„Od samego ranka jeden huk: i bomby kasetowe, i katiusze, i
drony, i pociski z moździerzy” – opisała jedna z mieszkanek ukraińskiego
Chersonia koniec trumpowego rozejmu. Rosyjska armia na całym froncie
natychmiast zwiększyła liczbę ostrzałów i przystąpiła do zwyczajowego, nocnego
bombardowania Ukrainy.
Nie wywarła jednak takiego wrażenia jak przy poprzednich
rozejmach, które kończyły się rekordowymi rosyjskimi bombardowaniami. Tym razem bowiem
ukraińska armia odpowiada, uderzając daleko w głąb terytorium Rosji
własnymi rakietami i dronami. W dodatku Ukraińcy zaczęli używać pocisków
średniego zasięgu, którymi nękają całe tereny okupowane przez Rosjan, aż do
wybrzeża Morza Azowskiego.