O tym, że Arabia Saudyjska również aktywnie włączyła się w działania militarne przeciw Iranowi, informują agencję Reutera dwa źródła irańskie oraz dwóch przedstawicieli administracji państw Zachodu. 

Arabia Saudyjska przeprowadziła odwetowe uderzenia powietrzne na Iran

Ataki na Iran, które miała przeprowadzić Arabia Saudyjska, to pierwszy przypadek bezpośrednich działań militarnych tego kraju przeprowadzonych przeciw terytorium Iranu – zauważa Reuters. Pytany o te ataki przedstawiciel MSZ Arabii Saudyjskiej odmówił komentarza. Sprawy nie komentuje oficjalnie również irański MSZ. 

Czytaj więcej

Nieoficjalnie: Trump musiał przerwać operację w cieśninie Ormuz przez sprzeciw sojusznika

Do ataków sił powietrznych Arabii Saudyjskiej na Iran miało dojść pod koniec marca. Jeden z rozmówców agencji Reutera z Zachodu mówi, że były to uderzenia odwetowe przeprowadzone po tym, jak Iran zaatakował cele w Arabii Saudyjskiej. Iran, po rozpoczęciu ataków na jego terytorium przez USA i Izrael, zaczął atakować z powietrza przy użyciu dronów i pocisków balistycznych cele w regionie – bazy wojskowe w USA, liczne cele w Izraelu, ale też infrastrukturę naftową bliskowschodnich państw uznawanych za sojuszników USA. Intensywnie atakowane przez Iran były Zjednoczone Emiraty Arabskie, ale na liście irańskich celów były też obiekty w Arabii Saudyjskiej. 

Arabia Saudyjska miała informować Iran o swoich atakach odwetowych i – kanałami dyplomatycznymi – grozić kolejnymi uderzeniami, co w efekcie doprowadziło do porozumienia między Teheranem a Rijadem w kwestii deeskalacji.

Doniesienia o tym, że zarówno ZEA, jak i Arabia Saudyjska włączyły się w wojnę z Iranem dowodzą, jak bardzo rozpoczęty przez Izrael i USA konflikt rozlał się po Bliskim Wschodzie. Dotychczas uważano, że – mimo apeli USA – bliskowschodni sojusznicy Waszyngtonu nie brali czynnego udziału w działaniach przeciw Iranowi, ograniczając się do odpierania ataków na swoje terytorium. 

Ataki Arabii Saudyjskiej na Iran doprowadziły do deeskalacji między oboma państwami

Postawa Emiratów i Arabii Saudyjskiej wobec samej wojny była jednak odmienna – zauważa Reuters. ZEA przyjęły bardziej „jastrzębie” stanowisko, próbując doprowadzić do sytuacji, w której Iran poniesie wysokie koszty wojny i rzadko angażując się w rozmowy z Teheranem. Z kolei Arabia Saudyjska dążyła do tego, by uniknąć eskalacji konfliktu i regularnie utrzymywała kontakty dyplomatyczne z Iranem, w tym poprzez ambasadę tego kraju w Rijadzie. 

Ataki na Bliskim Wschodzie, stan na 29 marca

Ataki na Bliskim Wschodzie, stan na 29 marca

Foto: PAP

Arabia Saudyjska miała informować Iran o swoich atakach odwetowych i – kanałami dyplomatycznymi – grozić kolejnymi uderzeniami, co w efekcie doprowadziło do porozumienia między Teheranem a Rijadem w kwestii deeskalacji. 19 marca na konferencji prasowej w Rijadzie szef MSZ Arabii Saudyjskiej książę Fajsal bin Farhan powiedział, że jego kraj „zastrzega sobie prawo do podejmowania działań militarnych, jeśli uzna je za konieczne”. Trzy dni później Arabia Saudyjska uznała za personae non gratae irańskiego attaché wojskowego i czterech pracowników ambasady. 

Pod koniec marca asertywna polityka Arabii Saudyjskiej przy jednoczesnym utrzymywaniu kontaktów dyplomatycznych z Teheranem doprowadziła do porozumienia o deeskalacji. W efekcie liczba irańskich ataków z użyciem dronów i rakiet balistycznych na Arabię Saudyjską spadła z 105 w tygodniu między 25 a 31 marca do ok. 25 w kolejnym tygodniu – wylicza Reuters, powołując się na saudyjskie dane. 

Do nieformalnego porozumienia obu państw w sprawie deeskalacji miało dojść jeszcze przed zawieszeniem broni w wojnie USA i Izraela z Iranem. Jedno ze źródeł w Teheranie potwierdziło agencji Reutera, że oba państwa porozumiały się w sprawie deeskalacji. Porozumienie miało na celu „wstrzymanie działań wrogich i ochronę obustronnych interesów”. 

Przedstawiciel MSZ Arabii Saudyjskiej w rozmowie z agencją Reutera podkreślił, że jego kraj opowiada się za „deeskalacją i redukcją napięć w regionie”.