Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są okoliczności zaginięcia Sylwestra Suszka i kto usłyszał zarzuty w tej sprawie?
  • Jakie były początki oraz kluczowi twórcy giełdy kryptowalutowej założonej przez Sylwestra Suszka?
  • Kto spośród bliskiego otoczenia Sylwestra Suszka miał kryminalną przeszłość i w jaki sposób wpływało to na jego działalność?
  • Co stało się z majątkiem Sylwestra Suszka po jego zaginięciu, w tym z dostępem do zgromadzonych kryptowalut?
  • Jakie zmiany zaszły w życiu oraz biznesie Sylwestra Suszka tuż przed jego zniknięciem?

10 marca 2022 r. 34-letni Sylwester Suszek wyjeżdża rano z domu w Katowicach białym porsche taycanem – jak zawsze odwozi syna do przedszkola i jedzie do Czeladzi na stację paliw należącą do Mariana W. Ma tam z nim umówione spotkanie biznesowe. Na stacji są hangary dla prywatnych śmigłowców – stoi tam czerwony Eurocopter Suszka i Robinson R44 Mariana W. Sylwester garażuje tu także swoje rozliczne luksusowe samochody. Taycana zostawia na myjni. Spotkanie ma się zakończyć o godz. 15.

Wersja Mariana W. jest taka: Sylwek odjeżdża samochodem, który po niego przyjechał z nieznaną mu kobietą. Wyznacza też milion złotych nagrody za wskazanie, gdzie jest Sylwek. Śledczy nie wierzą w tę wersję. Ostatnie logowanie telefonu komórkowego Suszka o godz. 15.08 wskazuje na garaż, a tego dnia w bazie Mariana W. nie działają kamery. Trudno uwierzyć w przypadek.

W grudniu 2024 r. prokurator śląskiego wydziału przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach Marcin Rodzaj stawia Marianowi W. zarzut uprowadzenia Sylwestra Suszka. Jego obrońca mec. Błażej Gazda mówi nam dziś: – To zarzuty bezpodstawne. Nie było żadnego uprowadzenia, prokuratura nie przedstawiła żadnych dowodów, a jedynie poszlaki. Zarzuty będą umorzone. Prokurator nie występuje o areszt, nie nakłada poręczenia. Mój klient nie rozmawia z mediami.

42-letni Marian W. to według prokuratury szef mafii paliwowej, który od dekady handluje lewym paliwem sprowadzanym z Niemiec. Jest też jednym z największych przestępców VAT-owskich w Polsce – prokuratura szacuje szkody przez niego wyrządzone na 1,5 mld zł. Marian W. to także niebywały szczęściarz. Nie siedzi w areszcie, ale dalej prowadzi działalność korzystając z listu żelaznego i jest prawdziwym „królem życia” – lata helikopterem, spędza czas w Dubaju, Hiszpanii, gdzie ma rozliczne mieszkania. Na jego myjni na Delcie, gdzie ostatnio widziano „polskiego króla bitcoinów” pracują codziennie więźniowie z zakładu karnego. Usługi świadczy mu także były funkcjonariusz CBŚ i CBA prowadzący prywatną firmę wywiadowczą. Do tych wątków jeszcze wrócimy.

Znacznie ważniejszym w najbliższym otoczeniu „polskiego króla bitcoinów” i od samego początku był ktoś inny - Roman Ż., wielokrotny przestępca VAT

Wbrew doniesieniom Onetu „Maniek” najprawdopodobniej nie był ani twórcą, ani utajnionym prawdziwym właścicielem kryptogiełdy stworzonej przez Sylwestra Suszka – BitBay, później przemianowanej na Zonda i Zondacrypto. – Maniek z giełdy Suszka wyciągał jedynie kasę. Nigdy nią nie zarządzał, ani jej nie tworzył – mówi nam nasze źródło w służbach. Poszlaka jest taka, że Marian W. najprawdopodobniej wpompował w giełdę 300 mln zł z lewych paliw. – Tak zasypał dziurę po Suszku, który z niej odszedł – dodaje nasz informator.

