“Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć” (Mt 10,26), czyli o tym, co rani

20 lipca w internecie pojawiła się informacja, że były jezuita Marko Rupnik został uniewinniony w toczącym się w Watykanie procesie kanonicznym. Informacja była sensacyjna i bulwersująca, ponieważ oskarżenia przeciwko Rupnikowi wysunęło dwadzieścia dorosłych kobiet – zakonnic lub byłych zakonnic z założonego przez niego zgromadzenia. Zarzuty dotyczyły stosowania przemocy psychicznej, duchowej i seksualnej przez duchownego, będącego jednocześnie światowej sławy artystą plastykiem. Sprawa wywołała głośny skandal i była szeroko komentowana. Liczba pokrzywdzonych kobiet i rodzaj stawianych zarzutów sprawiały, że wiadomość o uniewinnieniu wywołała ogromne poruszenie. Tym bardziej że jezuici już kilka lat temu wydalili Rupnika z zakonu (jednak nie za przestępstwa, lecz za uporczywe nieposłuszeństwo pozostające w ścisłym związku z prowadzonym postępowaniem). Podano też do publicznej wiadomości informację o ukaraniu Rupnika za udzielenie rozgrzeszenia osobie, z którą sam dopuścił się grzechu seksualnego. Ostatecznie news okazał się bezpodstawną plotką, wynikającą z braku jakichkolwiek informacji o przebiegu procesu. Nasuwa się więc pytanie, komu służy sekretność watykańskich postępowań?

Dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej Matteo Bruni zdementował krążące w sieci pogłoski o uniewinnieniu Rupnika. Wskazał, że sprawa jest w toku, a kolegium sędziów bada materiał dowodowy. Odniósł się również do braku jakichkolwiek informacji o przebiegu i stadium postępowania: „W trakcie postępowania, podobnie jak w przypadku każdego postępowania sądowego, żadne informacje dotyczące toczących się działań nie mogą być w żaden sposób ujawniane, zarówno z szacunku dla samego postępowania, jak i w celu uniknięcia zranienia wszystkich osób zaangażowanych w tę sprawę, co miało miejsce w ostatnich dniach”. Dyrektor w jednym zdaniu użył trzech kwantyfikatorów absolutnych: „każdego” i dwukrotnie „żadne”. Jak to często bywa, okazuje się, że jednak nie „każdego” i nie „żadne”. Przyjrzyjmy się zatem nieścisłościom tej wypowiedzi.

Czytaj więcej

Jakub Sewerynik: Relacje polsko-ukrańskie zastygły jak wychłodzona lawa

Niespójność tłumaczeń Stolicy Apostolskiej 

Pierwsza dotyczy jawności „każdego” postępowania sądowego. Jak wiadomo, postępowania sądowe w państwowych porządkach prawnych są co do zasady jawne, a jedynie sąd może jawność wyłączyć czy też rozpoznać sprawę przy drzwiach zamkniętych. Oczywiście Bruni odnosił się zapewne do postępowań kanonicznych, które co do zasady mają charakter niepubliczny. Jednak nie oznacza to, że żadne informacje o sprawie nie mogą zostać ujawnione. Nawet sam Watykan przed rokiem poinformował o wybraniu sędziów do procesu Rupnika. Nie może więc dziwić, że po dwunastu miesiącach pada pytanie o stadium procesu.

Pełnomocniczka części pokrzywdzonych, Laura Sgrò, poinformowała w mediach, że od lipca 2025 roku nie otrzymała od Dykasterii Nauki Wiary żadnych informacji o sprawie, mimo kilkukrotnych próśb o ich przekazanie. Nie wie nawet, czy postępowanie faktycznie się rozpoczęło. Wskazuje, że jej klientki nie zostały jeszcze przesłuchane, a wnioski o dopuszczenie do procesu w charakterze pokrzywdzonych pozostają nierozpoznane. Dykasteria milczy. Adwokatka nie ujawniła żadnej tajemnicy, ponieważ żaden sąd nie zobowiązał jej do zachowania poufności. Czym innym jest wszak zobowiązanie pełnomocnika do zachowania w tajemnicy informacji uzyskanych w trakcie postępowania, a czym innym odmowa udzielenia jakichkolwiek informacji czy uporczywe milczenie.

Oczywiście znów można zauważyć, że Sgrò może formalnie nie być stroną procesu, podobnie jak – choć trudno w to uwierzyć – jej klientki. W zależności od zastosowanej procedury kanonicznej osoby pokrzywdzone przestępstwem mogą mieć pewne uprawnienia procesowe i np. dochodzić naprawienia szkody (kanoniczny sądowy proces karny) albo występować jedynie w roli… świadka (kanoniczne administracyjne postępowanie karne). Problem polega na tym, że Stolica Apostolska nie ujawniła nawet, z jakim rodzajem postępowania mamy w tej sprawie do czynienia.

