„Nie bierzcie nic na drogę: ani laski, ani torby podróżnej, ani chleba, ani pieniędzy; nie miejcie też po dwie suknie!” (Łk 9,3), czyli o przyszłości Kościoła

Sprzedał rezydencję, aby sfinansować odszkodowania dla ofiar przestępstw seksualnych. Biskup podparyskiej diecezji Créteil, Dominique Blanchet, wystawił na sprzedaż biskupie apartamenty. Transakcja została sfinalizowana w 2023 r. za ponad milion euro, a ordynariusz zamieszkał w skromniejszym mieszkaniu. To efekt zobowiązań francuskiego episkopatu podjętych po publikacji raportu komisji niezależnych ekspertów (CIASE), która – na zlecenie biskupów – badała zjawisko wykorzystania seksualnego małoletnich w Kościele we Francji. Jedną z rekomendacji tego organu była wypłata zadośćuczynień nie ze środków zebranych od wiernych, lecz z majątku Kościoła, co oznaczało również częściową wyprzedaż mienia.

Z kolei w najbliższą sobotę, podczas Wigilii Paschalnej, chrzest w Kościele katolickim we Francji przyjmie ok. 20 tys. dorosłych. Liczba ta rośnie z roku na rok – w 2015 r. katechumenów było niespełna 4 tys. Czy pomiędzy rozliczeniem się Kościoła we Francji z trudną przeszłością a dynamicznie rosnącą liczbą nowo ochrzczonych istnieje związek?

Jak Kościół we Francji rozlicza się z przeszłością

Francja, „najstarsza córa Kościoła”, była pierwszym wielkim państwem Europy, które po upadku Rzymu przyjęło chrześcijaństwo i stało się jego filarem. Dziś, choć ok. 50 proc. Francuzów deklaruje się jako katolicy, to jedynie 5 – 8 proc. uczestniczy w niedzielnej mszy. Kościoły świecą pustkami. Jednak od kilku lat systematycznie rośnie liczba osób dorosłych, które proszą o chrzest. Wśród nowych wiernych dominują ludzie młodzi, często z areligijnych domów. Jak deklarują, „odkrywają wiarę na własną rękę”. Bp Benoît Bertrand, ordynariusz diecezji Pontoise w regionie paryskim, stwierdził: „to oni będą nas ewangelizować”. Przewiduje, że jeśli ten trend się utrzyma, struktura wspólnot katolickich ulegnie całkowitej przemianie – dominować zaczną ochrzczeni w ostatnich latach.

Czytaj więcej

Tomasz Terlikowski: Zobaczyliśmy, jak bardzo pastiszowy jest polski katolicyzm

Choć liczby bezwzględne nie są imponujące, samo zjawisko jest warte odnotowania. Możliwe, że jednym z czynników tego duchowego przebudzenia jest postawa francuskich biskupów, którzy w 2018 r. powołali CIASE, tj. niezależną komisję ds. przestępstw seksualnych w Kościele, a następnie przyjęli odpowiedzialność moralną, ale też finansową za ujawnione zdarzenia. Raport oszacował liczbę osób wykorzystanych seksualnie w latach 1950 – 2020 na ok. 216 tys., a jeśli doliczyć pokrzywdzonych przez osoby świeckie działające w instytucjach kościelnych – aż 330 tys. osób. Liczbę sprawców oszacowano na ok. 3 tys. duchownych, co stanowiło ok. 2,8–3 proc. wszystkich księży i zakonników działających w tym okresie.

Czy biskupi potrafią powiedzieć „przepraszam”?

Po opublikowaniu raportu CIASE biskupi powołali Komisję ds. Uznania i Naprawienia (CRR), której zadaniem było przyznawanie odszkodowań. Przyjęła ona ponad 1100 zgłoszeń i wydała blisko 500 rekomendacji odszkodowawczych o łącznej wartości 17,6 mln euro (średnio ok. 35 tys. euro na osobę, choć najwyższe odszkodowania wynosiły ok. 60 tys. euro). Zaskakujący może być fakt, że tylko część osób zgłaszających się do CRR oczekiwała odszkodowania finansowego. Większości zależało przede wszystkim na wysłuchaniu, uznaniu ich krzywdy i usłyszeniu słowa „przepraszam”.

