Przed rozpoczęciem trzydniowej (13-15 maja) wizyty Donalda Trumpa w Pekinie sekretarz stanu USA Marco Rubio wyrażał nadzieję, że Chiny, które są największym odbiorcą irańskiej ropy, pomogą w doprowadzeniu do otwarcia cieśniny Ormuz, wywierając presję na Iran. 

Reklama
Reklama

Donald Trump: Xi Jinping chciałby, aby cieśnina Ormuz była otwarta

W wywiadzie udzielonym Fox News po rozmowach z Xi przeprowadzonych 13 maja Trump przekonywał, że Xi zaoferował USA pomoc w zapewnieniu swobodnej żeglugi przez cieśninę Ormuz.

- Prezydent Xi chciałby, aby doszło do zawarcia porozumienia (USA z Iranem). I powiedział „jeśli mógłbym w jakikolwiek sposób pomóc, chciałbym pomóc” - relacjonował Trump.

- Ktoś, kto kupuje tak dużo ropy (od Iranu), w sposób oczywisty musi mieć z nimi jakieś związki, ale powiedział „z przyjemnością pomogą, jeśli tylko mógłbym być pomocny” - kontynuował prezydent USA. - Chciałby, żeby cieśnina Ormuz była otwarta – podkreślił.  

Z danych za 2025 rok wynika, że do Chin trafiało nawet do 90 proc. ropy eksportowanej przez Iran (dziennie Chiny kupowały w Iranie 1,4 miliona baryłek ropy). Ropa ta przechodzi przez zablokowaną obecnie zarówno przez Iran, jak i USA, cieśninę Ormuz. Przez wody tej cieśniny przed wojną przechodziło ok. 20 proc. światowego eksportu ropy i ok. 30 proc. eksportu LNG. 

Czytaj więcej

Donald Trump w Pekinie. Chiny uważają, że czas gra na ich korzyść

Trump w rozmowie z Fox News powiedział też, że Xi zgodził się nie wysyłać Iranowi broni. - Omawialiśmy to. (...) nie prowadzą z nami wojny, ani nic takiego. Powiedział, że nie wyśle sprzętu wojskowego (Iranowi). To bardzo znacząca deklaracja – mówił. 

- Ale jednocześnie powiedział, że kupują tam mnóstwo ropy i chcieliby nadal to robić - dodał prezydent USA. Biały Dom poinformował 13 maja, że Trump i Xi rozmawiali o zakupie przez Chiny amerykańskiej ropy (Chiny przestały ją kupować w 2025 roku i nałożyły 20-procentowe cło na ropę z USA w związku z wojną handlową między obydwoma państwami). 

Mówiąc o efektach swojej wizyty w Chinach Trump ujawnił też, że Xi zgodził się kupić 200 samolotów od amerykańskiego koncernu Boeing. - Jedna z rzeczy, które dziś uzgodniliśmy, to że zamówi 200 odrzutowców od Boeinga, to duża rzecz – przekonywał prezydent USA. - 200 dużych (samolotów) To mnóstwo miejsc pracy. Boeing chciał 150, dostali 200 – dodał Trump. Dyrektor generalny Boeinga Kelly Ortberg towarzyszy Trumpowi w czasie jego wizyty w Chinach. 

Najwięksi partnerzy handlowi USA

Najwięksi partnerzy handlowi USA

Foto: PAP

Marco Rubio: Użycie siły przez Chiny wobec Tajwanu byłoby błędem i miałoby konsekwencje o zasięgu globalnym

Tymczasem Rubio po pierwszym dniu rozmów podkreślił, że temat sprzedaży broni Tajwanowi „nie był istotną częścią rozmowy”. Chodzi o broń wartą 14 mld dolarów, którą USA mają przekazać Tajwanowi, przeciwko czemu zdecydowanie protestują Chiny. 

- Znamy już ich stanowisko w tej sprawie. Sprzedawaliśmy im broń w przeszłości. To zdarzyło się w grudniu (wówczas Departament Stanu zgodził się na przekazanie Tajwanowi pakietu uzbrojenia wartego ponad 11 miliardów dolarów – red.) i bardzo ich to rozgniewało. Ale to decyzja, którą podejmuje prezydent, a Kongres przyznaje środki – podkreślił. 

Czytaj więcej

Trump spotkał się z Xi. Przywódca Chin: Kwestia Tajwanu może doprowadzić do konfliktu

- Polityka USA w kwestii Tajwanu nie zmienia się po dzisiejszym spotkaniu – odpowiedział szef dyplomacji USA pytany o to czy Stany Zjednoczone będą bronić Tajwanu. - Zostało to poruszone, oni zawsze poruszają to. Wyjaśniliśmy nasze stanowisko i przeszliśmy do innych tematów – dodał. 

- Wiemy, na jakiej pozycji stoją i sądzę, że oni wiedzą, na jakiej pozycji my stoimy – dodał. 

Na pytanie czy jego zdaniem Chiny najadą Tajwan, Rubio odparł, że jego zdaniem Chiny wolałyby, aby Tajwan dobrowolnie się do nich dołączył. - W idealnym świecie to, czego by chcieli to jakiś rodzaj głosowania czy referendum, w którym Tajwan zgodziłby się na przyłączenie – wyjaśnił. - Sądzę, że to jest to, co by woleli. Ta kwestia odgrywa kluczową rolę w agendzie prezydenta Xi od czasu, gdy objął urząd. Powiedział jasno, że to, co określają mianem zjednoczenia, jest czymś, co w którymś momencie się zdarzy – podkreślił. 

Polityka USA w kwestii Tajwanu nie zmienia się po dzisiejszym spotkaniu

Marco Rubio, sekretarz stanu USA

- Sądzimy, że byłoby strasznym błędem wymusić to przez siłę (...). Pociągnęłoby to za sobą konsekwencje - o zasięgu globalnym, nie tylko ze strony Stanów Zjednoczonych - i na tym poprzestanę - podsumował. 

Chiny uważają Tajwan za zbuntowaną prowincję i integralną część Państwa Środka. Pekin nigdy nie wykluczył siły jako sposobu przywrócenia suwerenności nad Tajwanem. Z kolei USA, choć nie utrzymują formalnych relacji dyplomatycznych z Tajwanem, pozostają jego najważniejszym sojusznikiem i największym dostarczycielem nowoczesnego uzbrojenia dla tajwańskiej armii.