Z tego artykułu się dowiesz:
- Dlaczego Armenia oddala się od Rosji i zbliża do Zachodu?
- Jak wypowiedzi rosyjskiego propagandysty Sołowiowa wpływają na Kaukaz i Azję Centralną?
- Jakie strategie rozważa Rosja w kontekście utraty wpływów w regionie Kaukazu?
- W jaki sposób Rosja może wpływać na wewnętrzną sytuację polityczną Armenii?
– Dla nas o wiele bardziej bolesne jest to, co dzieje się w Armenii, niż to, co dzieje się w Wenezueli. Utrata Armenii to gigantyczny problem. Problemy w Azji Centralnej – to właśnie są dla nas gigantyczne problemy. I musimy bardzo jasno sformułować nasze cele i zadania – rozważał 10 stycznia w swoim autorskim programie Władimir Sołowiow, najbardziej rozpoznawalny rosyjski propagandysta, pracujący dla rządowej stacji „Rossija 1”.
Dlaczego nie moglibyśmy rozpocząć specjalnej operacji wojskowej w innych miejscach naszej strefy wpływów
– Musimy wyjaśnić: „gry się skończyły”. Mamy gdzieś prawo międzynarodowe i porządek międzynarodowy. Jeśli dla naszego bezpieczeństwa narodowego konieczne było rozpoczęcie specjalnej operacji wojskowej na terytorium Ukrainy, to dlaczego – kierując się tymi samymi względami – nie moglibyśmy rozpocząć specjalnej operacji wojskowej także w innych miejscach naszej strefy wpływów – mówił.
Sołowiow idzie dalej i proponuje sformułować doktrynę narodową oraz określić granice „rosyjskiej strefy”. Sugeruje, że Rosja powinna wykorzystać moment, gdy Stany Zjednoczone będą skupione na państwach Ameryki Południowej czy Grenlandii.
Armenia oddala się od Rosji i zbliża do Zachodu. Co niepokoi Moskwę?
Po słowach odznaczanego i lubianego przez Władimira Putina propagandysty żachnęły się państwa Azji Centralnej i Kaukazu Południowego. Kontrowersyjne wypowiedzi Sołowiowa trafiły do mediów nie tylko w Armenii czy sąsiednim Azerbejdżanie, ale też w Kazachstanie, Uzbekistanie czy Kirgizji.
MSZ Armenii, kraju, w którym programy Sołowiowa są zablokowane od prawie dwóch lat, wezwało na dywanik rosyjskiego ambasadora. W armeńskim parlamencie zaproponowano zaś pozbawić Sołowiowa „Orderu Honoru”, który otrzymał w 2013 r. z rąk ówczesnego prezydenta Serża Sarkisjana za „znaczący wkład w rozwój przyjaźni między narodami”.
W ostatnich latach relacje Armenii z Rosją znacząco się ochłodziły. Po przegranej ostatecznie wojnie o Górski Karabach z Azerbejdżanem w 2023 r. kraj zawiesił swoje członkostwo w Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym i od tamtej pory nie wpłaca składek na rosyjski sojusz militarny. Rząd Nikola Paszyniana wyprosił rosyjskich pograniczników z lotniska w Erywaniu oraz z granicy armeńsko-irańskiej. Ocieplił relacje z Azerbejdżanem oraz wspierającą władze w Baku Turcją, która nie wyklucza nawiązania z Armenią stosunków dyplomatycznych.
Czytaj więcej
Rząd w Erywaniu podejmuje kolejne kroki ku zbliżeniu państwa z Zachodem. To jednak może potrwać lata, bo ze wszystkich postradzieckich krajów Armen...
