„A mur Miasta ma dwanaście warstw fundamentu, a na nich dwanaście imion dwunastu Apostołów Baranka” (Ap 21,14), czyli o trudnej relacji z biskupami.
Apostołowie, których poznajemy na kartach Pisma Świętego, są dalecy od ideału, a jednak stali się fundamentem Kościoła. To samo napięcie między urzędem a ludzką słabością dotyczy dzisiejszych biskupów. Jak docenić to, co święte, a sprzeciwiać się temu, co złe?
Ukryty przekaz. Ewangelie i Dzieje Apostolskie często pokazują apostołów w nienajlepszym świetle
Jednym z istotnych kryteriów oceny autentyczności historii biblijnych jest tzw. „kryterium zakłopotania” (ang. criterion of embarrassment). Logika tego argumentu sprowadza się do stwierdzenia, że autorzy najważniejszych tekstów religijnych nie wymyślaliby zdarzeń, które stawiają przywódców Kościoła w złym świetle. Skoro opisy tak kompromitujących zdarzeń, jak trzykrotne wyparcie się Jezusa (Mt 26,69–75), trzykrotne uśnięcie uczniów w czasie modlitwy w Ogrójcu (Mt 26,36–46) czy brak wiary apostoła Tomasza (J 20,24–29), znalazły się na kartach Nowego Testamentu, to prawdopodobieństwo ich autentyczności znacznie wzrasta. Celem historyczno-krytycznej egzegezy Pisma Świętego jest ustalenie, co autor biblijny chciał przekazać swoim pierwszym odbiorcom i jakie było historyczne znaczenie tekstu w momencie jego powstania.
Czytaj więcej
Czy można odprawić najbardziej uroczyste z nabożeństw nie bacząc na wyraźne przepisy i wbrew wewnętrznej logice samej liturgii? Można. Tylko co to...
Ewangelie i Dzieje Apostolskie często pokazują apostołów w nienajlepszym świetle. Po co wspominać o ubieganiu się przez Jakuba i Jana o pierwsze miejsca w królestwie Jezusa (Mk 10,35–40)? Zresztą na domiar złego u św. Mateusza prośbę tę przedstawia… matka apostołów (Mt 20,20–23). Po co opisywać zaskakujący pomysł Piotra, aby rozbijać namioty dla Mojżesza i Eliasza po Przemienieniu Pańskim (Łk 9,33)? Wreszcie, czy warto było utrwalać incydent, gdy Piotr próbował upominać Jezusa przepowiadającego swą śmierć i został nazwany przez Nauczyciela „szatanem” (Mt 16,23)? Z Ewangelii wiemy również, że Judasz był jednym z Dwunastu – wybranym osobiście przez Jezusa.
Biblijni autorzy mogli „ocenzurować” czy pominąć powyższe wydarzenia, a jednak tego nie zrobili. Teksty te szczerze i wprost pokazują, że chrześcijaństwo zostało zbudowane na ludziach z krwi i kości, prostych rybakach i celnikach, którym zdarzały się różne „wpadki”. Ich siłą nie był perfekcjonizm, ale umiejętność refleksji i dostrzegania własnych błędów.
Przekazywanie urzędu biskupa przez nieprzerwany ciąg święceń nazywane jest sukcesją apostolską. Ta ciągłość zapewnia ważność sakramentu święceń i stanowi legitymację władzy biskupów (nauczania, uświęcania i rządzenia). Sobór Watykański II w konstytucji Lumen gentium stwierdził, że „biskupi z ustanowienia Bożego zajęli miejsce Apostołów jako pasterze Kościoła” (LG 20). Katechizm Kościoła Katolickiego potwierdza: „Biskupi, ustanowieni przez Ducha Świętego, są następcami Apostołów. Każdy z nich jest widzialnym źródłem i fundamentem jedności w swoim Kościele partykularnym” (KKK 886), „pozostając w jedności z całym Kościołem pod przewodnictwem Następcy Piotra” (LG 23). Katolicy w Credo wyznają, że wierzą w Kościół apostolski. Nie ma zatem Kościoła bez biskupów.
Nieidealni. Biblia bez cenzury
Jednak sukcesja apostolska nie gwarantuje ani świętości, ani doskonałości hierarchów. W ostatnich latach autorytet polskiego episkopatu został osłabiony przez nałożenie kar kanonicznych na kilkunastu dostojników. Zresztą dopiero co ogłoszono powstanie zespołu, który ma zbadać poważne zarzuty postawione jednemu ze zmarłych biskupów pomocniczych archidiecezji katowickiej. I raczej nie jest to ostatni taki przypadek.