Znacznie ważniejszym w najbliższym otoczeniu „polskiego króla bitcoinów” i od samego początku był ktoś inny – Roman Ż., wielokrotny przestępca VAT, który – jak wynika to z naszego śledztwa – pojawia się na wszystkich spotkaniach biznesowych obok Suszka. Ż. próżno odnaleźć jako formalnego wspólnika giełdy. Prokuratury w Legnicy, Gliwicach i Katowicach prowadzą wobec niego wielowątkowe śledztwa o oszustwa na wielką skalę. W Katowicach toczy się jeszcze proces o oszustwa VAT.

Czytaj więcej

Dubajski ślad Zondacrypto. Śledztwo „Rzeczpospolitej” ws. spółek króla kryptowalut

CBŚP odmówiło przejęcia sprawy zaginięcia Suszka

Nicole Suszek, siostra Sylwestra, o zaginięciu brata dowiaduje się z policyjnego telefonu 12 marca o godz. 2.51 nad ranem. „Pani brat zaginął na Delcie” – mówi jej policjant. Pyta o to, kiedy się ostatni raz kontaktowali, gdzie mógłby być. Od tej chwili prowadzi swoje prywatne śledztwo w sprawie brata. W ciągu czterech lat dostaje anonimowe pogróżki, nagranie z rzekomym głosem brata i pozwy o zniesławienie m.in. od Mariana W. i mec. Przemysława Krala, adwokata Sylwestra i człowieka, który miał zadbać o inwestowanie jego środków, późniejszego prezesa giełdy Zondacrypto.

Sprawa zaginięcia Sylwestra Suszka trafia początkowo do sosnowieckiego „rejonu” i od razu się opóźnia. Psy tropiące sprowadzono dopiero po dwóch tygodniach. CBŚP odmawia przejęcia sprawy tłumacząc, że nie ma dowodów, że było to porwanie dla okupu. Nicole korzysta ze specjalnej aplikacji kolegi, która namierza lokalizację telefonów komórkowych. Cztery dni po zaginięciu telefon Sylwka zalogował się do sieci i przemieszczał się autostradą A1 w okolicach Piekar Śląskich. Nie naprowadziło to śledczych na żaden ślad.

Dopiero po trzech miesiącach śledztwo trafia do śląskiego wydziału do spraw przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej – dostaje je do prowadzenia prokurator Marcin Rodzaj. Dokonuje szczegółowej rekonstrukcji tego, co stało się na kilka miesięcy przed zniknięciem i po zniknięciu Suszka. Swoich hipotez o tym, co się właściwie stało i dlaczego, nie chce ujawnić.  

Nicole zakłada na FB stronę: „Missing Person Sylwester Suszek. Udowodnię przestępcom, że dojdę do prawdy!!”. Prowadzi zeszyt, gdzie zapisuje najważniejsze informacje m.in. powiązania ludzi, którzy otaczali jej brata w biznesie, nazwy spółek, adresy nieruchomości. „Naucz się marzyć siostra” – wielokrotnie powtarzał jej Sylwek. Jej marzeniem jest od czterech lat wyjaśnić, co stało się z jej bratem i dlaczego.

Sylwek musiał zniknąć, by chronić swą rodzinę

pracownica Delty do Nicole Suszek

Po ponad dwóch latach zgłasza się do niej świadek – to była pracownica Delty, która pracowała tego dnia na bazie. Mówi jej, że rzeczywiście Sylwek wyjechał z bazy z jakąś kobietą na dworzec, by odjechać potem do Warszawy. Ona wróciła sama. Świadek kilkanaście razy powtarza, że „Sylwek żyje”, błaga Nicole, by „zostawiła tę sprawę” a „Sylwek musiał zniknąć, by chronić swą rodzinę”.

