zetknął się z czynami, które dotknęły tak głęboko tak wielu ludzi - podkreślił, dodając, że rodziny osób, które skremowano w latach 2017-2024 musiały poczuć się przez Roberta Busha zdradzone. W 46 przypadkach doszło do zamienienia prochów, a 11 rodzin nigdy nie otrzymało żadnych szczątków.
Czytaj więcej
Zamrożenie ciała człowieka przed jego śmiercią byłoby umyślnym zabójstwem. Obietnica nieśmiertelności nie ma w tym wypadku pokrycia w faktach.
Policja odkryła 35 ciał w różnym stanie rozkładu
Policja trafiła na ślad sprawy w 2024 roku. Funkcjonariusze odkryli 35 niepochowanych ciał w różnym stanie rozkładu. Policjanci znaleźli też zwłoki martwo urodzonego dziecka opakowane w brązową torbę z papieru; rodzina dziecka otrzymała prochy dorosłej osoby.
Nadinspektor Al Curtis z policji Humberside podkreślił po wyroku, że śledztwo w tej sprawie było najbardziej złożonym dochodzeniem w historii komendy, a „cierpienie rodzin jest niewyobrażalne”.
Bush będzie mógł warunkowo wyjść na wolność za 10 lat. Decyzję tę skrytykowało część poszkodowanych.