Zacznę od skandalu, jaki wywołać miał zdaniem części komentatorów (rzecz jasna, tych najbardziej „katolickich”) kard. Grzegorz Ryś w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim. Metropolita krakowski zapytany, czy ma czasem wątpliwości w kwestii istnienia Boga, odpowiedział po chwili milczenia, że „aż tak to nie”, a potem wyjaśnił (absolutnie zgodnie z Katechizmem Kościoła Katolickiego), że z perspektywy chrześcijanina istotniejsze jest to, czy Bóg się objawia i czy rzeczywiście objawił się w Jezusie Chrystusie. I ta oczywista teologicznie wypowiedź sprawiła, że kardynała oskarżono o szerzenie wątpliwości, o to, że jest w istocie niewierzący itd.