Rozwój mediów diecezjalnych umożliwił łatwy dostęp do homilii czy rozmów z ordynariuszami, co niewątpliwie pozwala lepiej poznać hierarchów. Nie jest jednak łatwo polubić swojego biskupa, szczególnie gdy trzeba załatwić z nim jakąś trudną sprawę
Przeciętny katolik rzadko spotyka biskupa, a jeszcze rzadziej ma okazję do rozmowy czy choćby wymiany kilku zdań. Spotkania te często są miłe, ale nie pozwalają nawiązać relacji. Wiedzę o pasterzach najczęściej czerpie się z mediów, a te lubią koncentrować się na sprawach trudnych. Rozwój mediów diecezjalnych umożliwił łatwy dostęp do homilii czy rozmów z ordynariuszami, co niewątpliwie pozwala lepiej poznać hierarchów. Nie jest jednak łatwo polubić swojego biskupa, szczególnie gdy trzeba załatwić z nim jakąś trudną sprawę. Brak sympatii nie powinien jednak oznaczać braku respektu dla osoby i urzędu. Szacunek dla misji apostolskiej nie może z kolei oznaczać braku konstruktywnej i życzliwej krytyki. Owo pogodzenie szacunku dla urzędu, mimo niedoskonałości człowieka, bywa nie lada wyzwaniem.
Najnowsze badania opinii społecznej wskazują na dramatyczny spadek zaufania do Kościoła, rozumianego przede wszystkim jako instytucja oparta na episkopacie i księżach. Z przeprowadzonych w 2022 r. szczegółowych badań Klubu Inteligencji Katolickiej (KIK) wynika, że Polacy dostrzegają trzy sfery, które stanowią istotny problem Kościoła w Polsce: (1) pedofilię i jej tuszowanie, (2) uwikłanie w politykę, (3) przepych i nieprzejrzystość finansową. Najwyraźniej wierni nie widzą zdecydowanych działań episkopatu w tych obszarach. Na przykładzie komunikatu Konferencji Episkopatu Polski (KEP) wydanego po czerwcowym, 405. zebraniu plenarnym dobrze widać, że nie należy spodziewać się zbyt szybkich zmian. Episkopat, a więc kolegium biskupów, wydaje się żyć we własnym świecie, nieco obok spraw, które zajmują polskich katolików.
Grzechy Kościoła
W kwestii pierwszej wielokrotnie podejmowałem na tych łamach temat Komisji Niezależnych Ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele katolickim w Polsce, która wciąż nie może powstać. Szumnie zapowiadano, że w czerwcu poznamy kandydata na jej przewodniczącego. Nie udało się jednak osiągnąć tego „kamienia milowego”. Choć prymas znalazł odpowiednią osobę, nie zdecydował się podać jej danych do publicznej wiadomości. Jak twierdzi: „Nie mogę ujawnić nazwiska, bo zgodnie ze statutem Komisji kandydatura ta musi zostać przez przewodniczącego KEP przedstawiona najpierw Radzie Stałej KEP, następnie wymaga akceptacji Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich oraz Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych. Dopiero później kandydat zostanie zaprezentowany biskupom podczas zebrania plenarnego – przypuszczam, że wraz z zespołem współpracowników, których sam dobierze”. To oznacza jesień, a więc kolejne długie miesiące oczekiwania. Przy czym mało kto jeszcze na tę Komisję czeka i wierzy w jej sprawczość. Tryb „przedstawiania” kandydata stanowi proceduralny labirynt, w którym łatwo się pogubić. Przypomnę, że w lipcu upłynie 40 miesięcy od decyzji KEP o podjęciu prac nad utworzeniem Komisji. W znacznie krótszym czasie ciało powołane przez francuski episkopat przeprowadziło całość swoich prac i wydało obszerny raport.
Czytaj więcej
Nie wolno milczeć, udawać, że nic się nie dzieje, gdy do polskiej debaty publicznej wprowadza się – i to pod płaszczykiem rzekomego patriotyzmu, a...