Druga nieścisłość dotyczy „szacunku” i „uniknięcia zranienia wszystkich osób zaangażowanych w tę sprawę”. Sgrò jasno wskazuje, że właśnie brak jakiejkolwiek komunikacji stanowi dalszą krzywdę dla jej klientek, których rany „są wciąż świeże i nie zagoiły się nawet w najmniejszym stopniu”. Należy dodać, że jest to również zły sygnał dla innych ofiar przestępstw, które dwa razy się zastanowią, zanim zawiadomią o doznanej krzywdzie. Wszak przeżyły już ogromny koszmar i nie są gotowe na dalsze „dokrzywdzanie” przez wymiar sprawiedliwości. W żadnym wypadku nie posądzam dyrektora Bruni o złe intencje, ale jego słowa i milczenie dykasterii zdają się chronić jedynie oskarżonego, który pozostaje na wolności, wciąż pełniąc posługę kapłańską i tworząc mozaiki. Według jednej ze skrzywdzonych zakonnic informacja o czynach Rupnika została przekazana hierarchom w 1994 r. Okazał się jednak nietykalny. Najwyraźniej wciąż taki jest.

Czytaj więcej

Jakub Sewerynik: Kościół zbudowany na niedoskonałych

Uzależnienie psychiczne i duchowe ofiar 

W 10. rozdziale Ewangelii według św. Mateusza znajduje się podrozdział zatytułowany „Męstwo w ucisku”. Jest to fragment „Mowy misyjnej” Jezusa wygłoszonej do Dwunastu. Nauczyciel wskazuje: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle” (Mt 10,28). Fragment ten brzmi szczególnie przejmująco w kontekście wypowiedzi osób, które zostały poddane przemocy duchowej i seksualnej. Monika Białkowska podaje za portalem Domani następujące wspomnienie zakonnicy uwiedzionej przez Rupnika: „Bałam się popełnić błędy, bałam się, że stracę jego aprobatę, czułam się zależna od jego oceny. Jeśli nie robiłam tego, czego chciał, mówił, że moja duchowa wędrówka utknęła w martwym punkcie. Przedstawiał mnie jako błądzącą innym członkom wspólnoty, która w międzyczasie tworzyła się wokół niego. Tylko ksiądz Marko decydował, kto ma rację. Ci, którzy byli w błędzie, byli upokarzani i odsuwani na bok”. Uzależnienie psychiczne i duchowe skutkowało również wykorzystaniem seksualnym. Zakonnica wspomina: „Dynamika zawsze była taka sama: jeśli miałam wątpliwości lub odmówiłam, Rupnik dyskredytował mnie przed wspólnotą, mówiąc, że nie rozwijam się duchowo. Nie miał zahamowań, wykorzystywał wszelkie środki, by osiągnąć swój cel, nawet zwierzenia zasłyszane na spowiedzi”. Krzywda dotyka nie tylko ciała, ale też psychiki i ducha osób skrzywdzonych.

Osoby, które doświadczyły przemocy duchowej, nawet jeśli nie wiązało się to z wykorzystaniem seksualnym, często przeżywają ogromne cierpienie duchowe, psychiczne i fizyczne. W raporcie dotyczącym przestępstw byłego dominikanina Pawła M. podkreślane jest spustoszenie sfery psychicznej i duchowej osób skrzywdzonych. Jacek Prusak SJ i Anna Schab-Przybycień, autorzy książki „Duchowy i religijny wymiar cierpienia w doświadczeniu osób wykorzystanych seksualnie w Kościele katolickim w Polsce”, na podstawie badań jakościowych wskazują, że zdecydowana większość osób skrzywdzonych wykorzystaniem seksualnym nie straciła wiary na skutek doznanej krzywdy. Dla tych zaś, którzy wiarę utracili, decydująca była reakcja (właściwie jej brak) instytucji, której zgłosili swoją krzywdę. Informacja ta jednak wciąż nie przebija się do kręgów władz Kościoła.

Czytaj więcej

Jakub Sewerynik: Spór o małżeństwo i związki jednopłciowe

Zachęta do męstwa w ucisku kończy się słowami: „Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli” (Mt 10,29–31). Niestety, osoby skrzywdzone często czują się mniej ważne niż jeden wilk. Tajemnica stworzona wokół procesu Rupnika, brak spójnej polityki informacyjnej i transparentności postępowania stworzyły przestrzeń dla internetowej plotki, a tym samym dla kolejnego zranienia osób, które powinny być objęte szczególną opieką Kościoła.

Rupnik jest obecnie księdzem inkardynowanym do jednej z diecezji w Słowenii, ale podobno mieszka i tworzy w Rzymie. Jego mozaiki zdobią około 200 kościołów na całym świecie, w tym bazylikę w Lourdes (zostały zakryte w 2025 r. w trosce o osoby skrzywdzone), a także krakowskie sanktuarium św. Jana Pawła II. Jego ofiary wciąż nie mogą doczekać się sprawiedliwości. Okazuje się, że również prawo do informacji nie będzie im dane.

Autor jest radcą prawnym, mediatorem