Kobieta zdradza także, że monitoring nie zepsuł się na stacji paliw przypadkowo. Twierdzi, że na 12 minut przed przyjazdem policji (pojawia się na stacji o godz. 22.10) „płyty monitoringu zostały wyniesione”. Świadek nie chce mieć kontaktu z policją, w nagraniu słychać, że osoba ta jest zdeterminowana i wystraszona. Prosi, by skasować SMS-y. Nicole nagrywa jednak rozmowę i zanosi ją na policję.

Sygnałów, że życie Sylwestra Suszka przestało być bajką, było wiele. W ostatnich tygodniach przed zniknięciem żali się rodzicom, że uważany za przyjaciela Roman Ż. okradł go i że doprowadzi do tego, by nie był już chrzestnym jego syna. 

Dwa tygodnie przed zaginięciem Sylwestra do jego domu w Katowicach przyjeżdża matka Urszula. Zapamiętała, że syn był przygaszony, milczał, nie odpowiadał na pytania, co mu jest. Także pożegnanie było inne, nie takie jak zawsze entuzjastyczne z jego strony. „Czujesz jak bardzo Cię kocham?” – spytała matka. „Ja już nic nie czuję, mamo” – odpowiedział.

Z gigantycznego akwarium z prawdziwą rafą koralową, jakie miał w domu w Katowicach znika też gruby na dwa centymetry złoty bitcoin zanurzony w wodzie. Sylwek nie chce nikomu odpowiedzieć, co się z nim stało.

Koledzy z podwórka wchodzą w bitcoiny. Podobnie jak Roman Ż.

– Sylwka od zawsze ciągnęło do biznesu, do własnych pieniędzy. Kiedy miałam osiem lat, to on 14 już wtedy zarabiał roznosząc ulotki – opowiada Nicole Suszek. Pochodzą z Piekar Śląskich. Tata był górnikiem, prowadził zakład mechaniki samochodowej, mama była nauczycielką w szkole zawodowej. Ona i brat dostali imiona po ulubionych aktorach mamy: Nicole Kidman i Sylwestrze Stallone. 

Pierwszą własną firmę Sylwek założył w liceum, zaraz po skończeniu 18 lat – SPAJK-RTV. Chwytał się dosłownie wszystkiego – sprzedawał kosmetyki w Avonie, potem Oriflame, handlował komputerami i je serwisował. Tuż przed tym, jak w 2014 r. założył spółkę BitBay pracował w firmach oferujących szybkie i wysokooprocentowane pożyczki.

Z ówczesną dziewczyną, Karoliną, wyjeżdża do Krakowa – robi tam na UJ licencjat z marketingu i zarządzania. Zakładają spółki oferujące telebimy wielkopowierzchniowe. Ten biznes upada z dużymi długami, ale jak wspomina Nicole, Sylwek nigdy się nie załamywał niepowodzeniami. – Był nienasycony, nic go nie załamywało. Był w tym moim przeciwieństwem – mówi siostra. Detektyw, którego wynajmuje Nicole odnajduje też informacje, że Sylwester Suszek został skazany na grzywnę w 2008 r. za poświadczenie nieprawdy oraz w 2011 r. – za przywłaszczenie programu komputerowego. Dostaje karę w zawieszeniu na trzy lata i kiedy powołuje do życia BitBay nie może objąć tam funkcji prezesa – dlatego zostaje w nim na początku prokurentem, a jego udziały formalnie zapisuje na ojca Jerzego. 

BitBay zakłada z kolegami ze szkoły z Piekar: Mateuszem Bajerem i Jackiem Rogożem. To właśnie Bajer miał wymyślić pomysł na handel bitcoinem w Polsce, Rogoż jako programista zajął się biznesem od strony technicznej. 

– Sylwek najbliżej był z Mateuszem, przyjaźnili się od młodych lat. Sylwek mówił do Matiego: „Ty to masz łeb, zwojujemy cały świat” – wspomina Nicole.