Wraz z azerbejdżańskim przywódcą Ilhamem Alijewym Paszynian udał się do prezydenta USA w sierpniu ubiegłego roku i podpisał dokument, który radykalnie zmienia sytuację na Kaukazie Południowym. Porozumienia te kończą toczący się od dekad spór wokół tzw. korytarza zangezurskiego. Chodzi o niespełna 40 km drogi, która niegdyś łączyła poprzez terytorium Armenii Azerbejdżan z jego własną enklawą Nachiczewanem (i dalej z Turcją). W świetle podpisanych w Waszyngtonie porozumień tym odcinkiem, przebiegającym przy granicy Armenii z Iranem, przez 99 lat ma zarządzać utworzona do tego celu korporacja amerykańsko-armeńska, która zajmie się budową drogi, kolei, ropociągu, gazociągu i światłowodu. Nazwa też nie jest przypadkowa – Szlak Trumpa na rzecz Międzynarodowego Pokoju i Dobrobytu (TRIPP – Trump Route for International Peace and Prosperity).
– Myślę, że Rosjanie tak bardzo chcą nie dopuścić do realizacji tego projektu, że mogą zdecydować się na wszystko – mówi „Rzeczpospolitej” Stepan Grigorian, politolog i szef erywańskiego Centrum Globalizacji i Współpracy Regionalnej (ACGRC).
Armeński politolog: Dla nas ważne, by amerykański wywiad uprzedził nas we właściwym momencie
– Z jednej strony Amerykanie postąpili słusznie, że zatrzymali tego bandytę (Nicolása) Maduro. Ale z drugiej strony daje to Rosji pewną przestrzeń do manipulacji i wysuwania roszczeń wobec państw należących do jej dawnej strefy wpływu. To zła analogia, bo Amerykanie nie prowadzą zbrodniczej wojny przeciwko narodowi Wenezueli tak jak Rosjanie, którzy zniszczyli połowę Ukrainy – mówi armeński ekspert. Zaznacza, że wypowiedzi Sołowiowa w Erywaniu traktowane są bardzo poważnie.
Amerykanie postąpili słusznie, że zatrzymali tego bandytę (Nicolása) Maduro. Ale z drugiej strony daje to Rosji pewną przestrzeń do manipulacji i wysuwania roszczeń wobec państw należących do jej dawnej strefy wpływu
– To nie jest szeregowy propagandysta, to człowiek z wnętrza putinowskiego systemu. Wysyłają w ten sposób wiadomość, której nie możemy lekceważyć – twierdzi.
– Z moich informacji wynika, że członkowie rządu Armenii otrzymali wewnętrzną instrukcję dotyczącą możliwych zagrożeń hybrydowych, również ze strony rosyjskiej. Dla nas ważne jest, by amerykański wywiad uprzedził nas we właściwym momencie, jeżeli Rosja będzie planowała jakieś działania siłowe – mówi Grigorian.
Czytaj więcej
Parlament Armenii na nadzwyczajnym posiedzeniu ratyfikował umowę o udziale kraju w operacjach zarządzania kryzysowego Unii Europejskiej.
Przypomina, że w ostatnich latach Armenia podpisała dwa dokumenty, które znacząco zbliżają kraj do Zachodu. W styczniu ubiegłego roku Erywań podpisał „Kartę Strategicznego Partnerstwa” z USA, a w grudniu w Brukseli przyjęto Strategiczną Agendę Partnerstwa UE–Armenia. To wszystko oddala Armenię od Rosji, która wciąż ma tam swoją bazę wojskową (w Giumri), kontroluje znaczną część tamtejszej gospodarki (zarządza tam m.in. koleją i gazociągami) i ma wpływ na znaczną część krytycznej wobec Paszyniana opozycji oraz lokalnych biznesmenów.
Od połowy zeszłego roku trwa rosyjska akcja dezinformacyjna wymierzona w Paszyniana.
– Paszynian nie może czuć się bezpiecznie, tak jak żaden z przywódców państw sąsiadujących z Rosją. Do jakichś działań siłowych Moskwa może się posunąć, ale w ostateczności. Myślę, że skupiają się na czerwcowych wyborach parlamentarnych w Armenii – mówi „Rzeczpospolitej” Wojciech Wojtasiewicz, analityk ds. Kaukazu Południowego w PISM.
– Od połowy zeszłego roku trwa rosyjska akcja dezinformacyjna wymierzona w Paszyniana. Twierdzą m.in., że armeński premier „sprzedał się Zachodowi”, i wróżą Armenii problemy – dodaje.