– Jest to najpotężniejszy system rakietowy na świecie (…). Całkowita moc głowicy jest ponad 4 razy większa niż moc jakiegokolwiek istniejącego, najpotężniejszego zachodniego odpowiednika – z dumą mówił rosyjski przywódca Władimir Putin. Obiecał też, że do końca obecnego roku rakieta Sarmata znajdzie się na uzbrojeniu rosyjskich wojsk strategicznych, dywizji rakietowej w syberyjskim Użur (w dzikiej głuszy, 500 km na wschód od Nowosybirska).

Reklama
Reklama

Jednak prowadząc wojnę z Ukrainą Kreml woli tradycyjne środki ataku, mimo że w styczniu ubiegłego roku atakował sąsiada inną ze swoich najnowszych broni – rakietą Oriesznik. Teraz, zamiast tych rakiet, na ukraińskie miasta spadło ponad 670 dronów i ponad 55 rosyjskich rakiet (w tym również hipersoniczne Kindżały). Ukraińska obrona odnotowuje do 80 proc. skuteczności, ale w praktyce oznacza to, że kilkadziesiąt dronów i rakiet trafiło w około 20 celów.

W ataku, do którego doszło w nocy z 13 na 14 maja Rosjanie zabili trzech mieszkańców Kijowa, a ponad 30 osób zostało rannych. Prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że w sumie od nocy z wtorku na środę armia Kremla zaatakowała Ukrainę ponad 1 500 dronami.

Rosjanie już dziesięć razy informowali, że uzbrajają swoją armię w nową rakietę. Udało im się ją wystrzelić dwa razy

Obecne ogłoszenie o wprowadzeniu na uzbrojenie rosyjskiej armii nowej rakiety balistycznej było co najmniej dziesiątą od 2021 roku zapowiedzią (w tym siódmą sformułowaną przez samego Putina) przezbrojenia ze starych, radzieckich rakiet Wojewoda na Sarmaty. Prace nad tą ostatnią rozpoczęły się jeszcze w 2011 roku. Siedem lat później, podczas słynnego wystąpienia przed Zgromadzeniem Federalnym, rosyjski lider pokazał multimedialną prezentację z nowymi rodzajami broni, w tym z Sarmatą.

Czytaj więcej

Rosja: atomowa torpeda za dwa lata

Od tego czasu nowa rakieta miała jeden udany start w 2022 roku. Drugi miał miejsce 12 maja, po czterech latach. Za to w międzyczasie rakieta miała co najmniej cztery nieudane testy, jeden po drugim. W lutym 2023 jej start miał być ostrzeżeniem pod adresem prezydenta Joe Bidena, który kilka dni wcześniej odwiedził walczący Kijów. Ale rakieta zepsuła się.

35 000 km

Taki zasięg ma mieć, według Władimira Putina, Sarmata

Kolejny start Sarmaty, we wrześniu 2024 roku był widowiskowym fiaskiem – pocisk eksplodował we własnym silosie rakietowym na poligonie Plesieck, pozostawiając w ziemi dziurę o średnicy ok. 70 metrów.

Jeszcze jedna próba – w listopadzie ubiegłego roku – również zakończyła się klapą. Rakieta spadła po przeleceniu kilku metrów.

Rosyjski ekspert: Gdy rakieta jest gotowa nie trzeba dowodzić, że jest niezawodna

Eksperci zachodni do tej pory nie wiedzą, co było przyczyną serii niepowodzeń. „Możliwe, że problemy z nowoczesnymi technologiami, od których Rosja została odcięta po najechaniu Ukrainy, a może kłopoty samej rosyjskiej gospodarki lub kilka problemów naraz” – pisze jeden z nich. Jakby było ich mało, tydzień temu aresztowano dyrektora Krasmasza, koncernu produkującego Sarmaty. Aleksandr Gawriłow trafił za kratki z zarzutami defraudacji pieniędzy.