Historia tylko z pozoru wygląda jak polska wersja „american dream”. Czwartym wspólnikiem zostaje bowiem Marek K. z Gliwic. Jest człowiekiem Romana Ż., majętnego biznesmena i także jego formalnym słupem w spółce BitBay. Związki są silniejsze, bo siostra Mateusza związuje się z Romanem Ż. Z wielu rozmów z prawnikami Suszka i jego biznesowymi partnerami, jakie przeprowadziliśmy wynika, że Roman Ż. pojawiał się na wszystkich spotkaniach z Suszkiem od samego początku. - Był człowiekiem od inwestycji pozagiełdowych, głównie w nieruchomości – wspomina jeden z rozlicznych prawników Suszka, który prosi o anonimowość, bo dziś „przyznanie się do związków z tą giełdą oznacza śmierć zawodową”. 

Romana Ż. poznał w 2018 r. jako „doskonale przygotowanego, precyzyjnego, inteligentnego biznesmena”. – Kiedy wszedłem w to głębiej zobaczyłem kogoś zgoła innego: człowieka o psychopatycznej osobowości, niezwykle bezwzględnego, który zastraszał swoich ludzi robiąc z nich słupy. Np. sekretarki robił członkami zarządu, ale nie dawał pieniędzy na opłatę pół miliona złotych podatku dochodowego. One odpowiadały za to głową, swoim majątkiem – opowiada nam rozmówca.

TVN ujawnia, kim są ludzie wokół „króla bitcoinów”

W relacjach biznesowych w BitBay zmienia wszystko reportaż Michała Fuji w „Superwizjerze” z 2020 r.

Kiedy w 2014 r. startuje BitBay, gliwicka Prokuratura Okręgowa prowadzi śledztwo dotyczące zorganizowanej grupy przestępczej, dokonującej oszustw, prania pieniędzy, wyłudzeń VAT. Zarzuty stawia Markowi K., który jest wtedy wiceprezesem BitBaya (zostaje usunięty z tej funkcji) i Romanowi Ż. „Superwizjer” ujawnia kryminalną przeszłość Marka K., który – w przebraniu policjanta na zlecenie brutalnego gangu „Pokida” miał porwać Mariana Zakrzewskiego, biznesmena ze Śląska. Drugą ofiarą, którą miał wywabić Marek K. był warszawski biznesmen. „K. został skazany za współudział na osiem lat więzienia. Na wolność wyszedł w 2008 r. ” - ujawnia TVN. Opisuje Romana Ż. jako wielokrotnego przestępcę – parał się produkcją i wprowadzaniem do obrotu fałszywych banknotów, rozbojami i sutenerstwem. A w latach 2012-2015 zaczął współkierować grupą przestępczą wyłudzającą VAT wykazując fikcyjny obrót granulatem i koncentratami. 

Prawnik Suszka: – Jak to wybuchło, to zaczęło to nam wszystkim przeszkadzać. Także Sylwestrowi. To był prosty chłopak, ale nie bandzior.

Udziały Marka K., człowieka Romana Ż., przejęła spółka, należąca do siostry Romana Ż., Marty. W ten sposób Roman Ż. nigdy nie wyszedł z inwestycji w giełdę.

Gdy Roman Ż. w drogich garniturach i samochodach jeździ od spotkania do spotkania z prawą ręką „króla bitcoinów” prokuratura prześwietla jego udział w kolejnym przestępstwie. Akt oskarżenia grupy Romana Ż. trafi do sądu jednak dopiero w lutym 2026 r. Obejmuje aż 44 osoby – kwotę oszustwa wyliczono na 164 mln zł - w tym także Marka K., udziałowca BitBay (skazanego za to już wcześniej, bo w 2017 r. z wyłączonego wątku). Dziś Marek K. prowadzi na Śląsku sklep z rowerami, który de facto należy do legalnych firm Ż.

