Czym różni się rodzimowierstwo słowiańskie od celtyckich rytuałów nad brzegiem oceanu czy tradycjonalizmu rzymskiego? Reporter Maciej Grzenkowicz przemierzył Europę, uczestnicząc w pogańskich obrzędach i rozmawiając z wyznawcami dawnych bogów. W rozmowie z Mateuszem Grzeszczukiem ujawnia, jak współcześni poganie łączą dawne symbole z dzisiejszą polityką i czego naprawdę szukają w powrocie do swoich korzeni.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Kontrowersyjne kulisy ataku, w którym zginęła Polka. Obserwowano, jak zamachowiec wychodzi z domu

Królewski kryzys i chińskie inwestycje

Mimo ogromnego potencjału i kluczowego położenia geopolitycznego w sercu Indochin, Tajlandia coraz wyraźniej wpada w pętlę własnych ograniczeń politycznych. Słabnąca rola monarchii, niestabilność rządów oraz rywalizacja mocarstw sprawiają, że dawny lider regionu staje się hamulcowym własnego rozwoju. Jak w praktyce funkcjonuje słynna tajska „dyplomacja bambusowa” w świecie narastających konfliktów?

Specyfika tajskiej polityki zagranicznej od wieków opierała się na zdolności do sprawnego dostosowywania się do układu sił w regionie bez wchodzenia w otwarte, niszczące konflikty z mocarstwami. Ta cecha została zdefiniowana w geopolityce jako koncepcja „dyplomacji bambusowej”, do której odwołują się zarówno zagraniczni analitycy, jak i sami mieszkańcy tego kraju. W rozmowie na temat obecnej sytuacji politycznej Bangkoku dr Barbara Kratiuk podkreśla, że „Tajowie uwielbiają to określenie i sami o sobie mówią właśnie, że ich polityka zagraniczna jest jak bambus na wietrze, czyli ugina się w tę stronę, w którą wieje wiatr”.

Czytaj więcej

Tajlandia już wie, że nie może liczyć na wszystkich turystów. Chyba, że chodzi o Polaków

Podejście to doskonale odzwierciedla obecne relacje Tajlandii ze Stanami Zjednoczonymi oraz Chinami. Z jednej strony Bangkok pozostaje formalnym sojusznikiem USA i prowadzi wspólne manewry wojskowe, z drugiej zaś – w reakcji na presję ekonomiczną i cła ze strony Waszyngtonu, błyskawicznie zacieśnia więzi gospodarcze z Pekinem, który staje się głównym partnerem inwestycyjnym i infrastrukturalnym w regionie. Niestety, pragmatyzm na scenie międzynarodowej nie rozwiązuje narastających problemów wewnętrznych. Powtarzające się co dekadę przewroty wojskowe, brak długofalowej strategii rozwojowej, niepokoje na tle politycznym oraz niepewność związana z sukcesją tronu sprawiają, że Tajlandia powoli traci dystans do takich sąsiadów jak Wietnam czy Malezja.

Bogowie w cieniu nowoczesności

Współczesna Europa, powszechnie uznawana za zsekularyzowaną, na obrzeżach głównego nurtu doświadcza fascynującego odrodzenia zainteresowania wierzeniami przedchrześcijańskimi. Od Galicji w Północnej Hiszpanii, przez włoski Rzym, aż po Łotwę, Czechy i Polskę, małe grupy ludzi powracają do tradycji, rytuałów oraz panteonów swoich dawnych przodków. Neopogaństwo przestaje być jedynie niszową ciekawostką historyczną, stając się dla wielu świadomą odpowiedzią na wyzwania tożsamościowe i duchowe dzisiejszego świata.

Czytaj więcej

Zamachowiec z Berlina od lat się radykalizował. Niemieckie służby miały go pod obserwacją

Powrót do rodzimych wierzeń rzadko jest wyłącznie abstrakcyjną rekonstrukcją akademicką, znacznie częściej splata się z poszukiwaniem głębokiej tożsamości, a niekiedy staje się odpowiedzią na poczucie zagrożenia kulturowego lub politycznego. Ruchy neopogańskie w Europie charakteryzują się ogromnym zróżnicowaniem: od proekologicznych i skupionych na naturze wspólnot, po ugrupowania skrajnie nacjonalistyczne czy wręcz zaangażowane w geopolityczne intrygi. Grzenkowicz podczas wieloletnich badań terenowych zauważył jednak, że niezależnie od nurtu czy geografii, obrzędy te opierają się na głębokim autentyzmie i przeżyciu jednostki. Opisując jeden z najbardziej poruszających rytuałów celtyckich na wzgórzu nad Oceanem Atlantyckim w hiszpańskiej Galicji, gość Rzeczpospolitej tak wspomina panującą tam atmosferę: „Byliśmy na szczycie góry. Ulewa, dosyć gęsta, było niesamowicie szaro [...]. Wpływa to bardzo mocno też na wyobraźnię, bo ta granica między światem doczesnym a zaświatami, kreśliła się na oceanie. Było ponuro, nie widać było horyzontu. Wszystko się rozmywało”.

To bliskie obcowanie z naturą, odrzucenie chrześcijańskiego uniwersalizmu oraz potrzeba wyraźnego odróżnienia się od dominujących wzorców kulturowych stanowią wspólny mianownik dla bardzo zróżnicowanych grup, od włoskich tradycjonalistów świętujących przesilenie zimowe w Rzymie po ukraińskie uchodźczynie kultywujące wiarę RUNViry na emigracji. Dla większości z nich pogaństwo nie jest rekonstrukcyjną zabawą, lecz żywym, przemyślanym wyborem moralnym i duchowym.