Jest czwartek rano, zaraz będę pisać felieton. Z CNN dowiaduję się, że kolejny Palestyńczyk – tym razem nastolatek – został zastrzelony przez izraelskich osadników. Cztery dni wcześniej agencja Reutera podała, że „izraelscy osadnicy na okupowanym Zachodnim Brzegu zmusili Palestyńczyków do ekshumacji ciała ich ojca ze świeżo wykopanego grobu na wsi”. Dlaczego nie nazywamy ich terrorystami? To na pewno da się wyjaśnić.
Dlaczego Izraelowi w Strefie Gazy wolno więcej?
„Oto więc relacja z pewnego końca” – napisał Omar El Akkad o swojej książce „Któregoś dnia okaże się, że wszyscy od zawsze byli przeciwko” (Obroty, 2026). „To opowieść o pęknięciu, o oderwaniu się od poglądu, że uprzejmy liberał z Zachodu kiedykolwiek się za czymkolwiek opowiadał”. Dziennikarz urodził się w Egipcie. W wieku 16 lat wyemigrował z rodziną do Kanady. Obecnie mieszka w Stanach Zjednoczonych. Został korespondentem z frontu upadku Zachodu, który przemilczał ludobójstwo w Gazie. Właściwie to więcej niż milczenie: to przyzwolenie na wszystko, co Izrael robi – również na Zachodnim Brzegu i w Libanie.
Czytaj więcej
Południowe dzielnice Bejrutu są cały czas niszczone podczas izraelskich nalotów. W ruinę obracane są domy, w których mieszkają zwykli ludzie. Są lu...
Esej Omara El Akkada – w doskonałym przekładzie Agaty Ostrowskiej – to najważniejszy tekst, który przeczytałam w tym roku. I polecam go każdemu, kto zastanawia się, dlaczego Izraelowi wolno więcej i co z tego wynika. Otwiera go fragment wiersza „Wietnam” Wisławy Szymborskiej: „Czy to są twoje dzieci? – Tak”.
Muzeum Brytyjskie usuwa Palestynę z map
Piszę kolejne zdanie i zaraz potem je kasuję. Czuję się wręcz śmieszna, bo nic nie mogę, bo każde zdanie brzmi pretensjonalnie, bo dla starszych pokoleń to jakaś fanaberia, będą się krzywić, felietonik. A Izrael dalej – informuje o tym „The New York Times” (znamienne: tekst został oznaczony jako opinia) – będzie organizatorem seksualnej przemocy wobec Palestyńczyków (również dzieci). Rozmawiamy o państwie, którym rządzą faszyści, wszak minister bezpieczeństwa narodowego świętował urodziny, zajadając się tortem z szubienicą. Tak, bo celebrowanie szubienic to faszyzm i będę tego słowa używała. Moje pokolenie jest wolne, by móc to robić. Przecież takich pojęć jak rasizm używają ci dzielni Żydzi, którzy stawiają opór polityce Izraela, jak wybitny badacz Holokaustu Omer Bartov, wychowany w kibucu, potomek syjonistów, żołnierz na wojnie Jom Kipur. A jednak muszę się tłumaczyć. Jasne, poczuję się lepiej i lepsza, bo co to zmieni? Chociaż tyle, że wybrzmi. Palestyńska poetka Rasza Abdulhadi pisała: „Ilekolwiek piasku możesz wrzucić w tryby ludobójstwa, zrób to”.
„Gdy ostatni palestyński dziennikarz zostanie już zabity, może się okazać, że nigdy w ogóle nie było żadnych palestyńskich dziennikarzy” – pisze Omar El Akkad. Muzeum Brytyjskie – relacjonuje „The Guardian” – usuwa słowo „Palestyna” z niektórych map. Przed jego używaniem – przypomina Akkad – przestrzega redaktor do spraw standardów w „New York Timesie”. Do spraw standardów – prawda, że zabawne? Palestyna – najbardziej niebezpieczne słowo świata.