Nicole Suszek przestrzegała brata przed Romanem Ż. , zanim wyemitowano reportaż w TVN. – Nigdy mu nie ufałam, chciałam się trzymać jak najdalej od niego. To jest człowiek niebezpieczny, bezwzględny – mówi. Czy reportaż „Superwizjera” odsłonił prawdę o ludziach z otoczenia Sylwestra Suszka, o których mógł nie wiedzieć? - Według mnie gdyby wiedział, nigdy nie zaproponowałby Romanowi, by został chrzestnym jego synka – zastanawia się Nicole Suszek. Sylwek na kilka miesięcy przed zniknięciem mówił rodzicom, że został oszukany przez Ż. - Chciał też odebrać funkcję chrzestnego Romanowi – dodaje siostra.

Na wszystkie spotkania Sylwek przychodził z Romanem Ż. Ja nie sprawdzałem ich kart karnych

Mariusz Patrowicz, biznesmen z Płocka który zainwestował w BitBay

Romana Ż. poznał Mariusz Patrowicz, biznesmen z Płocka, którego dwie rodzinne firmy zainwestowały w BitBay w 2017 r. (w zamian za udziały), a także udzieliły giełdzie Suszka 15-milionowej pożyczki. W sumie jego wkład w projekt sięgnął 30 mln zł. – Na wszystkie spotkania Sylwek przychodził z Romanem Ż. Ja nie sprawdzałem ich kart karnych, ale stan spółki, w którą chcieliśmy wejść. BitBay nie miał dobrej kondycji finansowej. Na piękne oczy nie pożyczamy – zabezpieczaliśmy się robiąc zastawy na ich majątku o wysokości w sumie 135 mln zł. Przyznaję, że pomogliśmy im dokonać też optymalizacji podatkowej – opowiada „Rz”.

W ciągu dwóch lat współpracy spółki Patrowiczów na interesie z BitBay oraz na inwestycjach w nieruchomości, które wskazywał Suszek i Roman Ż. „zarobiły wielokrotnie więcej niż włożyły”. – Rozliczyliśmy się też co do złotówki – podkreśla Patrowicz. Uważa jednak, że giełda Suszka w tamtym okresie nie działała dobrze. – Stąd zlecenie dla Rafała Zaorskiego, by animował rynek. Jak coś potrzebuje by go rozruszać, to znaczy, że sam nie działa, że to jest sztucznie kreowane – dodaje. Zaorski to jeden z najbardziej znanych polskich spekulantów giełdowych.

Jak wiemy, Zaorski nie wywiązał się z umowy z Suszkiem, który nazwał go jego „największym dłużnikiem”. „Puls Biznesu” podał, że Zaorski był winny Suszkowi ponad 30 mln zł i nie zwrócił mu tych pieniędzy.

Mariusz Patrowicz wielokrotnie przestrzegał Sylwestra Suszka przed ludźmi  i mówił mu: „Jesteś zbyt naiwny”. – Sylwek był rolowany przez innych. Ale jedno mu trzeba oddać: miał nosa do bitcoina, w którego ja nie uwierzyłem – stwierdza. 

Według służb, od 2019 r. giełda Suszka ma największe, wielomiliardowe obroty. Ale BitBaya nie ma już w Polsce – od 2018 r., kiedy wpisano ją na listę ostrzeżeń Komisji Nadzoru Finansowego działa na Malcie, potem przenosi się do Estonii. Do Dubaju – poza polski system prawny i kontrolę finansową – uciekają także wspólnicy spółki BitBay tworząc trzy nowe spółki – Arial, SkyBay i Central Bay.

Czemu Dubaj? – Suszek chciał mieć tam rezydencję podatkową, planował kupić tam nieruchomości. Wtedy Dubaj to była egzotyka i nobilitacja. Polecił mu ją Paweł Sobków, który tam mieszkał – mówi nam jeden z prawników Suszka. Biznesmen Paweł Sobków od 2014 r. był inwestorem w giełdzie BitBay (wcześniej pracował m.in. w HAWE Marka Falenty). I to inwestorem kluczowym, skoro został prezesem Pinewood Holdings Limited, operatora giełdy na Malcie, a potem Estonii do czasu, aż nie przejął tej funkcji mec. Przemysław Kral, katowicki adwokat, osoba zaufana Suszka.