W kwestii drugiej – uwikłania w politykę – temat jest dość skomplikowany, ponieważ trudno określić granicę między uzasadnionym zaangażowaniem w życie społeczne a owym „uwikłaniem”, oznaczającym często sprzyjanie określonej partii. Obecny rząd, wbrew utrwalonemu zwyczajowi i literze prawa, nie skonsultował z KEP zmian w organizacji nauczania religii w szkołach i zmniejszył o połowę liczbę godzin lekcyjnych. Słuszny sprzeciw biskupów kontrastuje z niezrozumiałym dla wielu zwalczaniem przedmiotu „edukacja zdrowotna”. Trudno oprzeć się wrażeniu, że w tej kwestii polityka odgrywa wiodącą rolę, a kwestie światopoglądowe stają się pretekstem. Tym, co najbardziej razi, są bliskie powiązania z jedną stroną politycznego sporu.
Wreszcie w kwestii trzeciej – finansów Kościoła – komunikat KEP milczy. Biskupi nie zajmowali się tą kwestią. Interesują się nią jednak media, co chwila donosząc o gorszących nadużyciach czy nieprawidłowościach. Skala afer pokazuje, że to nie tylko kwestia nieuczciwych jednostek, ale też problem systemowy. Warto odnotować, że w pierwszej encyklice Leona XIV znalazł się fragment zatytułowany „Sprawdzian dla Kościoła”. Papież wzywa do rachunku sumienia samej instytucji, czy zasady, których naucza, „są urzeczywistniane przede wszystkim w jej własnym wnętrzu”. Sposób podejmowania decyzji i sprawowania odpowiedzialności powinien być więc przedmiotem szczególnej staranności. Papież podkreśla, że „dokument końcowy synodu pośród praktyk decydujących o przemianie misyjnej wymienia kulturę przejrzystości, rozliczalności i oceny” (MH 86). Polscy biskupi „wyrazili wdzięczność papieżowi Leonowi XIV za encyklikę »Magnifica humanitas«”. Zachęcają do lektury, „osobistej refleksji, a także korzystania z papieskich wskazań”. Warto zacząć od siebie…
Czytaj więcej
Fenomen reakcji na list Konferencji Episkopatu Polski wskazuje, że nauczanie Kościoła o stosunku do judaizmu uderza w czuły punkt wielu polskich ka...
Są też pozytywy
Narzekać jest zawsze łatwo. Trudniej pokazać pozytywy. Ucieszyło mnie, że biskupi pracują nad programem przywrócenia katechezy parafialnej. Trafne wydaje się dostrzeżenie potrzeby towarzyszenia człowiekowi w procesie osobistego rozwoju wiary, dokonującym się we wspólnocie Kościoła. Cieszy również, że dostrzeżona została konieczność prowadzenia wspólnych szkoleń dotyczących katechezy parafialnej dla świeckich i duchownych. Co ciekawe, czwartym istotnym problemem Kościoła według badań jest pustka duchowa. Dobrze więc, że w tej kwestii episkopat podejmuje konkretne działania, realizując misję głoszenia Ewangelii. Większa współpraca ze świeckimi może pozwolić odbudować zaufanie utracone w ostatnich latach, przy czym wskazane wyżej problemy Kościoła same nie znikną. Czekam również na konkrety dotyczące rozwijania duszpasterstwa rodzin, które „nie ograniczy się do przygotowania do zawarcia sakramentu małżeństwa, ale będzie towarzyszeniem małżonkom i rodzinom na wszystkich etapach ich życia, a zwłaszcza w momentach przeżywanych kryzysów i trudności”, w oparciu o refleksję nad posynodalną adhortacją apostolską Amoris laetitia papieża Franciszka. Wsparcie takiego duszpasterstwa jest niezwykle potrzebne.
Apostołowie, których imiona zapisano na fundamentach Nowego Jeruzalem, nie byli ludźmi idealnymi. Popełniali błędy, a w czasie próby zawiedli. Byli jednak zdolni do nawrócenia – prawdopodobnie dzięki łasce, ale także wspólnocie sióstr i braci. Miłość do Kościoła wymaga dziś nie tylko szacunku wobec biskupów, lecz także odwagi mówienia prawdy o problemach, które osłabiają ich wiarygodność.
Autor jest radcą prawnym, mediatorem
Czytaj więcej
Pismo Święte można czytać albo dosłownie, albo na poważnie. To drugie podejście wymaga holistycznego spojrzenia na tekst i tradycję.