Mechanizm w PiS zawsze jest ten sam: zamknięte posiedzenie klubu, spotkanie władz, tzw. PKP (prezydium komitetu politycznego), rozmowy liderów frakcji z dziennikarzami. Później w mediach pojawiają się teksty opierające się na „nieoficjalnych” informacjach z wnętrza partii, przecieki, niemożliwe do zweryfikowania wzajemne oskarżenia, komentarze polityków, starcie w mediach społecznościowych i nakręcająca się spirala nieufności. Nad tym wszystkim wisi przekonanie o wzajemnym sabotażu własnej kampanii parlamentarnej, która rozpoczęła się 7 marca w hali Sokoła, gdy PiS przedstawiło Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera. I podziały na „harcerzy”, „maślarzy” i progresistów (to najnowsze określenie).