Od kogo chciał się uwolnić Sylwester Suszek

Sylwester Suszek dorabia się ogromnych pieniędzy, które, jak mówi „pozwalają nie pracować do końca życia nawet jego dzieciom”. W trzy miesiące robi licencję na latanie śmigłowcami i kupuje czerwonego Eurocoptera.

Tak zaprzyjaźnia się z Marianem W., który prowadzi stację paliw i ma lądowisko dla śmigłowców w swojej bazie w Czeladzi. Jak się niebawem okaże – kierującym grupą przestępczą parającą się na masową skalę nielegalnym obrotem paliwami i wyłudzeniami podatku VAT w Polsce. Śledztwo o międzynarodowym charakterze rusza w 2016 r., a więc kiedy W. i Suszek się poznają, paliwowy baron ma już kłopoty z prawem. Organy ścigania podejrzewają, że 300 mln zł lewych środków z paliw Marian W. zainwestował w BitBay.

Tak się składa, że Przemysława Krala, adwokata z Katowic do Suszka przyprowadził Marian W. W aktach KRS spółki odkryliśmy pełnomocnictwa wystawione w listopadzie 2019 r. przez Suszka dla mec. Krala do wszystkich spraw - karnych, cywilnych, administracyjnych. Jak mówi Nicole, Sylwek miał go wpisanego w telefonie jako „Przemek, mecenas od Mańka”. Jednak, jak odpowiada nam katowicka Prokuratura Regionalna w Katowicach, „adwokat Przemysław Kral nie występował jako obrońca Mariana W.” w sprawie paliwowej. Jaką rolę więc pełnił? I czy była to rola depozytariusza majątku, jaką pełnił potem wobec Sylwestra Suszka? Przemysław Kral od połowy kwietnia nie odpowiada na pytania dziennikarzy. Od wielu miesięcy mieszkając w Monako starał się o izraelskie obywatelstwo. Dziś nikt nie wie, gdzie tak naprawdę jest.

Śledząc losy ludzi wokół Suszka natrafiamy na zadziwiającą informację. Marian W., choć grozi mu 25 lat za zbrodnię VAT-owską, nigdy nie trafił do aresztu. Jak to możliwe? Uciekł za granicę i wynegocjował w prokuraturze „gwarancję nietykalności” zarówno osobistej jak i majątkowej. W 2019 r. otrzymał list żelazny. Nie może wyjeżdżać z Polski, jednak służby mają dowód, że mógł nasz kraj opuścić – przelewy, które robi z Francji.

„Od dnia 18 marca 2019 r. Marian W. decyzją Sądu Okręgowego w Katowicach korzysta z dobrodziejstwa listu żelaznego. Prokuratura nie wyrażała zgody na wyjazd Mariana W. z kraju, ani na przebywanie przez niego poza granicami Polski” – odpowiada nam prok. Michał Binkiewicz, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Katowicach. To ona dziś prowadzi śledztwo, wszczęte w kwietniu tego roku, dotyczące oszustwa inwestorów giełdy Zondacrypto. Marian W. mógł więc bez przeszkód prowadzić stację paliw, latać helikopterem, wyjeżdżać z Sylwestrem Suszkiem do Dubaju na wakacje. Jego obrońcą jest adw. Błażej Gazda z Wrocławia – również obrońca Romana Ż.  Według nieoficjalnych informacji ze służb Roman Ż. także nie przebywa w Polsce. Prawnik Suszka: – Wiem, że nabył nieruchomości w Hiszpanii i bardzo często tam latał. Podobnie do Tajlandii.