„Zwykle w radzieckich czasach seria testów składała się z 10 próbnych startów, czasami więcej. Ale zakłada się, że jeśli taka rakieta jest gotowa i tkwi w swojej sztolni, to nikt nigdy nie będzie musiał dowiadywać się, jaka jest jej niezawodność” – tłumaczył rosyjski ekspert ds. broni jądrowej Paweł Podwig.

Czytaj więcej

System rakietowy Sarmat po kolejnym teście. Putin znów ogłasza sukces

„Idea tych rakiet jest taka, że one w zasadzie nie powinny być nigdy wykorzystane. To znaczy: sterczą w tych swoich sztolniach, by spełniać funkcję odstraszania, a nie po to, by je wykorzystywać przeciw komuś” – napisał. Z tego punktu widzenia nawet źle skonstruowane pociski mogą wypełniać takie zadanie.

Dla Donalda Trumpa Rosja nadal nie jest supermocarstwem

Po paradzie 9 maja, która była wizerunkową klęską, Putin zapowiedział, że działająca i „najsilniejsza na świecie” rakieta wreszcie trafi do armii. Ale wiarygodności kolejnej obietnicy rosyjskiego lidera nie dodał meldujący mu o sukcesie startu Sarmaty dowódca jego wojsk rakietowych, gen. Siergiej Karakajew. Jeszcze w 2022 roku obiecywał on, że nowa rakieta będzie na uzbrojeniu wojska rok później.

Czytaj więcej

Rosja przestała wygrywać w wojnie z Ukrainą. To może być przełom

Udanym startem Sarmaty z 12 maja rosyjska propaganda żyła jeszcze przez dwa dni. Według informacji Putina rakieta ma zasięg 35 tys. km, a to znaczy że może uderzyć w każde miasto na ziemi. Rosyjski premiero-prezydent Dmitrij Miedwiediew napisał: „gratulacje dla wszystkich »zachodnich« przyjaciół Rosji. (…) Teraz jesteśmy sobie znacznie bliżsi”. Jeden z rosyjskich deputowanych orzekł, że nowa rakieta „znacząco zmienia równowagę sił strategicznych na świecie”.

Jednak żaden z zachodnich przywódców nie zainteresował się udanym startem nowej rakiety Putina. Nie komentował go też Biały Dom, do którego skierowane były wszystkie rosyjskie oświadczenia.

Czytaj więcej

Trump jest już w Chinach. To pierwsza wizyta prezydenta USA w tym kraju od 2017 roku

– Putin stara się przedstawiać Rosję jako globalną potęgę – wyjaśniał rosyjską kampanię w sprawie „Sarmaty” analityk amerykańskiej ISW George Barros. Ale już w drodze do Pekinu prezydent Trump powiedział, że na świecie są tylko dwa supermocarstwa: USA i Chiny.

Bez Ukraińców Rosjanom trudno zbudować rakietę międzykontynentalną

„Sarmata bez przerwy jest prezentowany jako broń zdolna zetrzeć z powierzchni ziemi kraje takie, jak Francja. W rzeczy samej nie jest ona żadnym strategicznym przełomem. (…) Pozwala jedynie zachować Rosji jej flotyllę ciężkich balistycznych rakiet międzykontynentalnych” – sądzi francuski ekspert Etienne Marcuz.

Nowa rakieta ma po prostu zastąpić radzieckiego jeszcze Wojewodę, który wszedł na uzbrojenie armii ZSRR w latach 80. ubiegłego wieku. W ostatnich latach narastała lawina problemów z jego obsługiwaniem, szczególnie że po agresji w 2014 roku ukraiński koncern rakietowy Jużmasz odmówił dalszej współpracy przy tych pociskach. To bowiem w bombardowanym obecnie przez Rosjan Dnieprze (dawnym Dniepropietrowsku) skonstruowano Wojewodę.

„Wszelkie dopuszczalne terminy eksploatacji Wojewody już dawno minęły. A te ciężkie rakiety międzykontynentalne (…) odpowiadają za przenoszenie około 39 proc. całego arsenału rosyjskich głowic bojowych na rakietach naziemnego bazowania” – piszą eksperci ukraińskiego „Defence Express”.