Biskupi zdecydowali, iż nie będą finansować odszkodowań z bieżących datków wiernych, lecz z własnych aktywów – także ze sprzedaży nieruchomości. (...) Sygnał episkopatu był jasny – ponosimy odpowiedzialność, również finansową, za czyny naszych współbraci.

Istotne jest, że na podstawie rekomendacji CIASE biskupi zdecydowali, iż nie będą finansować odszkodowań z bieżących datków wiernych, lecz z własnych aktywów – także ze sprzedaży nieruchomości. Ten gest stanowił wymowny symbol wzięcia odpowiedzialności za strukturalne zło, które przez lata zebrało tragiczne żniwo. Sygnał episkopatu był jasny – ponosimy odpowiedzialność, również finansową, za czyny naszych współbraci. I paradoksalnie skompromitowany ogromną skalą przestępstw Kościół we Francji – dzięki postawie episkopatu – zaczął stawać się wiarygodny i atrakcyjny, o czym świadczy rosnąca liczba katechumenów.

Co pisał Joseph Ratzinger w latach 60. o przyszłości Kościoła

Joseph Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI, w 1969 r. w książce „Wiara i przyszłość” przewidywał, że „z obecnego kryzysu wyłoni się Kościół jutra – Kościół, który stracił wiele. Będzie niewielki i będzie musiał zacząć od nowa, mniej więcej od początku. Nie będzie już w stanie zajmować wielu budowli, które wzniósł w czasach pomyślności. Ponieważ liczba jego zwolenników maleje, straci wiele ze swoich przywilejów społecznych. (...) Kościół będzie wspólnotą bardziej uduchowioną, niewykorzystującą mandatu politycznego, nie flirtującą ani z lewicą, ani z prawicą. To będzie trudne dla Kościoła, bo ów proces krystalizacji i oczyszczenia będzie kosztować go wiele cennej energii”. Ratzinger konkludował: „ale kiedy minie już proces tego odsiewania, wielka moc popłynie z bardziej uduchowionego i uproszczonego Kościoła”. Oczywiście młody ks. Ratzinger nie mógł przewidzieć kryzysu związanego ze skandalami seksualnymi, który wybuchł 30 lat później. Trafnie dostrzegał jednak zagrożenia, z którymi Kościół będzie musiał się uporać. Wydaje się, że ten we Francji przeszedł opisywaną drogę.

Jak polski Kościół bada zjawisko wykorzystywania seksualnego osób małoletnich?

A jak to wygląda w Polsce? Na początku marca episkopat, po trzech latach prac, ogłosił, że ustanowił „Komisję niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele katolickim w Polsce”. Tyle że – wbrew nazwie – ciało to nie ma jeszcze składu osobowego, który dopiero ma zostać wybrany. Kiedy? Nie wiadomo. Media donoszą o tarciach między biskupami, którzy mają różne pomysły na kompetencje, a także na niezależność komisji. Efektem tych sporów było odrzucenie na ostatnim zebraniu plenarnym projektu porozumienia między komisją a KEP, które miało znacznie ograniczać instrumentarium dostępne komisji. Finansowanie ma zapewnić Fundacja św. Józefa, której aktywa pochodzą ze składek biskupów i księży (150 zł od każdego księdza, 2000 zł od biskupa rocznie). Jednak prezeska tej fundacji ogłosiła, że wpłaty spadają. Co więcej, zarząd tej organizacji dystansuje się od pomysłu finansowania komisji, wskazując na inne priorytety. Zasadne wydawałoby się zapewnienie nowej osobie prawnej KEP adekwatnego źródła finansowania, np. poprzez zwiększenie składek na fundację. Nie słyszałem jednak o takiej inicjatywie.

