Talibowie w odpowiedzi przeprowadzili ataki odwetowe na instalacje wojskowe w Pakistanie. Hibatullah Achundzada. „Kontrataki pakistańskie przeciwko celom w Afganistanie są kontynuowane” - poinformował rzecznik pakistańskiego rządu Mosharraf Zaid.
Po nocnych nalotach rzecznik talibów poinformował, że Afganistan chce rozwiązać konflikt z Pakistanem poprzez dialog.
Kadr z nagrania opublikowanego przez stronę pakistańską, które ma ilustrować atak na Kabul
Foto: Pakistani security forces/Handout via REUTERS
Wcześniej Afganistan poinformował, że dokonał ataku na pogranicze Pakistanu w odwecie na naloty pakistańskiego lotnictwa na cele po afgańskiej stronie granicy, do których miało dojść w niedzielę. Afgańczycy twierdzą, że zajęli kilkanaście posterunków pakistańskiej armii na granicy.
Zabihullah Mujahid oświadczył, że w odpowiedzi na działania pakistańskiej armii Afganistan rozpoczął „zakrojoną na szeroką skalę ofensywę wymierzoną w pakistańskie bazy i instalacje wojskowe wzdłuż tzw. linii Duranda”, czyli wytyczonej w 1893 roku granicy – pierwotnie między Indiami, będącymi brytyjską kolonią a Afganistanem. Obecnie linia ta (licząca ok. 2,6 tys. km) jest granicą między Afganistanem a Pakistanem, ale Afganistan oficjalnie jej nie uznaje.
Tymczasem pakistański rząd utrzymuje, że niedzielny nalot był atakiem na skupiska bojowników po afgańskiej stronie granicy (miało ich zginąć ok. 70). Do ataku doszło po zamachu samobójczym w meczecie w Islamabadzie, o który Pakistan oskarża talibów. Czwartkowy atak Afganistanu na swoje terytorium Pakistan uważa za „niesprowokowany” i dementuje doniesienia o zajętych posterunkach na granicy. Afganistan utrzymuje jednak, że w niedzielnym nalocie nie zginęli bojownicy, lecz cywile, w tym kobiety i dzieci. Zbombardowana miała zostać – według strony afgańskiej – m.in. madrasa (szkoła muzułmańska) i budynki mieszkalne. Ministerstwo Obrony Afganistanu oświadczyło, że atak stanowił naruszenie przestrzeni powietrznej kraju i jego suwerenności.