Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie symboliczne gesty Armenia wykonuje w kierunku Turcji i dlaczego?
  • Jakie znaczenie ma góra Ararat dla Armenii i jej tożsamości narodowej?
  • W jaki sposób Armenia zmienia swoje relacje z Turcją i Azerbejdżanem?
  • Z jakimi wyzwaniami politycznymi mierzy się obecny rząd Armenii?
  • Jakie działania świadczą o oddalaniu się Armenii od wpływów Rosji?

Góra Ararat znajduje się we wschodniej Turcji. To tam, według Księgi Rodzaju, spoczęła Arka Noego po potopie. Dla Armenii, która jako pierwsze państwo przyjęła chrześcijaństwo jako oficjalną religię (w 301 r.), miejsce to jest symbolem narodowym. Dostęp do „świętej góry” Ormianie najpierw stracili po dokonanym przez Imperium Osmańskie ludobójstwie, a ostateczną granicę wyznaczył układ zawarty już pomiędzy bolszewicką Rosją i Turcją w Karsie w 1921 r.

Widoczna z Erywania góra znalazła się w godle Armeńskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, ale też współczesnej niepodległej Armenii. Przez ostatnie dekady była obecna na dokumentach państwowych, jak i wielu produktach najwyższej jakości, w tym również alkoholowych. Wszystko wskazuje na to, że turbulencje i konflikty, które przeżyła Armenia w ostatnich latach, sprawiły, że kraj nie tylko ociepla relacje z Zachodem, ale i robi wszystko, by ostatecznie przełamać trwający od ponad stu lat impas w relacjach z Turcją.

Ararat znika z paszportów. Symboliczny gest wobec Turcji

W nowych paszportach biometrycznych, które obywatele Armenii będą otrzymywali już jesienią, pozostanie zdjęcie leżącego tuż przy granicy z Turcją starożytnego klasztoru Chor Wirap, ale już bez góry Ararat w tle. Pod koniec kwietnia premier Armenii Nikol Paszynian tłumaczył, że nowe paszporty Armenii mają być „odzwierciedleniem suwerennego terytorium Armenii”. Zwłaszcza że nowe biometryczne paszporty są krokiem w kierunku ruchu bezwizowego z Unią Europejską i wszystko wskazuje na to, że w ten sposób armeński rząd chce uniknąć konfliktu z Ankarą. Robi ukłon w stronę władz Turcji, które od lat domagały się usunięcia słynnej góry z oficjalnych dokumentów państwa armeńskiego.

Premier Armenii Nikol Paszynian (na zdjęciu) tłumaczy, że nowe paszporty mają być „odzwierciedleniem

Premier Armenii Nikol Paszynian (na zdjęciu) tłumaczy, że nowe paszporty mają być „odzwierciedleniem suwerennego terytorium Armenii”

Foto: Hayk Baghdasaryan/Photolure via REUTERS

Jeszcze dziesięć lat temu trudno byłoby sobie to wyobrazić, ale sytuacja Armenii w ostatnich latach radykalnie się zmieniła. W 2022 r. kraje wznowiły komercyjne połączenia lotnicze i Erywań liczy na otwarcie zamkniętej od ponad trzech dekad granicy. W 2023 r. Turcja, po trzęsieniu ziemi, otworzyła po raz pierwszy przejście przez most Margara dla wysłanej z Armenii pomocy humanitarnej. Tuż po tym przejście zamknięto.

– Usunięcie Araratu z paszportów to symboliczny gest. Armenia stawia na normalizację stosunków z Turcją i otwarcie przejść granicznych. W zeszłym tygodniu kraje podpisały umowę dotyczącą odbudowy mostu Ani, niegdyś łączącego obydwa kraje – mówi „Rzeczpospolitej” Wojciech Wojtasiewicz, analityk ds. Kaukazu Południowego z PISM.

Czytaj więcej

Rosja szykuje kolejną agresję? Ruszyła propagandowa ofensywa

Jak twierdzi, nawet temat ludobójstwa Ormian nie jest już tak często wysuwany w Erywaniu na pierwszy plan jak dotychczas, co zawsze wywoływało irytację Turków.

– Paszynian stara się wyciszać wszystkie tego typu problematyczne kwestie. W lutym wiceprezydent USA J.D. Vance odwiedził Armenię i od dyrektorki Muzeum Ludobójstwa Ormian w Erywaniu otrzymał książki poświęcone ludobójstwu i tematowi Górskiego Karabachu. To wywołało taką irytację premiera Paszyniana, że została odwołana z tego stanowiska – dodaje Wojtasiewicz.

Ekspert PISM wskazuje jednak, że do pełnej normalizacji relacji pomiędzy Ankarą a Erywaniem może dojść dopiero po tym, jak Armenia podpisze ostateczne porozumienie pokojowe po przegranej wojnie o Górski Karabach z Azerbejdżanem.

Paszynian między presją Azerbejdżanu i Turcji a wpływami Kremla

A to nie będzie proste. Władze w Baku domagają się zmiany preambuły armeńskiej konstytucji, ponieważ uważają, że zawiera roszczenia terytorialne do Górskiego Karabachu, odzyskanego ostatecznie przez Azerów w 2023 r. Problem polega na tym, że ustawa zasadnicza Armenii bazuje na Deklaracji Niepodległości z 1990 r., a ta z kolei oparta jest na wspólnej deklaracji o zjednoczeniu Armenii i Górskiego Karabachu z 1989 r. Dążący do zawarcia porozumienia z Baku Paszynian nie wykluczył przeprowadzenia referendum w tej sprawie, ale na razie skupia się na wyborach parlamentarnych, które odbędą się już na początku czerwca.

Z kwietniowego sondażu ośrodka Gallup wynika, że jego ugrupowanie „Umowa społeczna” prowadzi z poparciem ponad 26 proc. Tymczasem trzy prorosyjskie partie (na czele z Samwelem Karapetianem, Robertem Koczarianem i Garikiem Carukianem) mogą liczyć w sumie na niemal 30 proc. głosów, ale wynik wyborów rozstrzygną niezdecydowani (ponad 43 proc.).

Czytaj więcej

Policzek dla Władimira Putina i Aleksandra Łukaszenki. Wołodymyr Zełenski w Armenii

– Prorosyjska opozycja permanentnie oskarża Paszyniana o kapitulanctwo i często nazywa premiera w mediach społecznościowych „Turkiem Nikolem” – mówi Wojtasiewicz. – Paszynian jednak nie ma odwrotu. Zdaje sobie sprawę z tego, że przegrał wojnę, stracił terytorium i jakiekolwiek stawianie się może skończyć się tym, że Azerbejdżan zdecyduje się na rozwiązanie siłowe i przebije tak zwany korytarz Zangezurski. A Federacja Rosyjska dąży do odsunięcia go od władzy – twierdzi.

Obecnie zarówno w Erywaniu, jak i Baku dążą do otwarcia łączących poprzez Armenię Azerbejdżan z azerskim Nachiczewanem i dalej z Turcją szlaków komunikacyjnych za pośrednictwem Amerykanów. Towarzyszy temu stopniowe oddalanie się Armenii od Rosji: wyproszono rosyjskich pograniczników z lotniska w Erywaniu, zamrożono członkostwo w sterowanej z Moskwy Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym i coraz głośniej się mówi o przyszłości rosyjskiej bazy wojskowej w Giumri. Kreml wciąż czeka też „na wyjaśnienia” ze strony Erywania po ostatnim szczycie Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej w Armenii, na który udał się m.in. prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.