Majątek, który zgromadził Sylwester Suszek na handlu wirtualnymi walutami w zaledwie kilka lat jest ogromny. Przez specjalne spółki inwestycyjne kupuje nieruchomości na całym świecie – także w Londynie i na Cyprze. Zostaje rezydentem w Szwajcarii, do której ucieka w 2021 r., gdy ktoś pod apartamentowcem, w którym mieszka z rodziną, wbija siekierę w szybę jego chabrowego ferrari. Michał Fuja z „Superwizjera” w reportażu o kulisach zniknięcia „króla bitcoinów” ujawnia zeznania złożone na policji przez partnerkę Sylwestra Suszka Monikę L., że podejrzewał o to Romana Ż., który miał także planować jego porwanie. Miała być to kara za odsunięcie go od udziałów w giełdzie. Fuja ujawnia m.in. na podstawie SMS-ów, które Suszek miał w  telefonie, że był on od dłuższego czasu osaczany przez grupy przestępcze.

Suszek od 2021 r. zaczyna się wycofywać – przestaje też być prezesem giełdy, która zmienia nazwę na Zonda, a potem na Zondacrypto. Jej stery przejmuje Przemysław Kral. Czy powodem były kłopoty finansowe, czy też doszło do wrogiego przejęcia giełdy przez grupy?

Kral zmienia też strategię – chce budować renomę giełdy w Estonii odcinając się od paragangsterskiej przeszłości. - Kral, którego poznałem, to erudyta, niezwykle inteligentny człowiek, pasjonat sportu – opowiada nam prawnik, który dla niego pracował. Dlatego staje się sponsorem olimpijczyków w PKOL. Stawia też na prawicową stronę sceny politycznej, która jest przychylniejsza dla rynku kryptowalut. Wydaje dziesiątki milionów na reklamę w mediach prawicowych, sponsoruje konferencję CPAC w Jasionce. Strefa wpływów w dzisiejszej opozycji, z której pochodzi prezydent Karol Nawrocki ma znaczenie. Restrykcyjna ustawa o rynku kryptowalutowym dwukrotnie nie wchodzi w życie przez weto prezydenta.

Rodzina Sylwestra Suszka uważa, że ten nie żyje. To również najmocniejsza hipoteza śledczych. Od czterech lat uważany jest jednak za osobę zaginioną, a nie zmarłą, co oznacza, że rodzina nie może przejąć gigantycznego spadku po nim, który topnieje. Majątku Suszka i jego samego szukają inwestorzy, którzy utopili pieniądze w giełdzie po tym, jak w połowie kwietnia tego roku Kral wydał oświadczenie, w którym przyznał, że 4,5 tys. BTC, a więc dziś ok. 330 mln euro jest nienaruszalne ze względu na fakt, że klucze dostępu do nich ma wyłącznie Sylwester Suszek. Kral zwraca się do Suszka, by „jeśli go słucha, odezwał się”.

Czy to tylko gra pozorów, ślepy trop, jak odbiera ten apel rodzina zaginionego?

Hipotezy detektywa, który szuka Suszka żywego

Żywego Suszka szuka od trzech tygodni Wojciech Koszczyński, były funkcjonariusz CBŚ, znany detektyw z Gdańska. Nie ujawni nazwisk zleceniodawców. Potwierdza jednak, że to inwestorzy zainteresowani odzyskaniem włożonych środków. – Analiza zachowania Sylwestra Suszka z ostatnich ośmiu miesięcy przed zaginięciem wskazuje, że deponował majątek na świecie m.in. w Londynie, na Cyprze, co może świadczyć o tym, że było to zniknięcie intencjonalne, świadome i zaplanowane – mówi detektyw.

Świat kryptowalut jest pełen takich przypadków. Jak chociażby Zhimin Qian, Chinki okrzykniętej „królową kryptowalut”, która uciekła do Londynu i jako Yadi Zhang kupowała luksusowe nieruchomości. Zgromadziła kryptowaluty o wartości 5 mld funtów. Inna „Cryptoqueen” — Bułgarka Ruja Ignatova twórczyni piramidy finansowej OneCoin, również zniknęła bez śladu i od lat jest poszukiwana przez FBI, która oferuje za jej wskazanie 5 milionów dol.

