“Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć” (Mt 10,26), czyli o tym, co rani
20 lipca w internecie pojawiła się informacja, że były jezuita Marko Rupnik został uniewinniony w toczącym się w Watykanie procesie kanonicznym. Informacja była sensacyjna i bulwersująca, ponieważ oskarżenia przeciwko Rupnikowi wysunęło dwadzieścia dorosłych kobiet – zakonnic lub byłych zakonnic z założonego przez niego zgromadzenia. Zarzuty dotyczyły stosowania przemocy psychicznej, duchowej i seksualnej przez duchownego, będącego jednocześnie światowej sławy artystą plastykiem. Sprawa wywołała głośny skandal i była szeroko komentowana. Liczba pokrzywdzonych kobiet i rodzaj stawianych zarzutów sprawiały, że wiadomość o uniewinnieniu wywołała ogromne poruszenie. Tym bardziej że jezuici już kilka lat temu wydalili Rupnika z zakonu (jednak nie za przestępstwa, lecz za uporczywe nieposłuszeństwo pozostające w ścisłym związku z prowadzonym postępowaniem). Podano też do publicznej wiadomości informację o ukaraniu Rupnika za udzielenie rozgrzeszenia osobie, z którą sam dopuścił się grzechu seksualnego. Ostatecznie news okazał się bezpodstawną plotką, wynikającą z braku jakichkolwiek informacji o przebiegu procesu. Nasuwa się więc pytanie, komu służy sekretność watykańskich postępowań?