Czytaj więcej

Wojtyła utrzymywał księży-przestępców w stanie „uwięzienia”. Kolejny przykład

Spadek zaufania do Kościoła w Polsce

Brak Komisji nie oznacza, że osoby pokrzywdzone wykorzystaniem seksualnym przez duchownych nie otrzymują odszkodowań. Poza wsparciem psychologicznym, psychiatrycznym i medycznym, jak również pomocą prawną i edukacyjną oferowaną przez Fundację św. Józefa, pokrzywdzeni uzyskują świadczenia pieniężne w drodze ugód lub wyroków sądowych. Wartość tych pierwszych – z oczywistych względów – jest poufna. Natomiast zasądzane kwoty są z pewnością wyższe i oscylują między 300 a 400 tys. zł, choć w jednej ze spraw zasądzono 1 mln zł. Tymczasem zaufanie do Kościoła w Polsce spadło w ciągu 9 lat z 58 proc. (w 2016 r.) do 35,1 proc. (w 2025 r.). Przypadek?

Trudno przewidzieć, ile i jak wysokie odszkodowania wypłaci Kościół w Polsce. Liczba katolików we Francji i w naszym kraju jest zbliżona. Gdyby przyjąć, że liczba odszkodowań, jak i ich wysokość, będzie porównywalna do kwot wypłaconych przez CRR, koszt należałoby szacować na ok. 70 – 80 mln zł. Czy Kościół w Polsce stać na taki wydatek? Cóż, niedawno media doniosły, że poznańska kuria sprzedała tereny Osiedla Maltańskiego za 421 mln zł. Może jest to wyjątkowa okazja, ale wciąż to tylko jedna transakcja – tylko jednej archidiecezji. A tych mamy w Polsce czternaście.

Czy biskup ma obowiązek zawiadomić prokuraturę przestępstwach wobec małoletnich?

Pieniądze to jednak nie wszystko. Ważniejsze jest rzeczywiste uznanie win i przywrócenie sprawiedliwości. O to również nie jest łatwo. Ostatnio jeden z biskupów zeznał w sądzie, że nie zawiadomił prokuratury o przestępstwach seksualnych podległego mu księdza, ponieważ… nie miał takiego obowiązku. Rzeczywiście, w 2002 r. obowiązywał jedynie społeczny, a więc moralny, a nie prawny, obowiązek zawiadamiania o przestępstwach wobec małoletnich. Ów duchowny skrzywdził w następnych latach kolejne dzieci. W tym kontekście słowa: „nie miałem takiego obowiązku” trudno pogodzić z autorytetem i godnością biskupa. Daleko też do uznania odpowiedzialności za zło, które miało miejsce w zarządzanej przez niego organizacji.

Czytaj więcej

Tomasz Krzyżak: Czy Robin Hood z Łodzi da radę w Łodzi? Kardynał Krajewski wraca z Watykanu

Kościoła nie stać na uchylanie się od odpowiedzialności finansowej za przestępstwa seksualne duchownych, nawet jeśli będzie to wiązało się z koniecznością sprzedaży kilku nieruchomości. Scenariusz bpa Dominique’a Blancheta nie wydaje się realny, choć zamieszkanie „w skromniejszych warunkach” mogłoby niejednemu hierarsze czy księdzu dobrze zrobić. Brak rozliczeń z trudną przeszłością może skutkować utrzymaniem stanu majątkowego – tyle że kościoły mogą okazać się przerażająco puste. A przecież już w Wielki Piątek, liturgia skupi się na tym, który został „z szat obnażony”, a więc pozbawiony wszelkich dóbr, i ukrzyżowany za nie swoje winy – „sprawiedliwy za niesprawiedliwych” (1 P 3,18). Taka była cena odkupienia (por. 1 P 1,18–19). Cena zadośćuczynienia osobom pokrzywdzonym przestępstwami seksualnymi jest nieporównywalnie niższa.

Korzystając z okazji, życzę szanownym czytelnikom niegasnącej nadziei na blask światła wielkanocnego poranka!

Autor jest radcą prawnym, mediatorem

Czytaj więcej

Ksiądz Surgent przez lata krzywdził dzieci. Czy kardynał Wojtyła mógł go powstrzymać?