Źródłem zapachu było około 110 zbiorników pozostawionych po upadku firmy Atlantic Seafood Sauce Company. W każdym znajdowało się około 11,3 tys. litrów sfermentowanego sosu rybnego. Zakład został opuszczony ponad 20 lat temu, a jego budynki przez lata popadały w ruinę.

Powybijane okna, zerwany dach i zawalona podczas zimowej burzy ściana sprawiły, że proces fermentacji trwał bez przeszkód. Bakterie rozkładały zawartość zbiorników, a charakterystyczny odór był wyczuwalny w całej okolicy, zwłaszcza gdy wiatr wiał w stronę miejscowości.

Najgorsze zgniłe ryby, jakie można sobie wyobrazić, pomnożone przez sto

Burmistrz St. Mary's Steve Ryan nie ma wątpliwości, jak opisać ten zapach.

– To były najgorsze zgniłe ryby, jakie można sobie wyobrazić, pomnożone przez sto – powiedział w rozmowie z Associated Press.

Czytaj więcej

Rodzice zostawili w łóżku zwłoki dziecka i pojechali na wakacje. Ruszył proces

Gdy w tym tygodniu rozpoczęły się prace porządkowe, Ryan przyznał, że odczuwa przede wszystkim ulgę. Jak dodał, mieszkańcy przez lata prowadzili prawdziwą batalię, by przekonać władze prowincji do sfinansowania likwidacji problemu. Podkreślił również, że rząd federalny nie dołożył się do kosztów przedsięwzięcia.

– To było bardzo frustrujące. Do każdych drzwi pukaliśmy bez skutku. Czuliśmy, że po prostu o nas zapomniano – powiedział Ryan, który krótko pracował w fabryce po ukończeniu szkoły średniej w 1990 r.

Krótkoterminowa pożyczka na usuwanie sosu rybnego

Prace potrwają jeszcze kilka miesięcy. Specjalistyczne ekipy wypompowują płyn ze zbiorników i mieszają go z torfem, który pochłania wilgoć. Następnie materiał trafia do specjalnie przygotowanego, uszczelnionego polietylenem wykopu. Po zakończeniu prac zostanie on zasypany warstwą ziemi.

Glenn Sharp, właściciel firmy Sharp Management nadzorującej przedsięwzięcie, przyznał, że to jedno z najbardziej nietypowych zadań, z jakimi miał do czynienia.

Czytaj więcej

Krym tonie w śmieciach i smrodzie

– To bardzo specyficzny rodzaj odpadu. Nie mieści się w żadnej standardowej kategorii – powiedział.

Koszt całej operacji wynosi około 4,7 mln zł. Miasteczko musiało dodatkowo zaciągnąć krótkoterminową pożyczkę w wysokości około 550 tys. zł, aby pokryć swój wkład finansowy. Jak zapewniają władze, pieniądze mają zostać później zwrócone.

Ryan liczy, że wraz z zakończeniem prac mieszkańcy będą mogli wreszcie zapomnieć o zapachu, który przez lata był symbolem ich miejscowości.

– Jesteśmy małą społecznością i przez długi czas zostaliśmy pozostawieni sami sobie. Ale walczyliśmy, bo wiedzieliśmy, że mamy rację – podsumował.