– Operacje zmiany tożsamości i całkowitego zniknięcia oferują takie kraje jak Kolumbia czy Bałkany. Są nie tylko bardzo drogie. Bada się, czy osoba taka jest w stanie całkowicie odciąć się od rodziny, zniknąć na zawsze. To jest bardzo trudne i nie każdy by to potrafił. Ale czasem gwarancją jest bezpieczeństwo i życie swoich bliskich – dodaje Koszczyński. To on odnalazł ukrywających się w Hiszpanii Joannę S. i jej syna Mikhaela, którzy oszukali na inwestycje w rzeźby tysiące osób w Polsce i Szwecji. Nie wyklucza, że Suszek mógł zostać zlikwidowany przez grupę przestępczą lub popełnił samobójstwo tak, by ciała nikt nigdy nie znalazł.– Uważam jednak, że to scenariusze mniej realne – dodaje.

W majątku Suszka, który aportował przez wiele miesięcy przed zaginięciem do powiązanych ze sobą spółek, dzieją się zadziwiające rzeczy. Na przykład luksusowy apartament w Katowicach, który kupił jako lokatę kapitału, przejęła współpracownica "Mańka", Anna P. Michał Fuja z TVN podaje również, że rok po zaginięciu Suszka „cztery portfele kryptowalutowe zostały opróżnione”. Nikt tak naprawdę nie wie, jaki majątek zgromadził Suszek – wiele z transakcji przechodzi przez fundusze powiernicze.

Partnerka Sylwestra Suszka Monika L. nadal mieszka z dziećmi w katowickim apartamencie. Zerwała kontakt z jego rodziną. Nie chce rozmawiać z dziennikarzami. – Odcięłam się od sprawy. Nie chcę do tego wracać – mówi nam, stojąc w drzwiach. 

Kiedy przeglądamy księgę wieczystą apartamentu, okazuje się, że w marcu 2025 r. stała się jego właścicielką (jednym z właścicieli nieruchomości była spółka Suszka – S&B oraz spółka z Wrocławia zarejestrowana na siostrę Romana Ż.). Otrzymała go, jak wynika z księgi wieczystej, na mocy umowy darowizny. Od kogo? Tego w dokumencie nie ma.

Od 2017 r. do dziś spółka Mariana W. korzysta z programu „Praca dla więźniów” Ministerstwa Sprawiedliwości

Nicole Suszek: odpowiedź jest blisko

Paliwowa spółka Mariana W., w której 10 marca 2022 r. ostatni raz był widziany Sylwester Suszek, wystawiła 11,9 tys. faktur VAT na fikcyjne transakcje o wartości 1,29 mld zł netto. „Jednocześnie na rachunki bankowe spółek zaangażowanych w nielegalny proceder wpływały środki płatnicze pochodzące z przestępstwa w łącznej kwocie ponad 1,5 mld zł. Środki były następnie transferowane, w tym na zagraniczne rachunki bankowe, w celu utrudnienia stwierdzenia ich przestępczego pochodzenia” – pisze katowicka prokuratura w komunikacie, która oskarżyła Mariana W. o sprawstwo kierownicze. 

Jak ustaliła „Rz”,  od 2017 r. do dziś spółka Mariana W. korzysta z programu „Praca dla więźniów” Ministerstwa Sprawiedliwości, który chwali się, że jednym z filarów tego programu są „ulgi i ułatwienia organizacyjne dla przedsiębiorców i kontrahentów zatrudniających osoby pozbawione wolności”. – Osadzeni z Zakładu Karnego w Wojkowicach są zatrudniani w spółce Delta Oil Plus od marca 2017 r. na stanowisku pracownika myjni samochodowej – odpowiada nam Zakład Karny w Wojkowicach. Od 2023 r. Marian W. zatrudnia równocześnie ok. 20 skazanych, wcześniej kilkunastu.

Według Nicole odpowiedzi na pytanie, co naprawdę stało się z jej bratem należy szukać nie w rosyjskich powiązaniach, jakie forsują niektóre środowiska i media, ale wśród najbliższych ludzi Sylwka. – Ja się niczego nie boję. Oni zniszczyli niejednego „Sylwka” i nadal są bezkarni – mówi ze smutkiem.